Bumar zaprzecza, że jest odpowiedzialny za zatrucie Odry. Ujawniono tajne pismo

3 min. czytania
26.08.2022 16:43
Obserwuj nas na Google

Onet dotarł do tajnej notatki sporządzonej na potrzeby kierownictwa Wód Polskich w związku z trwającym od marca zanieczyszczaniem Kanału Gliwickiego. Według niej wyciek substancji ropopochodnej ma związek z rękawem sorpcyjnym założonym przez pracowników zakładu Bumar-Łabędy S.A. Rękawy sorpcyjne stosowane są przede wszystkim jako zabezpieczenie miejsc, w których już dochodziło do wycieków olejów i chemikaliów.

Śnięte ryby
fot. ROBERT STACHNIK/REPORTER

Redakcja Onetu ujawniła, że już w kwietniu w ściekach zrzucanych do rzeki Kłodnicy odkryto przekroczenie norm m.in. stanowiących najczęstszy powód rozwoju alg chlorków, ale także siarczanów, sodu, żelaza i potasu

Substancje ropopochodne w wodzie

W kanale nieopodal wylotu W-1 ścieki odprowadza też państwowa spółka - Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy. Zauważono tam śnięte ryby i "ropopochodną substancję".

Redakcja poleca

"Wyniki badań pobranych ścieków wykazały, że jedynym parametrem wykazującym przekroczenie w porównaniu do pozwolenia wodnoprawnego, jakie posiada zakład, jest azot ogólny, niemający związku ze śniętymi rybami. Niemniej w konsekwencji podjęto decyzję o kontroli interwencyjnej w Zakładzie, która nadal jest w toku" - poinformowała wówczas w korespondencji z Onetem Katarzyna Zielonka, naczelniczka Wydziału Administracyjno-Organizacyjnego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach.

Bumar grozi Onetowi

Spółka Bumar Łabędy w reakcji na doniesienia portalu publicznie odniosła się do tej sprawy, publikując w mediach społecznościowych oświadczenie.

Można przeczytać w nim, że "18 lipca br., w związku ze zgłoszeniem incydentu w Kanale Gliwickim, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach, pobrał do badań materiał z punktu mieszania się ścieków pochodzących z różnych źródeł, nie zaś z punktu kontrolnego Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy S.A. Podkreślamy, że do Kanału Gliwickiego ścieki odprowadza tym samym wylotem kilkadziesiąt podmiotów prowadzących działalność gospodarczą". Na końcu pisma zakład dał do zrozumienia, że „tak rażące, jak dotychczas naruszanie dóbr osobistych Spółki i natarczywe szkalowanie jej wizerunku publikacjami na łamach portalu Onet spotka się ze stanowczą reakcją".

Kolejne dowody wskazujące na Bumar

Redakcja Onetu dotarła do kolejnego dokumentu, który wskazuje, że Bumar Łabędy może być odpowiedzialny za trucie wody. Jest to notatka adresowana do ówczesnego zastępcy prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Krzysztofa Wosia. Jej autorem jest Krzysztof Pietrzyk, specjalista ds. obronnych oddziału Wód Polskich w Gliwicach. Pismo stanowi przegląd działań podejmowanych przez tę instytucję w związku z powtarzającymi się przypadkami stwierdzanych w Kanale Gliwickich zanieczyszczeń i spływających nim od marca śniętych ryb.

Redakcja poleca

W odniesieniu do sytuacji z 18 lipca Pietrzyk melduje Wosiowi o stwierdzonych tego dnia przez kierownika Śluzy Łabędy kilkunastu, a następnie "większej ilości" śniętych ryb w kanale: "Dodatkowo w km 36+192 Kanału Gliwickiego, na prawym brzegu zaobserwował [on] niewielki zrzut substancji ropopochodnej z wylotu".

Z próbek pobranych w sąsiedztwie zakładu stwierdzono blisko dwukrotne przekroczenie norm obecności azotu, którego w swoim oświadczeniu wypiera się zarząd Bumaru. Dodatkowo obecni na miejscu kontrolerzy próbują ustalić również źródło ropopochodnej substancji.

"Ze wstępnych ustaleń wynika, że przedmiotowy wyciek substancji ropopochodnej ma związek z rękawem sorpcyjnym i przegrodą nałożoną na ww. wylocie przez pracowników zakładu Bumar-Łabędy S.A." - napisano w notatce sporządzonej dla wiceprezesa Wód Polskich.

Czym są rękawy sorpcyjne?

Rękawy sorpcyjne to rodzaj zabezpieczeń służących do usuwania skutków wycieków olejów i chemikaliów. Doskonale absorbują oleje i właśnie substancje ropopochodne. Stosowane są przede wszystkim jako zabezpieczenie miejsc, w których już dochodziło do wycieków.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Onet

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET