Tragedia w kopalni Bobrek. Nie żyje górnik przysypany skałami
Nie żyje 41-letni górnik przysypany w poniedziałek przed południem skałami stropowymi w kopalni Bobrek w Bytomiu - poinformowała grupa Węglokoks, do której należy kopalnia. Po ponad dziesięciu godzinach akcji ratownicy wydostali jego ciało z miejsca zawału.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
"Prowadzona pod ziemią reanimacja pracownika nie przyniosła rezultatu" - powiedział PAP rzecznik Węglokoksu Jarosław Latacz. Zmarły górnik był żonaty, osierocił córkę.
Początkowo ratownicy mieli kontakt głosowy z przysypanym pracownikiem, choć go nie widzieli. Aby bezpiecznie wydostać poszkodowanego, najpierw trzeba było zabezpieczyć strop w miejscu, gdzie doszło do załamania obudowy chodnika i obwału skał.
Wstrząs w kopalni. Jeden górnik nie żyje, czterech trafiło do szpitalaGdy ratownikom udało się dojść do poszukiwanego i wydostać spod skał oraz elementów przygniatającej go obudowy, mężczyzna już nie żył. Podjęto nieudaną próbę reanimacji.
Wcześniej ratownicy zbudowali specjalną konstrukcję, która zabezpieczyła strop i pozwoliła bezpiecznie wejść w rejon zawału. Obszar objęty zawałem jest niewielki, jednak - jak relacjonowali ratownicy - naruszenie skał, które zasypały chodnik, bez odpowiedniego zabezpieczenia, mogłoby spotęgować skutki obwału i zagrozić ratownikom.
Tragedia w kopalni Janina. Zginął 35-letni górnikDo wypadku doszło w poniedziałek przed południem ok. 840 metrów pod ziemią. Trzej pracownicy wymieniali rury w wyrobisku oddalonym od ściany wydobywczej. Doszło tam do załamania się fragmentu obudowy chodnika i obwału skał stropowych, które przysypały górników.
Polscy górnicy zginęli w czeskiej kopalni. Powstał film o wypadku w KarwinieDwaj pracownicy zdołali wyjść o własnych siłach - nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Po wyjeździe na powierzchnię przewieziono ich do szpitala na badania. Z ogólnymi potłuczeniami i otarciami zostali wypisani do domów.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET