Czarnek wprowadza zmiany na uczelniach. "Radykalna zmiana, efekt znikomy"

3 min. czytania
25.10.2022 11:57
Obserwuj nas na Google

Przemysław Czarnek, minister edukacji, ustanowił nowe dziedziny i dyscypliny naukowe: nauki o biblii i nauki o rodzinie. - To wyłącznie ideologiczna zmiana. Pojęcie rodziny, które funkcjonuje zwłaszcza w wypowiedziach ministra, jest odczepione od rzeczywistości. Brakuje przedszkoli, żłobków. Ja na to bym patrzył - komentuje jeden z naukowców.

Przemysław Czarnek
fot. Pawel Wodzynski/East News

Podczas inauguracji roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim minister edukacji Przemysław Czarnek ogłosił, że „po miesiącach konsultacji” ustanowił nowe dziedziny i dyscypliny naukowe. To m.in. nauki o biblii i nauki o rodzinie.

- Chcemy wzmocnić biblistykę polską po to, żeby w Polsce mógł powstać ośrodek na miarę tego, który jest w Jerozolimie, w Szwajcarii czy Stanach Zjednoczonych. Mamy taki potencjał i ten potencjał jest na KUL-u – mówił, tłumacząc powody powołania nauk o biblii.

Czarnek: obserwujemy atak na rodzinę

Co do nauk o rodzinie stwierdził, że "od kilku lat, w Polsce również, a w Europie Zachodniej od kilkudziesięciu lat, obserwujemy potężny atak na rodzinę". - Niestety, obserwujemy również kryzys rodziny, który z tego ataku na rodzinę wynika. Dlatego tak ważne jest ustanowienie dziedziny i dyscypliny nauk o rodzinie, żeby o rodzinie rozmawiać w sposób naukowy, prawdziwy - argumentował.

Podczas ostatniej konferencji „Pielęgnujemy wartości rodzinne” zorganizowanej przez m.in. Uniwersytet Papieski w Krakowie dodał też, że to odpowiedź na postulaty środowiska naukowego, które dotychczas było rozproszone i działało w ramach różnych dyscyplin.

- Wszystko po to, żeby familiolodzy nie musieli krążyć między naukami społecznymi, teologią i innymi jeszcze dyscyplinami i skonsolidowali swoje wysiłki w celu pokazywania na nowo pełnej, obiektywnej prawdy o rodzinie – mówił Przemysław Czarnek. I dodawał: - Bez rodziny nie ma wolności, bez rodziny jako fundamentu nie ma społeczeństwa, bez rodziny nie ma Kościoła, bez rodziny nie ma państwa.

Redakcja poleca

Nic dobrego dla nauki i uczelni

- To ruchy, które będą dobre dla części środowiska. One są podobne do tych manipulacji, które odbywały się przy okazji czasopism punktowanych – ocenia w podcaście edukacyjnym „Szkoła marzeń” prof. Jarosław Płuciennik, kulturoznawca, literaturoznawca i kognitywista z Uniwersytetu Łódzkiego. Chodzi konkretnie o 2021 rok, kiedy to minister Czarnek niespodziewanie zmienił listę punktowanych tytułów – zyskały m.in. te, w których sam publikował i które współtworzyła jego uczelnia, czyli KUL.

Zdaniem prof. Płuciennika prędzej czy później dojdziemy do takiego stanu, że trzeba będzie ograniczyć odgórne regulacje w szkolnictwie wyższym. - Regulacje, które nam serwują władze - wcześniej Jarosław Gowin, teraz Przemysław Czarnek - niczego dobrego nie robią dla nauki. Punktoza jest taka sama albo większa, a efekty są marne. Jeśli zmiana jest radykalna, to efekt też powinien być radykalny. A tu zmiana jest radykalna, a efekt jest znikomy – komentuje w podcaście.

Wprowadzenie nauk o rodzinie według niego jest wyłącznie ideologiczną zmianą. A pojęcie rodziny, które funkcjonuje zwłaszcza w wypowiedziach ministra Czarnka, zdaniem profesora, jest „odczepione od rzeczywistości”. Minister np. sugerował, że lepiej używać określeń "mama" i "tata" niż rodzic. - Żyjemy w zupełnie innych czasach niż jeszcze 10 lat temu. Pokolenie X, Z, a teraz Alfa, które za chwilę wejdzie w dorosłość, to kompletnie inni ludzie. Oni tak poważnie traktują katastrofę klimatyczną, że podejmowanie decyzji o zakładaniu rodziny dla nich jest abstrakcyjne – mówi prof. Płuciennik i dodaje: - Brakuje przedszkoli, żłobków. Ja na to bym patrzył.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET