Fala kulminacyjna minęła Warszawę. Wisła wysoka, ale stabilna, choć odpłynęły… hulajnogi
Stan Wisły wciąż jest wysoki, ale stabilny. W nocy przez Warszawę przeszła fala kulminacyjna. Teraz kieruje się na północ. W stolicy poziom wody nie przekroczył stanu alarmowego, a wielka fala nie wyrządziła większych szkód. Jak jednak donoszą internauci, z prądem odpłynęły m.in. hulajnogi elektryczne.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Kulminacja fali wezbraniowej na Wiśle w Warszawie miała miejsce około trzeciej nad ranem w środę. Wówczas poziom wody osiągnął około 578 centymetrów, a od tego czasu systematycznie opada. - Wszystko powoli wraca do normy, Wisła opada kilka centymetrów na godzinę – powiedział na środowej konferencji prasowej Rafał Trzaskowski.
Wciąż jednak zalane są plaże pod Mostem Poniatowskiego i ścieżki pieszo-rowerowe na bulwarach. Nie działają fontanny, część zasilania elektrycznego i stacje rowerowe nad rzeką. W dalszym ciągu terenów nad Wisłą pilnują policjanci i strażnicy miejscy, choć bulwary mają być dostępne dla spacerowiczów już od godziny 18.
Co dalej? Gdy woda opadnie, ratusz zacznie szacować ewentualne straty, choć – jak zapewniał w środę Trzaskowski - przejście fali nie spowodowało żadnych poważnych szkód ani zanieczyszczeń. "Byliśmy naprawdę dobrze przygotowani i zaczęliśmy swoje działania znacznie, znacznie wcześniej, niż ta fala nadeszła" - podsumował.
Internauci donoszą jednak, że pewne straty są, bo z wielką falą odpłynęły… elektryczne hulajnogi, których wypożyczalnie nie zabrały z bulwarów. Warto podkreślić, że stanowi to też problem zanieczyszczenia rzeki. Informuje o tym również ruch Miasto Jest Nasze.
Fala kulminacyjna minęła Warszawę