Gwałt w stadninie koni? Seria tajemniczych zdarzeń po szokującym zgłoszeniu
Prokuratura w małopolskich Gorlicach bada sprawę gwałtu, do którego miało dojść w czerwcu w Stadninie Koni Huculskich w Regietowie. Teraz dziennikarze Onetu i Fakt24 dotarli do nowych szczegółów w sprawie pokrzywdzonej 19-latki.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 14 czerwca tego roku, gdy na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Gorlicach w bardzo złym stanie psychicznym trafiła 19-letnia praktykantka ze stadniny koni huculskich w Regietowie. Nastolatka zgłosiła, że została zgwałcona przez dyrektora stadniny.
Z ustaleń dziennikarzy Onetu i Fakt24 wynika, że 19-latka, która na czas praktyk mieszkała na terenie stadniny, miała 13 czerwca wieczorem pojechać z dyrektorem oglądać konie do Górnego Regietowa. „Dyrektor lubił mówić praktykantkom, że jak czegoś nie zrobią, to nie zaliczy im praktyk” – mówi jeden z informatorów Onetu.
Dwie 13-latki molestowane w szpitalu psychiatrycznym w GdańskuKiedy wrócili do stadniny, nie było tam już nikogo. Około godziny 5 nad ranem dziewczyna zadzwoniła do opiekunki praktyk, mówiąc, że boi się dyrektora. Wkrótce na miejscu pojawiła się jedna z pracownic i wspomniana opiekunka. Decyzję o przewiezieniu dziewczyny do szpitala podjęła matka nastolatki. Lekarze wezwali policję.
Dyrektor stadniny już na emeryturze
Kilkanaście godzin później dyrektor stadniny, 71-letni Stanisław Ciuba, przeszedł nagle na emeryturę. Nagła emerytura mogła dziwić, bo tego samego dnia dyrektor Ciuba miał uczestniczyć w długo wyczekiwanej konferencji "Europa Karpat”. Obecni mieli być wiceministrowie, posłowie, naukowcy i goście z zagranicy.
Sam dyrektor ośrodka do niczego się nie przyznał. Jak powiedział, do niczego nie doszło, nie zaprzeczał jednak, że w nocy był w pokoju nastolatki. Opowiedział natomiast, że dziewczyna podczas wyjazdu piła alkohol, choć w okolicy nie było sklepów. Tymczasem właściciele okolicznych gospodarstw mówią, że o zakrapianych wycieczkach dyrektora z praktykantami jest tam głośno od kilku lat.
Prokuratorzy trzymają się od sprawy z daleka
Wkrótce po zgłoszeniu sprawy kolejni prokuratorzy zaczęli wnioskować o wyłączenie z postępowania. Najpierw ze sprawy wyłączył się prokurator rejonowy, bo domniemany sprawca to jego znajomy. Potem ze śledztwa wyłączono wszystkie prokuratury w okręgu sądeckim.
Kto więc ostatecznie ma zająć się sprawą? - Potwierdzam, że pokrzywdzona została przesłuchana. Dotarły do nas akta sprawy i została ona przekazana do Prokuratury Rejonowej w Staszowie. Czynności dowodowe są prowadzone cały czas, ale ze względu na dobro postępowania nie możemy ujawnić, o jakie czynności chodzi - przekazał Daniel Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
RadioZET.pl/Onet/Fakt24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET