Kiedyś marzył o śmierci, dziś jest magistrem. Janusz Świtaj obronił dyplom
Janusz Świtaj, który przykuty do łóżka 12 lat temu walczył o odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie, obronił pracę magisterską z psychologii. „Obrona zaliczona na 5” – napisał w mediach społecznościowych.
Świtaj pochwalił się swoim osiągnięciem na swoim profilu na Facebooku. Post zebrał mnóstwo pozytywnych reakcji, komentarzy i udostępnień:
O Januszu Świtaju zrobiło się głośno w 2007 roku. Mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju, który w wieku 18 lat uległ groźnemu wypadkowi motocyklowemu (wpadł pod ciężarówkę) i w efekcie złamał rdzeń kręgowy oraz kręgi szyjne, co poskutkowało niesprawnością rąk i nóg. Był przykuty do łóżka, oddychał jedynie za pomocą respiratora.
Od lat zmagała się z depresją. Zdecydowała się na eutanazję– Bardzo cierpiałem, nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Żyłem zamknięty w mieszkaniu, nawet nie marzyłem o spacerze, ze względu na tak znaczną niepełnosprawność ruchową i całkowity brak własnego oddechu – mówił rok temu w rozmowie z katowicką „Gazetą Wyborczą”.
Złożył wówczas wniosek o odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. Zrobił to jako pierwsza osoba w Polsce, uruchamiając przy tym ogólnokrajową dyskusję na temat eutanazji.
Pomoc od Anny Dymnej
Pomocną dłoń wyciągnęła do niego wówczas Anna Dymna. Słynna aktorka i szefowa fundacji „Mimo Wszystko” zainterweniowała ws. Świtaja, dzięki czemu otrzymał on wreszcie specjalistyczny wózek, pozwalający mu na opuszczanie miejsca zamieszkania. Dała mu również pracę.
Nowy minister zdrowia podpisał deklarację wiary. "Prawo boskie nad ludzkim"Dzięki temu Świtaj zrezygnował z walki o eutanazję. Zdał maturę (wypadek uniemożliwił mu kilkanaście lat wcześniej przystąpienie do egzaminu dojrzałości), a w 2013 roku rozpoczął studia psychologiczne na Uniwersytecie Śląskim, które właśnie zakończył z bardzo dobrą oceną.
Praca, studia, o eutanazji już nie myśli
Co dalej? Jak podaje Wirtualna Polska, Świtaj odbywa obecnie staż w Górnośląskim Centrum Rehabilitacji. Planuje także kontynuację studiów, konkretnie podyplomowe z psychologii na SWPS. Przyznaje też, że stara się nie wracać do przeszłości i dawnych myśli związanych z pragnieniem końca swojego życia.
– Te wydarzenia nieoczekiwanie odmieniły moje życie, a przede wszystkim pozwoliły się w minimalnym stopniu usamodzielnić, wyjść z mieszkania rodziców, w początkowej fazie realizować pierwsze marzenia. Po 16 latach przebywania tylko w pomieszczeniach lub salach szpitalnych byłem spragniony słońca, widoku nieba, chmur, poczucia świeżego powietrza na twarzy – twierdzi w rozmowie z WP.
RadioZET.pl/Facebook/wp.pl/katowice.wyborcza.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET