"MEiN przepycha i promuje jeden podręcznik do HiT, a blokuje inne". Wyniki kontroli posłanek KO
- 50 mln zł. Tyle polskie rodziny będą musiały zapłacić za podręcznik do historii i teraźniejszości i tyle będą mogły zarobić wydawnictwa - oszacowały posłanki KO, które w tej sprawie przeprowadziły kontrolę w Ministerstwie Edukacji i Nauki. Wyniki? - Ponad 100 tys. zł z ministerstwa na promocję jednego podręcznika, dobieranie recenzentów związanych z PiS i blokowanie książek z innych wydawnictw - oceniają.
Od 1 września 2022 w liceach, technikach i szkołach branżowych uczniowie pierwszych klas zamiast wiedzy o społeczeństwie będą mieli nowy przedmiot: historia i teraźniejszość. Ministerstwo Edukacji i Nauki 1 lipca zatwierdziło jeden podręcznik do HiT-u. Książka wydana przez konserwatywne wydawnictwo Biały Kruk specjalizujące się m.in. w publikacjach religijnych, autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego, historyka, byłego europosła PiS, wzbudziła wiele kontrowersji, a eksperci nie zostawili na niej suchej nitki.
W ubiegłym tygodniu posłanki KO przeprowadziły w tej sprawie kontrolę w MEiN. - Dużo już powiedziano o treści podręcznika, ale my skupiłyśmy się na procesie dopuszczania go do użytku w szkole – wyjaśnia Krystyna Szumilas, posłanka KO.
Nawet 50 mln dla wydawnictwa
Przypomina, że od września w szkołach ponadpodstawowych rozpocznie naukę 1,5 rocznika ( to jeszcze skutek nakładających się na siebie reform edukacji), czyli ponad 502 tys. uczniów. Podręczniki do WOS-u będą nieaktualne, więc pierwszoklasiści będą musieli kupić nowe książki do nowego przedmiotu.
- Oszacowałyśmy, że rynek nowego podręcznika to ok. 50 mln zł. Tyle polskie rodziny będą musiały zapłacić za podręcznik w ciągu najbliższych dwóch lat i tyle będą mogły zarobić wydawnictwa – stwierdza Szumilas. Nauka HiT-u w liceach będzie bowiem rozłożona na dwa lata, w technikach na trzy. - Proces dopuszczania podręcznika musi być transparentny, nie może brać w nim udziału ten, kto dopuszcza podręcznik do użytku szkolnego zgodnie z zasadą uczciwej konkurencji. A tak się stało – ocenia Szumilas.
Zgodnie z prawem szkolny podręcznik do użytku dopuszcza minister edukacji. Tymczasem jak wynika z kontroli posłanek, Dariusz Piontkowski, wiceminister edukacji, zlecił Ośrodkowi Rozwoju Edukacji przeprowadzenie konferencji, na której autor podręcznika przedstawiał swoją nową książkę, rozdawał ją, a za udział w konferencji otrzymał wynagrodzenie. - Czyli MEiN i podległa mu instytucja zajmowała się promocją jedynego słusznego dla ministerstwa podręcznika – stwierdza Szumilas.
Jak ustaliły posłanki, na tę promocję MEiN wydał ponad 110 tys. zł. - Ponad 110 tys. naszych publicznych pieniędzy – podkreśla Barbara Nowacka z KO. 75 tys. zł kosztowała organizacja konferencji wraz z wynagrodzeniem dla prof. Roszkowskiego, ponad 17,5 tys. wydano na catering. W wydarzeniu brało udział ponad 200 nauczycieli, każdy musiał dojechać, więc trzeba jeszcze liczyć koszty transportu.
- To jest nielegalne, naganne. Minister nie może angażować się w promocję podręczników, bo mamy wolny rynek, tu powinna działaś wolna konkurencja. W 2014 roku przyjęliśmy w ustawie przepisy, które zabraniały promocji podręczników na terenie szkoły, dziś robi to sam minister – podsumowuje Krystyna Szumilas. To nie wszystko, bo zdaniem posłanek oprócz promowania jednego podręcznika doszło do blokowania książek innych wydawnictw.
MEiN dobiera recenzentów
Żeby dopuścić podręcznik w formie papierowej do użytku w szkołach, musi on uzyskać trzy pozytywne opinie rzeczoznawców: dwie merytoryczno-dydaktyczne i jedną językową. Na początku czerwca podręcznik do HiT-u dostał jedną pozytywną opinię merytoryczno-dydaktyczną. Druga była warunkowa, a trzecia – językowa – negatywna. - Pozytywną opinię wydał prof. Tadeusz Wolsza, który był w komitecie honorowym Jarosława Kaczyńskiego w 2010 roku – przypomina Katarzyna Lubnauer, posłanka KO.
Opinia warunkowa szybko została zmieniona na pozytywną, a wydał ją dr Rafał Drabik związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. - Prawicowy historyk, kiedyś kandydat na radnego LPR-u, który trafił jako recenzent do MEiN z polecenia Artura Góraka. Ten wsławił się tym, że w 2017 roku w czasie protestów pod Pałacem Prezydenckim napisał, że on by „kazał do tego bydła strzelać” - mówi Lubnauer.
Negatywną opinię za język wydał prof. Grzegorz Ptaszek z AGH w Krakowie, specjalizujący się m.in. w komunikacji społecznej. - Co zrobił MEiN? Wydał polecenie przygotowania kolejnej recenzji w bardzo szybkim tempie panu Konstantemu Stróżyńskiemu, który w 2014 roku był kandydatem na radnego powiatowego z PiS. Sami swoi – podsumowała posłanka KO. Co ważne nowy recenzent, który miał ocenić książkę pod względem językowym, otrzymał ją 23 czerwca. Pozytywną opinię wydał już tydzień później 30 czerwca. Książka liczy 512 stron.
Poprzednia ocena językowa zajęła prawie miesiąc. Co przedstawiała? - Język, jakim posługuje się autor, zawiera wiele błędów językowych, nie stanowi wzoru poprawnej polszczyzny. Podręcznik jest nieporadny językowo, z wieloma błędami gramatycznymi, stylistycznymi, logicznymi, merytorycznymi, interpunkcyjnymi. Są błędy składniowe, niewłaściwy szyk wyrazów, niedopowiedzenia, uproszczenia – przytacza fragmenty recenzji Kinga Gajewska, posłanka KO.
Z negatywnej opinii językowej dowiadujemy się też, że autor podręcznika używa jeszcze wyrazów o niepoprawnym znaczeniu, np. „społeczeństwa zachodniej Europy były ruchliwe” albo „przywozić dzieci na świat”. - Społeczeństwa są co najwyżej mobilne. Przywozić to można działaczy PiS-u na spotkania z Kaczyńskim – nie kryje ironii Gajewska i przytacza kolejne fragmenty: - W 6. rozdziale pisząc o odprężeniu 1970-1979, prof. Roszkowski opisuje swoje gusta muzyczne. Neguje muzykę punkową, ale szanuje Budkę Suflera. To chyba nie jest coś, co powinno się znaleźć w podręczniku.
- Książka dopuszczona przez MEiN oprócz tego, że zawiera ściek intelektualny, to jeszcze ma absurdalne założenia, że 112 tematów zostanie zrobionych w 60 godz. lekcyjnych – przypomina Nowacka.
Dwa kolejne podręczniki do HiT. Co na to MEiN?
Patrząc na proces dopuszczania podręcznika do HiT-u warto zwrócić uwagę na kolejne daty. 12 maja, w czwartek, książka prof. Roszkowskiego została zgłoszona do MEiN, a w poniedziałek byli powołani już recenzenci. - Potrzeba było więc na to dwóch dni roboczych – precyzuje Lubnauer. Dwa inne wydawnictwa również zgłosiły swoje podręczniki do MEiN, ale tempo ich zatwierdzania już jest inne.
- Podręcznik Wydawnictwa Szkolnego i Pedagogicznego został zgłoszony 22 czerwca. Do 8 lipca, do dnia kontroli, nie miał powołanych recenzentów. Na nasze pytanie dlaczego usłyszałyśmy, że są wakacje – relacjonuje Lubanuer. Recenzentów wskazano 11 lipca, więc po 13 dniach roboczych. - SOP Toruń zgłosiło swoją propozycję 5 lipca, do 8 lipca też nie było recenzentów – dodaje Lubnauer. Na przygotowanie opinii rzeczoznawcy mają 30 dni od dnia, w którym otrzymali egzemplarz. Jeśli potrzebne byłyby ewentualne poprawki, te dwie pozycje mogą nie trafić do szkół przed 1 września i początkiem roku szkolnego.
Posłanki PO teraz z prawnikami mają przeanalizować, czy doszło do złamania prawa przy promocji podręcznika prof. Roszkowskiego i dobieraniu recenzentów. - Nasze ustalanie pokazują, że żeby zostać recenzentem podręcznika w MEiN, trzeba być radnym, politykiem, albo zwolennikiem PiS-u – mówi Szumilas. - Oczekujemy odejścia ministra Przemysława Czarnka, ukarania osób, które wydają publiczne pieniądze na propagandę, na promocję jednego podręcznika i blokowanie innych – dodaje Nowacka.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET