Przed zabójstwem w Tarnowie Katarzyna O. szukała pomocy. "Nie zrobiono prawie nic"
Już we wrześniu Katarzyna O., która wraz z dwójką córek prawdopodobnie została zamordowana przez męża w Tarnowie, miała założoną tzw. niebieską kartę - podał Onet. Morderstwo ujawniono w ostatni piątek.
Zbrodnia w Tarnowie wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością. 21 października ciała Katarzyny O., jej dwóch córek i męża zostały odnalezione w ich domu przy ul. św. Marka w Tarnowie. Wszystkie ofiary miały na ciele rany cięte i zmarły z wykrwawienia. Przeprowadzona w poniedziałek sekcja zwłok ujawniła, że ofiary miały na sobie głębokie rany cięte. Hipotezą najczęściej braną pod uwagę przez śledczych jest rozszerzone samobójstwo ze strony męża.
Onet ujawnił, że Katarzyna O. po raz pierwszy zgłosiła się do Centrum Usług Społecznych w Tarnowie 10 września. "Chodziło o to, że przedszkolanki zaalarmowały ją, iż jej córka jest wycofana, wyciszona i nie chce bawić się z rówieśnikami. Dopiero z rozmowy wyniknęło, że kobieta ma problemy z mężem i jest ofiarą przemocy psychicznej" - napisali dziennikarze portalu.
Mąż zabił żonę w Tarnowie. Nowe fakty
Śledczy z tarnowskiej prokuratury potwierdzili w rozmowie z Onetem, że mąż nie pozwala Katarzynie O. pójść do pracy, bez przerwy ją kontroluje, nie pozwalał jej się z nikim spotykać, ani nie zapraszać nikogo do domu.
Informator portalu podkreślił, że służby nie zadziałały na czas: - Według pracownic Centrum Usług Społecznych, które z panią O. rozmawiały, przez dłuższy czas nie było ze strony policji odpowiedniej reakcji, mimo iż zgłoszone zostało przestępstwo. Policjanci powinni wpłynąć na odseparowanie męża od rodziny, ale tego nie zrobili. Jeszcze październiku na kilkanaście dni przed tragedią tłumaczyli, że późniejszy morderca swojej rodziny przebywa ciągle w delegacji i nie bywa w domu. Przez ponad sześć tygodni nie zrobiono prawie nic w sprawie.
Prokuratura w Tarnowie odpowiada, że policja zadziałała zgodnie z procedurami. Jej zdaniem nie było podstaw do odseparowania męża Katarzyny O. od reszty rodziny, ponieważ pojawiał się w domu praktycznie tylko w weekendy.
Onet poinformował również, że przed tragedią w domu przy ul. św. Marka była dzielnicowa. "To jej miała wyznać, że mąż zmusił ją wbrew jej woli do odbycia stosunku seksualnego. Policjantka przekonała kobietę, by ta złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa dotyczącego się znęcania psychicznego. Sprawę gwałtu policja przekazała do prokuratury i sądu" - napisali dziennikarze portalu.
Postępowanie wstępne rozpoczęło się w prokuraturze 4 października. Potem przesłuchano Katarzynę O., jej matkę oraz sąsiadkę, a także pracownika CUS w Tarnowie. Ostatecznie nie doszło do przesłuchania Katarzyny O. w obecności biegłego psychologa (obowiązkowa procedura przy zgłoszeniu przestępstwa na tle seksualnym).
Na pięć dni przed śmiercią Katarzyna O. złożyła pozew o rozwód. Zdaniem Onetu to mogło być impulsem do tragedii, która wydarzyła się w nocy z 20 na 21 października.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET