"Nie dajmy zamydlić sobie oczu", "wojna trwa". Wrze po decyzji ws. Igora Tulei
Tzw. Izba Dyscyplinarna nie jest niezależnym sądem i nigdy nim nie będzie, nawet jeśli wydała taką, a nie inną decyzję - podkreślił sędzia Igor Tuleya po tym, jak nieuznawana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna nie wyraziła zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie go do prokuratury. - Wydawało mi się, że decyzja będzie inna, ale jestem też przekonany, że to decyzja kogoś innego. Jak się nazywa ten reżyser, mogę tylko zgadywać - dodał.
Igor Tuleya nie zostanie przymusowo doprowadzony do prokuratury. Zgody na to niespodziewanie nie wyraziła w czwartek późnym wieczorem po blisko 23 godzinach zakwestionowana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna. „Decyzja jest nieprawomocna. Przy wniosku o uchylenie immunitetu też decyzja I instancji była negatywna i zmieniono ją w II instancji” – podkreśla Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia”.
Na to samo uwagę zwrócił sam Igor Tuleya. - Pamiętajmy, że kiedy był uchylany immunitet, to też w pierwszej instancji Izba Dyscyplinarna nie uchyliła go i na skutek zażalenia prokuratury w drugiej instancji już ten immunitet uchyliła - przypomniał warszawski sędzia. - Ciekawe, jakie jest uzasadnienie postanowienia - dodał.
Sędzia Igor Tuleya oraz adwokaci: Jacek Dubois, Michał Zacharski i Bartosz Tiutiunik przed siedzibą Sądu Najwyższego
"Tak zwana Izba Dyscyplinarna nie jest sądem"
Tuleya podkreślał, że „tak zwana Izba Dyscyplinarna nie jest niezależnym sądem i nigdy nim nie będzie, nawet jeśli wydała taką, a nie inną decyzję”. - Raz do roku nawet kij od szczotki strzela – stwierdził i zaapelował, żeby nie dać zamydlić sobie oczu.
Mała bitwa, którą dziś wygraliśmy, ale wojna w obronie praworządności jeszcze trwa. Nie skończyła się, walczymy do końca
Tuleya podziękował w nocy za wsparcie również w imieniu "wszystkich sędziów". - To wszystko tak naprawdę dzięki państwu. Prawnicy, sędziowie bez wsparcia obywateli nic by nie zrobili – mówił, zwracając się do zgromadzonych przed Sądem Najwyższym. Ci odpowiadali głośnym: „murem za Tuleyą”.
Fala komentarzy po decyzji ws. Igora Tulei
- Zobaczymy, czy prokuratura Ziobry będzie odwoływała się do innych ludzi Ziobry i w składzie trójkowym będą podejmowali być może inne decyzje – komentował w TVN24 Krystian Markiewicz, prezes "Iustitii". - Trudno zakładać, że w ciągu pięciu minut pan prokurator Adam Roch przygotował tak szczegółowe motywy. To jest oczywiście polityka, decyzje zapadły gdzieś indziej – stwierdził Markiewicz. - Wiemy, ile to mogło zdrowia i kawałek życia Igorowi Tulei zabrać. Podziwiamy go za spokój, ale to jest w moim przekonaniu nękanie – podkreślił.
„Do decyzji niby-sądu w sprawie sędziego Tulei stosujmy zasadę z filmu „Boże ciało”: to, że ktoś mówi dobre kazania, nie znaczy, że został poprawnie wyświęcony na księdza. Nawet jeśli niby-sąd podejmuje dobrą decyzję, nie czyni go to prawdziwym sądem. Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem” – skomentował w sieci prof. Marcin Matczak.
Dr Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, napisał z kolei, że „decyzja nielegalnej Izby Dyscyplinarnej i tak niczego nie zmienia”. Jak podkreślił, prokuratura nie ma żadnej podstawy prawnej, by pociągać sędziego Tuleyę do odpowiedzialności karnej, bo na to musiałby zgodzić się sąd. „Izba dyscyplinarna nie jest sądem, sędzia nigdy nie utracił immunitetu” – podsumował.
Podobnie sprawę skomentowała prawniczka z inicjatywy Wolne Sądy, mec. Sylwia Gregorczyk-Abram. "Decyzja w sprawie Igora Tuleyi podjęta została przez organ niebędący niezależnym sądem, działający pomimo zabezpieczenia TSUE, w scenerii niczym ze stanu wojennego, gdzie kordony policji otaczają wejścia, a proces trwa 20 godzin. Sędzia nadal nie może sądzić i ma obniżone wynagrodzenie" - napisała na Twitterze.
Igor Tuleya nie zostanie zatrzymany. Jest decyzja Izby Dyscyplinarnej SNRadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET