"Urządzili mu nalot na dom". Pikieta po zarzutach dla aktywisty Strajku Kobiet
Nalot na dom urządzili wczoraj. Dziś "czynności". Nigdy nie będziesz szedł sam - pisał w piątek Strajk Kobiet. To reakcja na zatrzymanie Wojciecha B., który podczas jednego z protestów miał najechać busem na funkcjonariuszy policji. Prokuratura domagała się dla niego aresztu. Sąd ten wniosek odrzucił.
Strajk Kobiet pod hasłem "Nigdy nie będziesz szedł sam" od godziny 10:00 w piątek demonstrował w Warszawie – najpierw przed siedzibą prokuratury przy ul. Kruczej, potem przed budynkiem sądu przy Marszałkowskiej 82, gdzie rozpoczęło się posiedzenie ws. tymczasowego aresztu dla związanego z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet aktywisty Wojciecha B.
"Policja zatrzymała naszego kolegę. Nalot na dom urządzili wczoraj. Dziś «czynności»" – pisał w piątek rano na Twitterze Strajk Kobiet. Według prokuratury 29 stycznia podczas protestu na ul. Marszałkowskiej w stolicy Wojciech B. najechał busem na zabezpieczających zgromadzenie funkcjonariuszy i groził im. - W trakcie zabezpieczania przez funkcjonariuszy policji odbywającego się w tym miejscu zgromadzenia, kierujący busem marki volkswagen miał zjechać na chodnik i kontynuować jazdę, najeżdżając na interweniujących funkcjonariuszy - przekazał w piątek prok. Marek Skrzetuski, zastępca rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
- Dzisiaj w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie, po zatrzymaniu i doprowadzeniu przez policję, odbyły się czynności procesowe z udziałem podejrzanego Wojciecha B. W ich toku prokurator przedstawił mu zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy policji oraz kierowania w stosunku do nich gróźb spowodowania uszczerbku na zdrowiu, w celu zmuszenia policjantów do zaniechania wykonywanych przez nich prawnych czynności służbowych – podał Skrzetuski.
Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Wojciecha B., argumentując to obawą ucieczki lub ukrywania się przez podejrzanego, a także obawą matactwa i próbą ewentualnego wpływania na treść zeznań świadków oraz zagrożeniem surową karą do lat 10 więzienia.
Sąd swoją decyzję ogłosił w piątek tuż przed godziną 17:00 - wniosek prokuratury został odrzucony.
RadioZET.pl/OSK/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET