Tygrysom z Poznania pomoże Jurek Owsiak. ''To coś nieprawdopodobnego!''
Tygrysy z polsko-białoruskiej granicy są już bezpieczne. Dwa z nich odpoczywają w zoo Canpol w Człuchowie na Pomorzu, a siedem w zoo w Poznaniu. Choć zwierzęta były w fatalnym stanie, zdaniem weterynarzy mają się coraz lepiej. Pomoc wciąż jest jednak potrzebna. I pospieszył z nią Jurek Owsiak.
Tygrysy przewiezione z polsko-białoruskiej granicy w Koroszczynie są już w lepszym stanie, choć do pełni sił zwierzęta będą dochodzić jeszcze przez wiele dni. „Są wychudzone, mają atrofię mięśniową, z uwagi na to, że były trzymane w złych warunkach przed transportem, w małych klatkach. Mają po prostu zanik mięśni. Potrzebują ruchu, odpowiedniego żywienia. Złe żywienie było przyczyną śmierci tego jednego osobnika na granicy" – tłumaczy weterynarz z zoo w Poznaniu Jarosław Przybylski.
By pomóc tygrysom dojść do siebie, wciąż potrzebne są pieniądze. Ogrodom zoologicznym finansowego wsparcia udzielają internauci. W niedzielę swoją pomoc zaoferował też Jurek Owsiak i zaapelował: „Przytul tygrysa”.
Wielki szacunek dla wszystkich, którzy brali udział w akcji ratującej nieszczęśliwe tygrysy jadące z Włoch do Rosji. To coś nieprawdopodobnego, że w ogólnoświatowej narracji dotyczącej dbania o naszą planetę i o jej każdy szczegół, ktoś wpada na tak nieprawdopodobnie bestialski pomysł jak transport zwierząt w taki sposób
- napisał na Facebooku szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zapowiedział, że wesprze finansowo poznańskie zoo. „Chodzi nie tylko o pomoc w obecnej sytuacji, jest także pomysł na przyszłość, aby stworzyć azyl dla zwierząt, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Wymieniono nawet konkretną kwotę – 6 mln złotych, do zebrania której gorąco, gorąco namawiam” – kontynuował Owsiak.
On sam przeznaczy na ten cel finansową część Nagrody imienia Andrzej Wajdy, którą otrzymał w grudniu zeszłego roku. „Jeszcze raz – wielkie ukłony dla wszystkich, którzy w sposób profesjonalny służbowo, a także w sposób fantastyczny ludzko, zareagowali na tę okrutną historię” – zakończył szef WOŚP.
Tygrysy utknęły na polskiej granicy. Jedno ze zwierząt padło z wyczerpaniaTygrysy z Poznania otrzymały imiona
Tygrysy, które trafiły do poznańskiego zoo z polsko-białoruskiej granicy, mają się coraz lepiej i otrzymały imiona. To Softi, Gogh, Kan, Merida Waleczna, Aqua, Toth i Samson. "Chodzą, ruszają się w kotnikach, jest zdecydowana poprawa" - mówił w sobotę Jarosław Przybylski, weterynarz z poznańskiego ogrodu zoologicznego. "Nawet Samson, jeden z najbardziej zestresowanych, zachowuje się jak domowy kotek. Leży brzuszkiem do góry i łapkami do góry, to piękny obraz" - dodał lekarz.
Tygrysy miały trafić do cyrku?
Tygrysy były przewożone z Włoch, a miały dojechać do Dagestanu w Rosji. W Koroszczynie okazało się jednak, że kierowcom i zwierzętom brakuje odpowiednich dokumentów. Transport został więc zatrzymany. Ze stresu i wyczerpania jedno ze zwierząt padło. Na ratunek tygrysom pospieszyli pracownicy zoo w Poznaniu i Człuchowie.
Zdaniem lekarza weterynarii z Człuchowa, Józefa Spiesznego, zwierzęta były przygotowywane do pracy w cyrku. To dlatego, że nie boją się ludzi. "Nie są źle nastawione do człowieka. Do krat podchodzą na centymetr. Nie uciekają od ręki człowieka. Dziś byłem 10 cm od tygrysa. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zero agresji" - powiedział weterynarz.
Organizatorowi transportu, obywatelowi Federacji Rosyjskiej Rinatowi V. Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej postawiła zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami.
Tygrysy uwięzione w klatkach na granicy. Jest areszt dla organizatora transportu Polacy ratują tygrysy, które utknęły na granicy. Były w tragicznym stanieRadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET