Warszawa: Ponad 6 tys. wolnych miejsc w szkołach średnich
Tysiące uczniów, w tym spoza Warszawy, nie potwierdziło chęci nauki w szkołach "drugiego wyboru" – informowała na czwartkowym briefingu Renata Kaznowska, wiceprezydent stolicy. Wolnych do obsadzenia pozostaje ponad 6 tys. miejsc w liceach i technikach. Władze miasta punktują skutki reformy oświaty - braki w kadrze nauczycielskiej, czy rozciągnięte lekcje od godz. 7 do 20.
Warszawa mierzy się ze skutkami reformy oświaty. Po pierwszej rekrutacji bez szkoły średniej pozostało ponad trzy tysiące absolwentów wygaszonych gimnazjów i ósmych klas szkół podstawowych.
Wiceprezydent stolicy poinformowała dziś, że druga runda rekrutacji nie przyniosła spodziewanej ulgi. Ci, którzy dostali się do stołecznych szkół w kolejnym naborze, w znacznej mierze nie potwierdzili swojej decyzji. Potwierdziło się, że uczniów nie interesowała szkoła drugiego wyboru.
W Warszawie w rekrutacji uzupełniającej jest 3514 wolnych miejsc w liceach ogólnokształcących, w tym 470 miejsc w 20 najlepszych w stolicy
W szkołach branżowych I stopnia pozostało 728 wolnych miejsc, a w technikach - 1979.
Przed nami II etap i kolejne wyzwania. Dołożymy wszelkich starań, żeby uczniowie jak najmniej odczuli skutki tzw. reformy edukacji
W pierwszej rekrutacji do żadnej ze szkół nie dostało się 3173 kandydatów. Jak informował ratusz, wolnych miejsc w stołecznych szkołach średnich jest dziś 6221 (licea 3514, szkoły branżowe (dawne zawodówki) 728, technika 1979).
Rekrutacja 2019: tysiące uczniów bez szkół. Gdzie są jeszcze wolne miejsca?Kaznowska zaznaczała, że spośród kandydatów do liceów, którzy dostali się, ale nie potwierdzili decyzji o przyjęciu, aż 1570 to osoby spoza stolicy.
Tak jak mogliśmy zrobić wszystko, żeby upchnąć dzieci w szkołach średnich, tak nie mogliśmy upchnąć łóżek w bursach. Prawie pół tysiąca dzieci, które dostały się do warszawskich szkół średnich, w tych bursach odeszli z kwitkiem. Cała reszta nie potwierdziła nauki w warszawskich szkołach średnich, bo po prostu nie mieli, gdzie mieszkać – mówiła Renata Kaznowska
Szef MEN odnosi się do warszawskiej rekrutacji. "Nie ma jakiegoś poważnego problemu"
Do słów i komentarza prezydent Warszawy o bolesnych skutkach rządowej reformy oświaty odniósł się minister edukacji. Dariusz Piontkowski stwierdził na konferencji prasowej, że problem stolicy jest typowy dla dużych miast, w których naukę wybierają uczniowie z mniejszych miejscowości.
Absolwentów w tym roku było około 28 tys., o miejsca w szkołach warszawskich aplikowało około 43 tys. uczniów. To pokazuje, że tak jak w innych dużych miastach, także w Warszawie dużo uczniów z mniejszych ośrodków, z mniejszych miejscowości próbuje znaleźć swoje miejsca w szkołach średnich w dużych miastach, w tym przypadku w Warszawie – zauważył minister.
Słowa Kaznowskiej ocenił jako "kasandryczne". Szef MEN nie dostrzega poważnego problemu w stolicy, a komentarze jakoby w Warszawie było trudniej niż w innych miastach Polski ocenia jako nieprawdziwe.
Wbrew takim kasandrycznym przepowiedniom władz Warszawy nie ma jakiegoś poważnego problemu z dostawaniem się do szkół średnich. Wyraźnie mówiliśmy, że proces rekrutacji jest rozłożony na kilka etapów i przebiega podobnie jak w latach ubiegłych. W tym roku do szkół w Warszawie po pierwszym etapie rekrutacji dostało się czy wiedziało, w jakich szkołach będzie się uczyć 93 proc. uczniów. To jest zdecydowanie lepszy odsetek niż średnia krajowa. Bo (...) średnia krajowa wynosi około 89 proc. Stąd mówienie, że w Warszawie jest szczególnie trudna, inna sytuacja od tego, co dzieje się w pozostałej części kraju, jest po prostu nieprawdziwe
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET