W jednej klasie dzieci z Ukrainy i Rosji. Jak z nimi rozmawiać? "Można tę sytuację wykorzystać"
- Uczniowie, uczennice z Rosji spotykają się z ocenianiem, być może z obwinianiem, pod ich adresem mogą padać teksty: to wasza wina. A cóż takie kilkuletnie lub kilkunastoletnie dziecko ma wspólnego z głową państwa rosyjskiego? Trzeba tłumaczyć wszystkim dzieciom, że to są decyzje polityków, że to nie jest kwestia całego narodu - wyjaśnia w rozmowie z radiozet.pl Marta Szymczyk, pedagożka szkolna.
Aleksandra Pucułek: W jednej klasie dzieci z Ukrainy i z Rosji. Nauczyciele piszą mi o takich sytuacjach. Jak wtedy się zachować?
Marta Szymczyk, pedagożka szkolna, autorka bloga „Nieszablonowa pedagożka”: - U nas w szkole mamy dwadzieścia kilkoro uczniów i uczennic wyłącznie z Ukrainy, więc nie spotykamy się z takimi sytuacjami, ale na pewno trzeba rozmawiać ze wszystkimi dziećmi. Tłumaczyć im, że to są decyzje polityków, że to nie jest kwestia całego narodu, tylko konkretnych osób - w tym Władimira Putina, który zdecydował tak a nie inaczej, co stanowczo potępiamy. Trzeba gasić ewentualne negatywne nastroje, wyciszać je i zadbać o wrażliwość drugiego człowieka. Musimy rozmawiać z dziećmi w taki sposób, żeby nie deprecjonować żadnego z tych narodów.
Dzieci z Rosji też potrzebują wsparcia.
- Myślę, że tak, bo spotykają się z ocenianiem, być może z obwinianiem, pod ich adresem mogą padać teksty: to wasza wina. A cóż takie kilkuletnie lub kilkunastoletnie dziecko ma wspólnego z głową państwa rosyjskiego? Trzeba tłumaczyć, że to nie jest tak, że cały naród rosyjski jest zły, nie wolno generalizować. Zapewne niektórzy Rosjanie popierają te działania, ale wiemy z przekazów medialnych, że jednak większość społeczeństwa w Rosji jest im przeciwna. Warto też wykorzystać tę sytuację do edukacji antydyskryminacyjnej.
Jak kilkulatkom wytłumaczyć, że są to kwestie polityczne?
- Im młodsze dzieci, tym bardziej trzeba skupić się na przeżywanych emocjach. Jeśli dochodzi do konfliktu między uczniem z Ukrainy i z Rosji, nauczyciel może powiedzieć: przecież znacie się nie od dziś, lubiliście się do tej pory, nie mieliście do siebie żalu. Czyli trzeba odwoływać się do relacji, które były budowane już od jakiegoś czasu.
W poniedziałek byłaś pierwszy dzień w szkole po długiej przerwie, czyli po na nauce zdalnej i feriach zimowych. Jak wyglądał ten dzień?
- Przyszłyśmy ze znakiem zapytania, nie wiedziałyśmy, z czym się spotkamy po pierwsze ze względu na długą przerwę od zajęć na żywo, a po drugie ze względu na wojnę w Ukrainie. Jeszcze przed powrotem do szkoły wysłałyśmy z drugą koleżanką, pedagożką, informację do nauczycieli z materiałami, jak rozmawiać z dziećmi o tym, co dzieje się teraz na Wschodzie. Część uczniów miała potrzebę rozmowy, część nie, ale potem okazywało się, że ci uczniowie i uczennice nie wiedzieli, a raczej nie byli pewni, czy mogą rozmawiać o wojnie. Była też grupa kompletnie niezainteresowana tematem.
Jeśli dzieci zadawały pytania, to nauczyciele odpowiadali, przynajmniej starali się, bo też trzeba się przyznać, że nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Ważne jest, żeby podążać za potrzebami dziecka. Rozmawiałyśmy też indywidualnie z naszymi uczniami i uczennicami pochodzącymi z Ukrainy.
Jak się czują, jak reagują?
- Boją się. Jest strach i obawa, niekiedy wypieranie, nie chcą myśleć o wojnie. Wiedzą, że są w Polsce, że są bezpieczne, ale w Ukrainie została np. ich część rodziny, więc boją się o nią. Koledzy, koleżanki z Polski zadają im wiele pytań. Z jednej strony są zwyczajnie ciekawi ich reakcji, zdania, tego, co czują, z drugiej strony pytania wynikają z naturalnej obawy o ich kondycję, bo to są przede wszystkim ich przyjaciele i przyjaciółki z klasy. Niektórzy ukraińscy uczniowie i uczennice nie chcą rozmawiać o tym, więc należy to uszanować, dać im przestrzeń i czas, a jednocześnie obserwować i reagować w odpowiednim momencie. Zobaczyłam dziś także dużo gestów wsparcia. Większość nauczycieli, a także dzieci miało niebiesko-żółtą przypinkę, wstążkę. To małe rzeczy, ale jednak pokazujące, że wspieramy, że jesteśmy.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET