Absurdalna podróż: 40 km w 2 dni. Starosta nie widzi problemu
Aby dojechać autobusem z podlaskiej Suchowoli do położonej zaledwie około 40 km dalej Sokółki, trzeba czekać aż pięć godzin na przesiadkę w Janowie. Jeśli podróżować przez Dąbrowę Białostocką, wyjazd trzeba rozłożyć na dwa dni. Mieszkańcy się męczą, a starosta podkreśla, że to “żaden problem”. Sprawę opisuje TVN24.
- Wykluczenie komunikacyjne dotyka ok. 15 mln Polaków (40% ludności), głównie mieszkańców wsi i małych gmin w centralnej i północno‑wschodniej Polsce.
- Mieszkańcy Suchowoli na Podlasiu zmagają się z brakiem bezpośredniego połączenia do Sokółki, choć miejscowości dzieli 40 km.
- Lokalni samorządowcy, w tym burmistrz Suchowoli Michał Matyskiel, apelują o przywrócenie połączeń. Absurdalną sytuację skomentował starosta.
Wykluczenie komunikacyjne w Polsce
Brak odpowiednich środków transportu w mniejszych miastach i wsiach to powszechny problem w naszym kraju. Około 15 mln Polaków doświadcza wykluczenia komunikacyjnego: to nawet prawie 40 proc. ludności kraju. Osoby te codziennie zmagają się z brakiem dostępu do najważniejszych usług.
Wykluczenie komunikacyjne najbardziej dotyka obszarów wiejskich i małych gmin, szczególnie w centralnej i północno‑wschodniej Polsce (np. Łódzkie, Mazowsze, Podlasie, Warmia‑Mazury), gdzie wiele sołectw nie ma autobusów ani kolei. Podobny problem zgłaszają mieszkańcy Suchowoli na Podlasiu, którzy nie są w stanie dostać się do sąsiedniego miasta, Sokółki.
"To nie może tak wyglądać! To jest jawne wykluczanie komunikacyjne mieszkańców i odcięcie ich od stolicy powiatu, szpitala, zusu, krus, us i innych ważnych instytucji. Czas z tym skończyć!!!" – grzmi w mediach społecznościowych Mieczysław Baszko, były poseł i marszałek województwa, obecnie radny powiatu sokólskiego.
Suchowolę i Sokółkę dzieli zaledwie 40 kilometrów, ale brakuje bezpośredniego połączenia. Można jechać przez Janów, czekając na przesiadkę 5 godzin. Podróż przez Dąbrowę Białostocką trwa 2 dni.
Do sprawy odniósł się starosta sokólski Piotr Rećko.
“Analizujemy to. Absolutnie możesz dojechać z Suchowoli do Dąbrowy i z Dąbrowy przyjechać do Sokółki. To nie jest żaden problem” – mówił.
Burmistrz Suchowoli komentuje chaos komunikacyjny. “Jak u Barei”
Burmistrz Suchowoli, Michał Matyskiel, w rozmowie z tvn24.pl porównał połączenie autobusowe z miejscowości do sytuacji z kultowej komedii Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, przywołując słynny cytat o „bardzo dobrym połączeniu”, które w praktyce nie istnieje. Przypominamy:
"Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie: wstaję rano, za piętnaście trzecia; latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę"
“Pasuje do tej sytuacji jak ulał. Odkąd dwa lata temu starosta nie dogadał się z PKS Nova i założył powiatową spółkę transportową Sokół, nie ma bezpośredniego połączenia między Suchowolą a Sokółką, a połączenie z przesiadką, wbrew temu, co twierdził na sesji starosta, jest problematyczne” – wyjaśnił Matyskiel.
Samorząd gminy od dawna domaga się realnych połączeń: radni wystosowali stanowisko w sprawie dofinansowania i przywrócenia bezpośrednich kursów z Suchowoli do Sokółki oraz do Dąbrowy Białostockiej. Wskazują, że obecna linia do Janowa nie odpowiada potrzebom mieszkańców i nie zapewnia dostępu do podstawowych usług.
Źródło: Radio ZET/tvn24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET