Afera Collegium Humanum. Ujawniamy mechanizm naganiania „studentów" do uczelni

7 min. czytania
29.04.2026 09:00
Obserwuj nas na Google

TVP Wrocław zablokowała ostatnio reportaż Roberta Jałochy o tym, jaka była rola prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka w Collegium Humanum i jak wyglądały jego studia. Wszystko znajduje się w aktach sądowych. Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” dotarli do informacji z zeznań Pawła Cz., które pokazują mechanizm naganiania klientów do Collegium Humanum.

Zdjęcie budynku z napisem
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co zeznał Jacek Sutryk o szczegółach swoich studiów MBA.
  • Kto i w jaki sposób rekrutował studentów do Collegium Humanum.
  • Jakie osoby publiczne były zaangażowane w skandal związany z dyplomami MBA.

Jak dowiadują się autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”, w niepublikowanym reportażu dziennikarza Roberta Jałochy, który zwolnił się z pracy w TVP, po tym jak szefostwo nie wyraziło zgody na publikację jego materiału, przedstawione są zebrane przez prokuraturę dowody na to, że Jacek Sutryk nie podpisał z Collegium Humanum umowy na początku października 2019, czyli na początku roku akademickiego, ale aż pół roku później - pod koniec kwietnia 2020.

Już 42 dni później zdał egzamin i dostał tytuł MBA. „Według prokuratury prezydent nie wziął udziału w żadnych zajęciach, nie zdał też ani jednego egzaminu” - mówi autor reportażu. Prezydent Wrocławia miał rozwiązać dwa quizy. Jeden to sześć pytań o PR i marketingu, drugi składał się z 10 pytań o ład korporacyjny. Odpowiedział poprawnie na osiem z nich. „Ale podchodził do nich pięć razy” – twierdzi dziennikarz. My widzieliśmy także przelew wykonany przez Jacka Sutryka na konto Collegium Humanum z 22 kwietnia opiewający na 9,5 tysiąca złotych, czyli na całą kwotę za studia MBA.

Zeznania studenta Sutryka 

Dotarliśmy także do informacji zawartych w zeznaniach Jacka Sutryka, z których wynika, że prezydent Wrocławia niczego właściwie ze swoich studiów w Collegium Humanum nie pamięta. Ile studiował? Jeden albo dwa semestry, ale dokładnie nie pamięta. Nie pamięta także, jak nazywał się kierunek jego studiów. Na pytania jak wyglądały zaliczenia, odpowiadał, że zdawał tylko egzamin końcowy w formie tekstu, ale nie pamięta, czy dostał link, czy logował się na stronie. Pamięta jedynie, że był to test wyboru z trzech czy czterech odpowiedzi. Z kim studiował? Nie pamięta, nie interesował się. Kto mu rekomendował uczelnię? Tu jest jasność - rektor Paweł Cz., którego Jacek Sutryk spotkał kilka razy w życiu. 

Oglądaj

Czy prezydent Wrocławia uczestniczył w zajęciach? W niektórych tak, ale nie we wszystkich. Prowadzący przesłuchanie drążył temat, próbował dowiedzieć się więcej, ale nie otrzymuje informacje, ile było godzin zajęć, ani jak się właściwie nazywały. Chociaż wszystkie te kwestie dla przesłuchiwanego miały być „oczywiste i znane”. Dalej okazuje się, że właściwie być może Jacek Sutryk zalogował się do systemu tylko raz na egzamin. Kiedy otrzymał dyplom? Nie pamięta. Pamięta, że był po polsku i po angielsku. Jaka to była pora roku? Też nie wie.

Wie natomiast, po co były mu potrzebne studia MBA. To były studia uprawniające do zasiadania w radach nadzorczych w spółkach i spółkach komunalnych. Sutryk z kilkoma innymi prezydentami miast w ten sposób zorganizowali sobie dodatkowy zarobek, który polegał na zatrudnianiu się nawzajem w spółkach miejskich. Np. prezydent Tychów Andrzej Dziuba został zatrudniony we Wrocławiu, a Jacek Sutryk, który dyplom MBA na Collegium Humanum odebrał już 2 czerwca 2020 roku (trzy tygodnie przed pozostałymi studentami), w połowie czerwca trafił do Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach.

Redakcja poleca

Sutryk dyplom MBA przedstawił także wchodząc do rady nadzorczej Śląskiego Centrum Logistycznego w Gliwicach oraz do rady nadzorczej Kolei Dolnośląskich. W tych trzech spółkach zarobił prawie pół miliona złotych. „Czuję się poszkodowany, czuję się niewinny” – mówił tuż po usłyszeniu zarzutów prokuratorskich Sutryk. „O tym, co mam na swoją obronę, będę mówił w sądzie” – dodawał. Paweł Cz. otrzymał z kolei funkcję w radzie Wrocławskiego Parku Technologicznego, na czym zarobił 75 tysięcy złotych.

Rzecznik prezydenta Dudy i były komendant SOK

Nasi informatorzy przytaczają nam zeznania innego oskarżonego, który był zaangażowany w przyciąganie nowych studentów do Collegium Humanum. To Józef H., były komendant Straży Ochrony Kolei. W jego opowieści pojawia się kilka osób publicznych, które przyprowadził do gabinetu Pawła Cz., co zresztą w swoich zeznaniach potwierdza rektor Collegium Humanum. Za każdym razem procedura wyglądała tak samo.

W gabinecie komendanta H. pojawia się jego znajomy, który chce skończyć studia, albo ma jakiegoś członka rodziny, który chce skończyć studia i prosi H. o umówienie spotkania z rektorem Cz. Ten przez chwilę się kryguje i mówi coś w stylu: „a może sam byś się umówił”. Znajomy przekonuje, że lepiej będzie razem i w końcu komendant się zgadza. Paweł Cz. przyjmuje gościa i prezentuje Indywidualną Organizację Studiów. Ani Józef H. ani Paweł Cz. w trakcie przesłuchań nie ukrywają, że chodziło o studia bez studiowania.
Jedną z osób, która przez Józefa H. trafiła do Pawła Cz., był były rzecznik byłego prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski. Panowie, jak wynika z przekazanych nam informacji z zeznań H., znali się od paru lat. Poznali się przy okazji uroczystości rocznicowych SOK, w czasie których rzecznik reprezentował prezydenta. Od tego czasu zaczęli utrzymywać kontakt towarzyski. Nie był to kontakt bezinteresowny, co składając wyjaśnienia H. otwarcie przyznaje, bo w tym czasie pojawił się pomysł przekształcenia SOK w służbę państwową. Komendant przy zmianach chciał trzymać rękę na pulsie.

Redakcja poleca

Odwiedzał nawet Błażeja Spychalskiego w Pałacu Prezydenckim i to tam w trakcie rozmowy na różne tematy miał pojawić się temat studiów. Błażej Spychalski już miał wiedzieć, że Józef H. zna Pawła Cz. i to wtedy miał zapytać, czy może go umówić na spotkanie i sam w nim uczestniczyć, bo Spychalskiemu zależało na studiach MBA. Komendant H. zgodził się, bo jak podkreśla, bardzo zależało mu na przychylności Spychalskiego. Pojechali razem. Rektor Cz. przedstawił propozycję IOS, powiedział, że studia trwają ponad pół roku i kosztują ponad 10 tysięcy, ale to także jest sprawa do negocjacji. Ten tryb studiów bardzo spodobał się prezydenckiemu rzecznikowi, który - jak twierdzą nasi informatorzy - miał powiedzieć, że nie będzie chodził na zajęcia.

Dyplom MBA także dla żony

Tu pojawia się pewna rozbieżność między Józefem H. a Pawłem Cz., którą zauważają nasi informatorzy. Rektor Paweł Cz. jest przekonany, że w spotkaniu brał udział także ksiądz Tadeusz Bąk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jego powiązania z Collegium Humanum Newsweek opisał już w 2022 roku. To ksiądz Bąk miał powiedzieć, że chodzi o to, żeby Błażej Spychalski jako osoba publiczna nie musiał pokazywać się na zajęciach. Ówczesny rzecznik prezydenta miał potrzebować dyplomu MBA, bo chciał trafić do rady nadzorczej Orlenu. Pracę tam dostał w październiku 2021.

Ale Błażej Spychalski miał także zatroszczyć się o wykształcenie dla swojej żony. Paweł Cz. miał zeznać - taki zarzut mu przedstawiono - że Błażej Spychalski obiecał mu korzyść majątkową w postaci poparcia kandydatury Pawła Cz. na członka Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP oraz w uzyskaniu odznaczenia państwowego. Żona Spychalskiego miała otrzymać za to „dyplom z agrobiznesu”, bo chciała kupić ziemię rolną. Jak wynika z całości zeznań Pawła Cz., dyplomy były gotowe na następne spotkanie z prezydenckim rzecznikiem.
- Błażej Spychalski usłyszał cztery zarzuty. Są to zarzuty udzielenia byłemu rektorowi Collegium Humanum korzyści majątkowych oraz osobistych, a także obietnicę kolejnych korzyści osobistych - poinformowała w lutym zeszłego roku prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Gwiazda TVP Jacka Kurskiego u rektora Collegium Humanum

W czerwcu 2025 zarzuty usłyszał także Adrian Klarenbach, gwiazda TVP Jacka Kurskiego, a obecnie Telewizji Republika. Jak twierdzi, „nigdy nie widział tego dokumentu (dyplomu) i nigdy z niego nie korzystał”. Nasi informatorzy twierdzą, że działanie Józefa H. w tym przypadku było bardzo podobne jak w przypadku Spychalskiego. Klarenbach miał przyjeżdżać od czasu do czasu do komendy głównej SOK. Zeznając, komendant mówił, że nie pamięta, w jakich okolicznościach się poznali, ale że mieli ze sobą regularny kontakt towarzyski.

Klarenbach miał do niego zadzwonić i poprosić o spotkanie, ale przez telefon nie chciał poinformować w jakiej sprawie. Dopiero w czasie wizyty w siedzibie SOK powiedział, że interesują go studia MBA i że podobno H. zna rektora. Dalej schemat był podobny. Mężczyźni jadą razem do rektora, Klarenbach miał zapytać o studia dla żony. W czasie rozmowy pada informacja o Indywidualnej Organizacji Studiów i sugestia o tym, żeby nie chodzić na zajęcia. Jednak nie pada wprost zdanie, że dyplom ma zostać wystawiony bez studiowania.

Paweł Cz. miał w czasie tego spotkania zapytać także, czy sam Klarenbach nie chciałby u niego studiować, a potem czy nie chciałby wykładać. Ale pracownik TVP nie powiedział wprost, że się zgadza. Tak przynajmniej miał twierdzić Józef H. Klarenbach nie prowadził zajęć na uczelni, bo zasłaniał się brakiem czasu, ale za to - jak twierdzą nasi informatorzy - rektor zeznał, że wziął dyplom. Żona Adriana Klarenbacha miała przynieść dokumenty już wypełnione, a potem przyjść po dyplom. Był jej potrzebny do tego co wszystkim - do zajęcia miejsca w radzie nadzorczej spółki Skarbu Państwa. Żona Adriana Klarenbacha znalazła się w radzie nadzorczej Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa we wrześniu 2020 roku. Według naszych informatorów pod pozorem zaproszenia do swojego programu Klarenbach miał przekazać rektorowi Cz., że jego żona jest wzywana do CBA w sprawie Collegium Humanum.

Rekrutowanie studentów do Collegium Humanum

Kolejna postać, o której opowiadają śledczym obaj panowie H. i Cz., to Sebastian Ch., zarzuty usłyszał we wrześniu 2025 roku. - W sprawie dotyczącej Collegium Humanum prokurator przedstawił Sebastianowi Ch. zarzut dotyczący pomocnictwa do wystawienia poświadczającego nieprawdę dokumentu w postaci dyplomu MBA - odpowiedziała na pytania Onetu Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Sebastian Ch. kiedy spotkał Cz. i H., był wiceministrem obrony narodowej. Do Collegium Humanum trafił w marcu 2020 roku przez komendanta H. Tutaj nie było już owijania w bawełnę i udawania czegokolwiek. H. wprost powiedział, że obecny wiceminister ma zaraz dostać poważne stanowisko w spółce Skarbu Państwa, a to zawsze może się przydać. Rok później ten jeden z najbliższych ludzi Mariusza Błaszczaka został szefem Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nasi informatorzy opowiadają, że z zeznań Pawła Cz. wynika, że ten nie był zadowolony z działania Sebastiana Ch., bo Ch. nigdzie nie zamieścił informacji o tym, że ma MBA z Collegium Humanum.
Ze informacji, jakie uzyskaliśmy z zeznań rektora Cz. i komendanta H., wynika, że obaj panowie bardzo chętnie dzielili się ze śledczymi tym, jak wyglądało rekrutowanie „studentów” Collegium Humanum, a także tym kto miał „nie studiować”. Obaj przyznają także, że kiedy w rozmowie z potencjalnym przyszłym absolwentem MBA padała propozycja organizacji Indywidualnej Organizacji Studiów, było jasne, że będzie dyplom. a nie będzie studiowania. Więcej w podcaście „W związku ze śledztwem" na Youtube Radia ZET i Newsweeka oraz w Onet Audio.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET