Afera śmieciowa we Wrocławiu. Ekosystem odpowiada na zarzuty. "To manipulacja"
Piotr Uhle, miejski radny i prezes SOS Wrocław przekazał, że składa zawiadomienie do prokuratury. Chodzi m.in. o opóźnienie w przetargu na odpady. Na jego zarzuty odpowiedziała spółka Ekosystem. - Ubolewamy, że tak ważny dla mieszkańców proces jest wykorzystywany do bieżącej gry politycznej - przekazał portalowi RadioZET.pl Maciej Fedorczuk, rzecznik prasowy spółki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Lider SOS Wrocław zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury, chodzi o opóźnienie w przetargu na odpady.
- Ekosystem odrzuca zarzuty radnego, twierdząc, że są bezpodstawne i wynikają z nieporozumień wokół skomplikowanego przetargu.
- Ekosystem oskarża radnego o działania na szkodę spółki, jednocześnie zaprzeczając jakimkolwiek próbom zastraszania i podkreślając, że proces jest wykorzystywany do politycznych rozgrywek.
Afera o przetarg, radny składa zawiadomienie do prokuratury
Przypomnijmy, że lider SOS Wrocław zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstw na szkodę gminy Wrocław i miejskiej spółki Ekosystem. Jego zdaniem w wyniku opóźnień i nieprawidłowości przy przetargu na zagospodarowanie odpadów miasto poniosło już ponad 40 milionów złotych strat. Jak twierdzi Uhle, to są dodatkowe koszty, które ponosimy i to wynika wprost z działań spółki.
Jak podkreślił, jeśli sytuacja się utrzyma, stawki za odbiór odpadów mogą wzrosnąć nawet do 70 złotych miesięcznie od osoby. Prezes SOS Wrocław alarmował również o "próbach zastraszania" go, które mają wpłynąć na jego działania. Portal RadioZET.pl zwrócił się do spółki z prośbą o odniesienie się do wymienionych przez radnego zarzutów. W piątek otrzymaliśmy oświadczenie w tej sprawie.
Ekosystem: To manipulacja
W przesłanym oświadczeniu Ekosystem przekonywał, że "zarzuty o rzekomych stratach, opóźnieniach i nieprawidłowościach są bezpodstawne i wprowadzają w błąd opinię publiczną". Zdaniem przedstawicieli spółki stawiany przez radnego zarzut odnośnie opóźnień w przetargu "jest manipulacją".
- Prowadzone postępowanie przetargowe jest niezwykle skomplikowane i ma ogromną skalę, o czym świadczy fakt, że potencjalni wykonawcy złożyli 277 szczegółowych zapytań i 37 odwołań, a w tej sprawie odbyło się 13 rozpraw. Terminy rozstrzygnięcia przetargu nie zależą od spółki Ekosystem, lecz od terminów wyznaczanych przez instytucje państwowe, takie jak Krajowa Izba Odwoławcza i sądy, gdzie toczą się te postępowania - przekazał nam Maciej Fedorczuk, rzecznik prasowy spółki.
Dodatkowo, jak podkreślono, odbiór odpadów od mieszkańców jest zabezpieczony i realizowany nieprzerwanie na dokładnie takim samym poziomie jak dotychczas. - Służą temu tymczasowe umowy zawierane w trybie "z wolnej ręki", co jest procedurą zgodną z prawem w tej sytuacji. Mówienie o jakichkolwiek "stratach" jest więc nieuprawnione, a spekulowanie na temat przyszłych podwyżek jest zdecydowanie przedwczesne. Celem prowadzonego przetargu jest właśnie zabezpieczenie interesów mieszkańców i uzyskanie jak najkorzystniejszych cen. Ostateczne koszty odbioru odpadów poznamy dopiero po jego rozstrzygnięciu - dodał Fedorczuk.
Radny alarmuje o "próbach zastraszania"
Przypomnijmy, że radny klubu Naprawmy Przyszłość i lider SOS Wrocław wspomniał również o próbach zastraszania go. Podobne stanowisko przedstawił Marek Zalewski, były członek rady nadzorczej Ekosystemu. - Nie damy się zastraszyć. Próby uciszania krytyki i odsuwania osób zadających pytania są nie do przyjęcia - mówił na konferencji prasowej. Do tych zarzutów również odniosła się spółka w przesłanym oświadczeniu.
- Zarzut o rzekomych "próbach zastraszania" jest całkowicie bezpodstawny. Prawdą jest natomiast, że spółka Ekosystem, w trosce o ochronę własnego interesu oraz interesu mieszkańców, prawie dwa miesiące temu złożyła zawiadomienie do prokuratury. Nie dotyczy ono "zastraszania", lecz podejrzenia działania na szkodę spółki przez radnego Uhle - przekazał nam rzecznik prasowy Ekosystemu.
- Działanie to polegało na publicznym formułowaniu szkodliwych insynuacji i podejmowaniu prób utrudniających sprawne prowadzenie kluczowego dla miasta postępowania - dodał rzecznik. Jednocześnie zaznaczył, że ochrona interesu spółki przed takimi działaniami jest prawnym obowiązkiem, jednak "nie ma nic wspólnego z zastraszaniem". - Ubolewamy, że tak ważny dla mieszkańców proces jest wykorzystywany do bieżącej gry politycznej - dodał rzecznik, odnosząc się najprawdopodobniej do akcji referendalnej. Przypomnijmy, że SOS Wrocław zbiera podpisy pod wnioskiem o odwołaniem prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i rady miejskiej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET