Akty dywersji na kolei. Nieoficjalnie: te znaleziska zdradziły sprawców
Wiadomo już, jak polskim służbom udało się w krótkim czasie zidentyfikować poszukiwanych za zdarzenia na kolei dywersantów. Sprawców sabotażu zdradziła karta SIM od telefonu komórkowego i odcisk palca na miejscu podłożenia ładunku wybuchowego - wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie znaleziska pozwoliły na ustalenie sprawców dywersji.
- Co ujawnił premier Tusk na temat sprawców dywersji.
- Jaka zapowiedź w tej sprawie padła we wtorek w Sejmie.
Akty dywersji na kolei. Karta SIM i odciski palców pozwoliły na ustalenie sprawców
Do aktów dywersji doszło w ostatnich dniach na trasie kolejowej Warszawa – Dorohusk. W miejscowości Mika na Mazowszu (pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, w niedzielę, niedaleko stacji kolejowej Gołąb na Lubelszczyźnie (pow. puławski) pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Jak informował w poniedziałek dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, w pobliżu uszkodzenia torów na trasie Warszawa–Lublin odkryto urządzenie do rejestracji obrazu oraz drugi ładunek wybuchowy, który nie eksplodował. "Rzeczpospolita" podała następnego dnia, że w ustaleniu sprawców aktu dywersji pomogły służbom karta SIM, którą sprawcy zostawili w telefonie nagrywającym efekty sabotażu.
Analiza połączeń i logowań do różnych urządzeń pozwoliła następnie na szybkie namierzenie użytkownika karty. To nie wszystko - na miejscu znaleziono odciski palców należące do mężczyzny notowanego w ukraińskich bazach kryminalnych. Połączenie danych z karty SIM i odcisków pozwoliło zidentyfikować pierwszego sprawcę, a następnie drugiego.
Nowe informacje ws. sprawców dywersji
Więcej na temat zdarzenia ujawnił we wtorek w Sejmie premier Donald Tusk. Wysadzenia toru miało dopuścić się w sobotę wieczorem dwóch obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski przez Białoruś i tam zbiegli. Szef rządu dodał, że sabotażyści od dłuższego czasu współpracowali z rosyjskimi służbami. Zwrócił się do MSZ o podjęcie natychmiastowych działań dyplomatycznych mających na celu wydanie Polsce przez Białoruś i Rosję podejrzewanych o zamach terrorystyczny.
Polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki – przekazał Tusk. Jeden z podejrzewanych to obywatel Ukrainy, skazany w maju przez sąd we Lwowie za akty dywersji, a drugi to mieszkaniec Donbasu – pracownik miejscowej prokuratury, który uciekł na Białoruś.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET