`

Odciski, monitoring ze sklepów i stacji, zagraniczne służby. Szczegóły ze śledztwa po dywersji

2 min. czytania
18.11.2025 16:07
Obserwuj nas na Google

Śledztwo w sprawie dywersji na torach pod względem liczby zaangażowanych służb, ekspertów i funkcjonariuszy to największe śledztwo w historii Polski. Biorą w nim udział wszystkie służby, łącznie z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, o pomoc w ściganiu sprawców poproszono nawet amerykańskie NSA i europejskie agencje Europol i Interpol – ustalili autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”.

Mika
fot. PAP/Wojtek Jargiło

Nowe informacje ws. aktów dywersji. W akcji wszystkie służby specjalne

Według ustaleń dziennikarzy Radia ZET i „Newsweeka” do śledztwa w sprawie dywersji zaangażowano wszystkie polskie służby specjalne. Włączono nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne, które na co dzień nie zajmuje się ściganiem takiej przestępczości, ale ma – jak określili to nasi rozmówcy z kręgów śledczych – „zasoby informatorów”.

Oglądaj

Wśród ekspertów, którzy biorą udział w ściganiu sprawców aktów na torach znaleźli się między innymi fachowcy z mechanoskopii i pirotechniki z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia i Wojskowej Akademii Technicznej. Jak dowiedzieli się autorzy podcastu „W związku ze śledztwem”, na miejscu dywersji na torach zabezpieczono setki odcisków palców. Służby przejęły także nagrania z monitoringu stacji benzynowych, sklepów i prywatnych posesji w promieniu 10 kilometrów od zdarzenia. Wykorzystano również psy tropiące.

Według naszych informatorów polskie służby zwróciły się również o pomoc do amerykańskiej służby wywiadu NSA (National Security Agency) o dane z globalnej sieci wywiadu elektronicznego Echelon. System gromadzi i analizuje transmisje fal elektromagnetycznych z całego świata, czyli rozmowy telefoniczne, transfery plików czy e-maile. Polscy śledczy liczą również na pomoc Europolu i Interpolu w tej sprawie.

Redakcja poleca

Na trasie kolejowej Warszawa-Dorohusk doszło między 15 a 17 listopada do dwóch aktów dywersji. We wsi Mika w powiecie garwolińskim eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy, a w innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb w powiecie puławskim pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.

Jak dowiedziało się Radio ZET, niedaleko miejsca, gdzie doszło do dywersji,  w pobliżu torów służby znalazły ładunek wybuchowy, który nie eksplodował, oraz kamerę, która mogła służyć sprawcom do nagrania zamachu terrorystycznego.  Premier Donald Tusk powiedział we wtorek w Sejmie, że osoby podejrzewane w tej sprawie to dwaj obywatele Ukrainy współpracujący z Rosji, a ich tożsamość znana jest służbom.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET