Alarm na Lubelszczyźnie, zawyły syreny. Ekspert: Alert RCB powinien zostać wysłany

4 min. czytania
30.07.2026 13:36
Obserwuj nas na Google

W nocy mieszkańców Lubelszczyzny obudziły syreny alarmowe, a w Tarnawie-Kolonii rozbił się rosyjski pocisk. Nie wysłano jednak alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Wiele osób nie wiedziało więc, z czym związane jest zagrożenie. Nie wszyscy wiedzieli też, jak zachować się w jego obliczu. - Syreny są dobre, pod warunkiem, że ludzie wiedzą, co one oznaczają - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Jakub Olchowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Instytutu Europy Środkowej w Lublinie, który przekonuje, że w tej sytuacji powinien zostać wysłany alert RCB.

Akcja po upadku pocisku w Tarnawie-Kolonii
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego uruchomiono syreny alarmowe na Lubelszczyźnie.
  • Jakie działania podjęto w reakcji na niezidentyfikowany obiekt.
  • Co jest problemem w zakresie schronów i wiedzy o alarmach.

Nocny alarm na Lubelszczyźnie

O godz. 3.50 w nocy ze środy na czwartek na Lubelszczynie uruchomiono syreny alarmowe w związku z zagrożeniem uderzeniami z powietrza. Syreny odezwały się nie tylko w samym Lublinie - słychać je było także w wielu innych miejscowościach w województwie. Alarm po około 10 minutach został odwołany. W miejscowości Tarnawa-Kolonia na polu rozbił się niezidentyfikowany obiekt. Jak poinformował później premier Donald Tusk, najprawdopodobniej to rosyjski pocisk balistyczny CH101. Wojsko cały czas pozostawało w gotowości do jego zestrzelenia.

Nocny alarm wyrwał z łóżek wielu mieszkańców regionu. Nie wszyscy jednak zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje. Poza syrenami nie pojawił się bowiem od razu żaden inny komunikat. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w czwartek w programie Gość Radia ZET tłumaczyła, że syreny w tym przypadku były najszybszym sposobem alarmowania. Sam alarm został natomiast szybko odwołany.

„Alert RCB powinien zostać wysłany”

Sytuacja zrodziła jednak pytania o to, czy mieszkańcy powinni otrzymać alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Dr Jakub Olchowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Instytutu Europy Środkowej w Lublinie w rozmowie z portalem RadioZET.pl przekonuje, że tak. - Alert RCB powinien zostać wysłany. Problem jest jednak szerszy - biorąc pod uwagę, że prawdopodobieństwo tego rodzaju wydarzeń i incydentów jest duże, a niewykluczone, że będzie coraz większe, o czym ostrzegają wywiady i Polski, i partnerów z NATO, ze strony władz powinna zostać przeprowadzona szersza kampania informacyjna dla społeczeństwa - twierdzi.

Zdaniem eksperta nocny alarm miał dwa oblicza. - Z jednej strony zadziało się to, co powinno się zadziać. Nasz system obrony powietrznej został postawiony w stan gotowości, wszystkie procedury zadziałały. Z drugiej strony ludzie powinni wiedzieć, jak mają się zachować. Było w tym trochę chaosu i paniki, choć oczywiście nie wszędzie. W samym Lublinie, gdzie też wyły syreny, chyba na nikim to nie zrobiło wrażenia, ale na terenach położonych bliżej granicy już tak - wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl dr Olchowski.

Redakcja poleca

Gdzie szukać schronienia? „Mamy ogromny problem”

W tym kontekście kluczowe jest więc to, by nie tylko na bieżąco informować o nadchodzącym zagrożeniu, ale też odpowiednio wcześnie przygotować się na taką możliwość. - Takie incydenty, bez względu na to, czy są przypadkowe, czy spowodowane z premedytacją, budzą lęk, strach i obawy w społeczeństwie. To z kolei jest pożywką dla różnego rodzaju teorii spiskowych, a tego nie potrzebujemy. Właśnie o to chodzi Rosji - żebyśmy się bali, kłócili i żyli w niepewności - tłumaczy ekspert.

Zdaniem naszego rozmówcy problemem jest także sam brak schronów - w przypadku alarmu wiele osób po prostu nie będzie miało gdzie się schować. - Mamy ogromny problem, ponieważ przez dziesiątki lat nikt w Polsce nie zakładał, że miejsca schronienia będą potrzebne. Teraz okazuje się, że jednak tak. Właściwie nie mamy takich prawdziwych schronów - mówi dr Olchowski i dodaje, że wciąż wiele osób nie wie też, jak zachować się w przypadku usłyszenia syren alarmowych, dlatego potrzeba kampanii informacyjnej, która wyjaśniłaby, gdzie i w jaki sposób należy szukać schronienia. - Mieszkańcy Ukrainy po tylu latach wojny doskonale wiedzą, jak zachować się w takich sytuacjach. My tego nie wiemy - podkreśla.

„System alertów RCB cały czas się kształtuje”

- Syreny są dobre, pod warunkiem, że ludzie wiedzą, co one oznaczają. W okresie PRL-u w szkołach uczono nas na lekcjach przysposobienia obronnego, jak wygląda system alarmowy, co oznaczają syreny w konkretnych interwałach i długości. W tej chwili takiej wiedzy jako społeczeństwo nie posiadamy, a powinniśmy, żeby uniknąć tego, o co chodzi agresorowi - paniki, destabilizacji i wszystkiego, co za tym idzie - zaznacza w rozmowie z nami dr Olchowski.

Choć ekspert przekonuje, że w przypadku nocnego alarmu w Lublinie powinien zostać wysłany alert RCB, to jednocześnie podkreśla, że sam system wciąż wymaga poprawek. - System alertów RCB cały czas się kształtuje. Nic nie jest doskonałe, więc jest parę rzeczy do przemyślenia, jak kwestia obszaru, do mieszkańców którego docierają konkretne alerty. Być może należałoby się temu przyjrzeć i to usprawnić. Są rzeczy do poprawienia i trzeba to zrobić - podsumowuje.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET