`

Były agent CBA pracował dla Krala? Miał wpływać na BBN i otoczenie Nawrockiego

2 min. czytania
09.09.2026 09:42
Obserwuj nas na Google

Dziennikarze Wirtualnej Polski i „Superwizjera" TVN24 Szymon Jadczak i Michał Fuja w swoim materiale ujawniają, że jednym z zamieszanych w aferę Zondacrypto był były agent CBA Artur Chodziński, który miał obiecywać Przemysławowi Kralowi m.in. kontakt z osobą z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego i polityka PiS Przemysława Czarnka. Chodziński wydał oświadczenie w tej sprawie.

Artur Chodziński
fot. UMWM Biuro Prasowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty Arturowi Chodzińskiemu stawiają dziennikarze WP i TVN24.
  • Co miał obiecać były agent CBA Przemysławowi Kralowi.
  • Jak Chodziński komentuje całą sprawę.

Afera Zondacrypto. Były agent CBA pracował dla Krala?

Jak ujawnili w swoim materiale dziennikarze Wirtualnej Polski i „Superwizjera" TVN24, były agent CBA Artur Chodzński miał otrzymywać 15 tysięcy euro miesięcznie od Przemysława Krala, a w zamian sporządzać raporty dotyczące dziennikarzy piszących o Zondacrypto. Według dziennikarzy miał także zapewniać, że wpłynął na urzędnika podległego prezydentowi Karolowi Nawrockiemu

Miał obiecywać także spotkanie z Przemysławem Czarnkiem i z inwestorem z kręgu Viktora Orbána. Łącznie były agent CBA według dziennikarzy WP i TVN24 wystawił faktury czeskiej firmie Krala na ponad pół miliona złotych.

W materiale opisano również wiadomości, które Chodziński miał wysyłać do Krala. Przekazywał w nich m.in., że wpływał na urzędników Biura Bezpieczeństwa Narodowego w kwestii Zondacrypto i informacji, które już pojawiały się w mediach. Według dziennikarzy, były agent CBA powoływał się na wpływy, których nie miał, a większość informacji przez niego przekazywanych była zmyślona. 

Redakcja poleca

W tekście pojawia się również nazwisko Sławomira Cenckiewicza, bliskiego współpracownika Karola Nawrockiego, z którym rozmowę dot. Zondacrypto obiecywał Chodziński. Potem były agent CBA miał się wyprzeć powiązań z otoczeniem prezydenta.

Chodziński broni się przed zarzutami

Artur Chodziński w mediach społecznościowych wydał oświadczenie dotyczące artykułu WP. Przekazał w nim, że Szymon Jadczak próbował zwerbować go jako swojego informatora. Zarzucił mu także nakłanianie go do złamania prawa.

„Po jakimś czasie zaczął mnie nakłaniać do popełniania przestępstw - przyniesienia jakichś materiałów z Pegasusa lub ze skrzynek mailowych zabezpieczonych w sprawie Polnordu. Nigdy takich materiałów nie dostał, bo nigdy ich nie miałem. Nie zapomniał mi tego. Oprócz wielu telefonów i wymiany wiadomości rozmawialiśmy osobiście dwukrotnie. Obie te rozmowy, mimo moich wyraźnych zastrzeżeń, nagrał, a teraz próbuje je nielegalnie wykorzystywać” – napisał w swoim oświadczeniu były agent CBA.

Jak dodał, otrzymał od dziennikarza mnóstwo pytań, które były jego zdaniem oparte na fragmentach wyjaśnień osoby podejrzanej o zlecenie zabójstwa Sylwestra Suszka oraz na sfabrykowanych, fałszywych fragmentach jakichś screenshotów rzekomych wiadomości z komunikatorów. „Na wszystkie pytania uzyskał oficjalną odpowiedź, ale gdy zgodnie z prawem prasowym zażądałem autoryzacji moich wypowiedzi, odpowiedział, że nie ma ochoty na spełnianie moich zachcianek” – napisał Chodziński.

Wyparł się także rozmów z Przemysławem Czarnkiem, ale zapowiedział, że z racji trwającego śledztwa nie zamierza więcej odnosić się do afery Zondacrypto.

Źródło: Radio ZET/WP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET