Atak w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju. Pracownicy już rok temu alarmowali o niebezpieczeństwie
Jak dowiedział się reporter Radia ZET Szymon Kastelik, już rok temu pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju, w którym w czwartek doszło do ataku nożownika, alarmowali dyrekcję, że nie czują się tam bezpiecznie. Jednak ich apele nie przyniosły żadnych skutków. Prokuratura podała, że wstępne badania potwierdziły, że 19-latek, który zaatakował personel i pacjentów był pod wpływem narkotyków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie obrażenia odniosły ofiary ataku w szpitalu w Jastrzębiu Zdroju.
- Dlaczego pracownicy szpitala czują się zagrożeni.
- Kto obezwładnił napastnika w szpitalu.
- Jakie działania planuje szpital w celu poprawy bezpieczeństwa.
Atak nożownika w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju. Pracownicy sygnalizowali, że nie czują się bezpiecznie
Do ataku z użyciem ostrego narzędzia doszło w czwartek po południu. Poszkodowani zostali lekarz, pielęgniarka i dwie pacjentki. Zatrzymany został 19-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Wstępne badania potwierdziły, że był pod wpływem narkotyków. Jak informuje prokuratura, 19-latek nie był dotąd karany za przestępstwa kryminalne.
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju Robert Ostrowski poinformował, że napastnika obezwładnił i przytrzymał do przyjazdu służb lekarz, który został poszkodowany. - To mogło spotkać każdego z nas - mówi Radiu ZET ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej Artur Ploch.
Jak dowiedział się reporter Radia ZET Szymon Kastelik, już rok temu pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju alarmowali dyrekcję, że nie czują się tam bezpiecznie. W liście wskazywali m.in., że szpital jest ogólnodostępny, a szczególnie nocą na izbie przyjęć dochodzi do niebezpiecznych sytuacji i personel czuje się zagrożony.
Dyrektor Robert Ostrowski przyznaje, że cyklicznie dochodzi do groźnych sytuacji i zapewnia, że w sprawie bezpieczeństwa odbywały się spotkania z personelem szpitala. Jak dodaje, szpital musi pozostać ogólnodostępny, jednak możliwe jest ograniczenie dostępu do wybranych oddziałów i takie rozwiązania są planowane.
W jakim stanie są ofiary ataku?
Troje poszkodowanych - lekarz i dwie pacjentki - doznało ran kłutych klatki piersiowej. Ponadto jedna z pacjentek doznała obrażeń szyi i przeszła operację. Ich stan medycy określili jako stabilny.
- Pacjenci spędzili noc spokojnie, ich stan był stabilny. Wymagali dużej ilości leków przeciwbólowych z powodu zadanych ran. Po wykonaniu badań diagnostycznych stwierdzamy, że żadnych istotnych interwencji nie wymagają obecnie dwie pacjentki, które znajdują się na naszym oddziale - powiedział ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej Artur Ploch.
Podczas piątkowej konferencji prasowej poinformował, że poszkodowany lekarz będzie leczony na Oddziale Torakochirurgii, tzn. chirurgii klatki piersiowej. Poszkodowana pielęgniarka, która doznała obrażeń ręki, wróciła do domu. Wcześniej ordynator wskazał, że napastnik użył noża, który miał kilkadziesiąt centymetrów.
Ministerstwo Zdrowia podejmuje kroki
Po wczorajszym ataku w placówce zwołano sztab kryzysowy, a całe zdarzenie jest analizowane. Szpital zapowiada wyciągnięcie wniosków i poprawę procedur bezpieczeństwa. Personel jest w stresie, wszyscy o tym mówią, przeżywają to. Opieka psychologa jest zapewniona dla każdego, kto uzna, że takiej pomocy potrzebuje. Szpital zapewnia to personelowi, podobnie jak pacjentom i rodzinom pacjentów Dyrektor szpitala ds. medycznych Wojciech Kreis zapewnił, że placówka działa normalnie. Zasygnalizował, że zakłócenia dotyczą tylko Oddziału Gastrologiczno-Wewnętrznego, na którym doszło do ataku.
Ministerstwo Zdrowia wydało oświadczenie, w którym podkreśliło, że priorytetem jest ratowanie życia i zdrowia osób poszkodowanych w ataku. „Ministerstwo Zdrowia i śląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia pozostają w stałym kontakcie z urzędem wojewódzkim, dyrekcją szpitala oraz właściwymi służbami. Na bieżąco monitorujemy sytuację i jesteśmy gotowi zapewnić wszelkie niezbędne wsparcie” - zapewnił resort.
Resort zapowiada współpracę z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji nad aktualizacją programu ochrony ludności i obrony cywilnej, tak aby szpitale mogły otrzymać pieniądze z programu na poprawę bezpieczeństwa.
Wiceminister zdrowia Kataryna Kacperczyk przypomina, że w ostatnim czasie podwyższono kary za ataki na medyków, a prokuratura ma zalecenie surowego karania sprawców. Prowadzone są także szkolenia dla personelu.
Kacperczyk zapytana przez Radio ZET, czy w grę wchodzi np. montaż bramek z wykrywaczami metalu, podkreśla, że o konkretnych rozwiązaniach będą decydować już same szpitale, w zależności od potrzeb. Wśród możliwych rozwiązań jest zwiększenie ochrony oraz szkolenia dla personelu, np. z zakresu samoobrony.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET