Awantura w Pendolino. Zaczęło się od braku filiżanki. 400 osób musiało się przesiąść
W środowisku kolejowym pojawiają się od kilku dni informacje nt. zachowania jednego z dyrektorów wykonawczych PKP Intercity wobec pracowników. Do incydentu miało dojść 20 października w pociągu relacji Warszawa Wschodnia-Wrocław Główny. Sprawa skończyła się przyjazdem pogotowia ratunkowego. Kierownik pociągu został przewieziony do szpitala. W sprawie interweniował poseł PiS Michał Moskal.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wydarzenia doprowadziły do incydentu w pociągu PKP Intercity.
- Dlaczego pociąg nie kontynuował podróży do Wrocławia.
- Które działania podjęły władze po incydencie w pociągu.
- Co zrobił poseł PiS Michał Moskal w odpowiedzi na incydent.
Incydent w pociągu PKP Intercity
20 października w pociągu PKP Intercity Warszawa Wschodnia- Wrocław Główny doszło do incydentu z udziałem jednego z dyrektorów wykonawczych przewoźnika. Jak przekazano na profilu Bezpieczna Kolej na portalu X, mężczyzna miał naruszyć nietykalność cielesną kierownika pociągu. Zarzuca się mu także kierowanie gróźb i przekleństw wobec pracowniczki WARS i konduktorki. Po tych wydarzeniach kierownik pociągu miał źle się poczuć i poprosić o wezwanie karetki na stację Opole Główne. Po tym, jak Zespół Ratownictwa Medycznego dotarł na miejsce, pociąg nie kontynuował podróży do Wrocławia.
Według informacji kolejowyportal.pl, dziennikarze tych mediów dotarli do m.in. treści notatek służbowych, które sporządzono przez pracowników WARS i kierownika pociągu. Wedle tych zapisków, konflikt miał zacząć się od problemów z serwisem gastronomicznym w pierwszej klasie. Z notatki wynika, że na odcinku między Warszawą, a Częstochową zabrakło filiżanek w trakcie wydawania posiłków. Gdy jeden z początkujących pracowników przekazał informację jednemu z pasażerów o dokończeniu serwisu, gdy zostaną doniesione brakujące naczynia, ten miał zareagować nieelegancko. Domagał się natychmiastowej usługi, co w tamtej chwili było niemożliwe.
Z notatki kierownika pociągu wynika, że przed stacją Częstochowa Stradom dyrektor miał wejść do przedziału służbowego i poinformować kierownika, że po przyjeździe do Wrocławia Głównego będzie on odsunięty od wykonywania czynności służbowych. Decyzja ta miała być podjęta po tym, jak wcześniej konduktorka weszła do kabiny maszynisty i przekazała napój, o który poprosił. To kierownik pociągu miał wydać takie polecenie. Jak relacjonował mężczyzna, podczas rozmowy z dyrektorem, był on wielokrotnie obrażany. Pracownik PKP Intercity wskazał też, że mogło dojść do naruszenia nietykalności cielesnej. Gdy chciał on opuścić przedział służbowy, dyrektor miał wepchnąć go do środka.
Poseł PiS domaga się wyjaśnienia sprawy
Wśród świadków byli też pracownicy WARS. Po zdarzeniu kierownik poczuł się źle. Po przeprowadzeniu badania przez ratowników medycznych, podjęto decyzję o przewiezienie pracownika do szpitala. Zdarzenie zostało zgłoszone jako wypadek przy pracy. W związku z sytuacją doszło do utrudnień. Mimo, że obsługę mogła przejąć konduktorka, to wedle informacji portalu, ją także odsunięto od czynności służbowych. W związku z tym około 400 pasażerów musiało przesiąść się do innych pociągów PKP Intercity. W dodatku skład Pendolino nie mógł jechać dalej, gdyż maszynista osiągnął dopuszczalny czas pracy podczas oczekiwania do przybycia zamiennika. Skład dotarł do Wrocławia z opóźnieniem 150 minut.
W spółce PKP Intercity trwa wyjaśnianie sprawy. „Do czasu wyjaśnienia sprawy apelujemy o powstrzymanie się od jednoznacznych ocen. Publikowanie jednostronnych relacji, bez znajomości wszystkich okoliczności, może prowadzić do błędnych wniosków i niesprawiedliwej oceny osób, których dotyczy sprawa” - przekazano dziennikarzom w komunikacie. Jak wynika z informacji kolejowyportal.pl, to nie jedyna sytuacja z udziałem dyrektora. W związku z sytuacją zareagował m.in. poseł PiS Michał Moskal.
„Zgodnie z moją piątkową zapowiedzią złożyłem w tej sprawie: interpelację do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, interwencję do Głównego Inspektoratu Pracy celem przeprowadzenia kontroli i interwencję do Rady Nadzorczej PKP Intercity o zbadanie sprawy. Przypominam, że od 2023 roku atak na konduktora wykonywającego swoje obowiązki traktuje się jak atak na funkcjonariusza publicznego i jest to przestępstwo ścigane z urzędu. Nominaci PSL nie będą traktować podległych sobie spółek jak... folwarku pańszczyźnianego” - poinformował poseł na portalu X.
Źródło: Radio ZET/kolejowyportal.pl/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET