Bitwa o terytorium pod Częstochową. Kto komu zabierze ziemię?
Władze Częstochowy dążą do rozszerzenia granic miasta kosztem sąsiedniej gminy Poczesna, argumentując to potrzebą pełnej kontroli nad strategicznym składowiskiem odpadów w Sobuczynie. Choć częstochowianie poparli ten pomysł w konsultacjach, mieszkańcy Poczesnej zapowiadają twardy opór i organizację referendum. Spór zaostrzył się do tego stopnia, że wójt Artur Sosna przygotował kontrwniosek o przejęcie części terenów miasta, a ostateczny werdykt w tej sprawie wyda Rada Ministrów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Częstochowa chce rozszerzyć swoje granice.
- Jakie obawy mają mieszkańcy gminy Poczesna.
- Co planuje zrobić w odpowiedzi gmina Poczesna.
- Kto ostatecznie zdecyduje o zmianie granic.
Częstochowa chce zabrać kawałek ziemi sąsiadom
Częstochowa chce rozszerzyć granice miasta. Pomysł uzyskał już poparcie w konsultacjach społecznych. Miasto planuje przejąć część gminy Poczesna, gdzie znajduje się - należące formalnie do miasta - składowisko odpadów. Władze Częstochowy tłumaczą, że bez zmiany granic nie mogą inwestować i formalnie kontrolować strategicznej inwestycji.
Na oddanie ziemi nie chcą zgodzić się jednak sąsiedzi, którzy nie szczędzą słów krytyki. Mieszkańcy Poczesnej twierdzą, że nikt, a już na pewno nie Częstochowa, nie może decydować za nich o zmianie granic. Twierdzą, że chodzi głównie o pieniądze i rozbudowę uciążliwego od lat składowiska.
- Śmieciami chcą zasypać, żebyśmy padali jak muchy, bo nieraz to nie da się tu wyjść na zewnątrz przez ten niesamowity smród - mówi Radiu ZET Iwona Marcinkiewicz, sołtys Sobuczyny, czyli wsi, której część planuje przejąć Częstochowa. Wcześniej zmianom niemal jednogłośnie sprzeciwli się też mieszkańcy gminy Poczesna, w planach jest przeprowadzenie referendum.
Poczesna mówi "nie". Przygotowano własny wniosek
W odpowiedzi na działania Częstochowy władze Poczesnej przygotowują swój wniosek o zmianę granic i przejęcie części terytorium należącego do miasta. O tym, kto komu zabierze teren zdecyduje ostatecznie Rada Ministrów, która rozpatrzy oba wnioski.
- Naprawdę dziwi mnie fakt, że nie ujęto zdania mieszkańców, bo to mieszkańcy są najważniejsi - mówi wójt Poczesnej Artur Sosna. Dodaje, że mieszkańcy nie chcą dołączenia do Częstochowy i obawiają się wyższych podatków i rozbudowy składowiska. Liczy jednak na pokojowe rozwiązanie sporu przy stole i rozmowach.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET