`

Burza o nowy podział Wrocławia. Mieszkańcy protestują. "To ważny moment"

3 min. czytania
01.10.2025 13:59
Obserwuj nas na Google

Od jakiegoś czasu w stolicy Dolnego Śląska trwa burzliwa dyskusja w sprawie nowego podziału Wrocławia. Chodzi o możliwą redukcję osiedli z 48 do 38. Część osiedlowych radnych otwarcie wskazuje na możliwą utratę tożsamości i pomijanie lokalnych potrzeb. "To ważny moment, aby pokazać naszą wspólną troskę o przyszłość osiedli" - przekazano na profilu  "Porozumienie Osiedli Wrocławia".

Protest we Wrocławiu
fot. Porozumienie Osiedli Wrocławia/Facebook

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Planowana redukcja liczby osiedli we Wrocławiu - propozycja zmniejszenia z 48 do 38 jednostek wywołała burzliwą dyskusję.
  • Radni osiedlowi sprzeciwiają się zmianom, argumentując, że połączenia grożą utratą lokalnej tożsamości i nie odpowiadają lokalnym potrzebom.
  • Urzędnicy, w tym Michał Guz z Urzędu Miejskiego oraz radny miejski Sławomir Czerwiński, argumentują, że zmiany są potrzebne z uwagi na przestarzały podział administracyjny Wrocławia.

Osiedli we Wrocławiu będzie mniej? Trwa burzliwa dyskusja

Na początku roku pojawiła się propozycja redukcji liczby osiedli, czyli jednostek, na które podzielony jest  Wrocław. Zamiast 48 ma być ich 38. W stolicy Dolnego Śląska rozpoczęła się burzliwa dyskusja na ten temat. Część radnych osiedlowych oficjalnie potępiła ten pomysł. We wrześniu utworzono nawet specjalny profil w mediach społecznościowych - "Porozumienie Osiedli Wrocławia" - na którym opublikowano manifest. Jednym z głównych celów powstania porozumienia jest "wspólna obrona przed antysamorządowymi pomysłami na centralizację lub likwidację istniejących jednostek pomocniczych", a także "zwiększenie roli Rad Osiedli w zarządzaniu miastem jako realizacji idei partycypacji i pomocniczości". 

Zapowiadane zmiany we Wrocławiu wywołały protesty - przykładowo, rada osiedla Pawłowice zdecydowanie sprzeciwia się połączeniu z północną częścią osiedla Psie Pole-Zawidawie, obejmującą m.in. Zakrzów. - Małe rady osiedli najlepiej adresują lokalne potrzeby i rozsądnie wydają publiczne pieniądze. Pawłowice są wyodrębnione historycznie, geograficznie, społecznie i ekonomicznie od dawna. Łączenie nas na siłę grozi utratą lokalnej tożsamości, która zdążyła się przez lata wytworzyć - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Marcin Gruszko z rady osiedla Pawłowice.

Redakcja poleca

Podobnego zdania jest Renata Piwko-Wolny, przewodnicząca zarządu osiedla Strachocin-Swojczyce-Wojnów, które miałoby być łączone z Kowalami. - Mamy wrażenie, że reforma nie do końca została przeprowadzona tak, jak powinna. Nasze osiedle różni się od Kowal, mamy inne problemy bytowe, inne uwarunkowania, wynikające np. z budowy wielotysięcznego osiedla Olimpia Port. Różnimy się, chociaż jesteśmy blisko siebie, korzystamy ze wspólnych dróg i szkół - przekazała "Wyborczej". - Takie decyzje powinny być poprzedzone konsultacjami z mieszkańcami. To ich perspektywa jest tu kluczowa - dodała.

"Granice osiedli coraz słabiej przystają do współczesnych potrzeb"

Głos w tej sprawie zabierał już przedstawiciel biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia - Michał Guz. - Obecny podział został wprowadzony prawie 35 lat temu. Wrocław miał wtedy zupełnie inną strukturę urbanistyczno-przestrzenną, komunikacyjną i demograficzną. [...] Ustanowione pod koniec XX wieku granice osiedli coraz słabiej przystają do współczesnych potrzeb. Konieczność zmian coraz częściej wyrażają również sami mieszkańcy - powiedział Guz, cytowany przez "Gazetę Wrocławską". 

Możliwych zmian broni również miejski radny Sławomir Czerwiński, który pracował nad tym projektem. W rozmowie z "Wyborczą" podkreślił, że to decyzje nie zostały jeszcze podjęte, a dyskusja, która jest potrzebna, dopiero się zaczyna. - Nie składamy projektu uchwały, cały czas dyskutujemy na argumenty.

- Od decyzji o granicach minęło 30 lat i zmieniło się zagospodarowanie przestrzenne oraz demografia Wrocławia. Jesteśmy prawie milionowym miastem. Osiedla różnią się od siebie zarówno przestrzennie, jak i ludnościowo. Mamy osiedla małe, średnie i bardzo duże - oznajmił. Zdaniem Czerwińskiego rady osiedla powinny być większe, by lepiej współpracować z urzędem miejskim. A sprawami społecznymi zajmują się inne organizacje. Przypomnijmy, że ma również powstać naukowa ekspertyza, która określi optymalny zasięg granic osiedli. Zmiana wejdzie w życie, jeśli przegłosują ją radni miejscy po ogólnomiejskich konsultacjach społecznych.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET