Byli policjanci skazani za przekroczenie uprawnień. 43-latek zmarł podczas interwencji

3 min. czytania
30.10.2026 16:51
Obserwuj nas na Google

Sąd Rejonowy Lublin-Wschód skazał na kary więzienia byłych policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny. Byli funkcjonariusze zatrzymali i obezwładnili go na ulicy podczas interwencji w 2020 roku. Wyrok nie jest prawomocny.

Sędzia podczas ogłoszenia wyroku
fot. PAP/Wojtek Jargiło

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiegało zatrzymanie mężczyzny przez policjantów.
  • Dlaczego sąd zdecydował się na zawieszenie kary więzienia.
  • Co to jest asfiksja restrykcyjna i jak wpłynęła na śmierć.
  • Które argumenty obrońcy oskarżonych będą podstawą apelacji.

Byli policjanci skazani za przekroczenie uprawnień

Sąd Rejonowy Lublin-Wschód uznał 43-letniego Wojciecha K. i 50-letniego Arkadiusza K. za winnych przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci. Skazał byłych policjantów na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Orzeczono także wobec nich trzyletni zakaz pełnienia służby w policji. Sąd postanowił również o tym, by mężczyźni zapłacili po 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla siostry zmarłego. Dwóch funkcjonariuszy podczas interwencji w 2020 roku zatrzymało i obezwładniło na ulicy mężczyznę.  

Wcześniej przechodnie zawiadomili policję w sprawie agresywnego mężczyzny w okolicy ul. Łęczyńskiej w Lublinie. Tomasz K., który leczył się psychiatrycznie, uciekał policjantom. Zatrzymali oni 43-latka w okolicy budynku Agencji Mienia Wojskowego. Kamera monitoringu zarejestrowała część zatrzymania. Śledczy ustalili, że przez stosowanie chwytów obezwładniających funkcjonariusze powalili mężczyznę na ziemię, założyli mu kajdanki na ręce z tyłu i dociskali jego ciało kolanami i rękami. Ograniczyli mu tym samym możliwość oddychania.

Według sędziego Andrzeja Skubisa, interwencja była dynamiczna. Według nagrań 36-latka uderzono łokciem w szyję, zastosowano wobec niego „chwyt obezwładniający szyję”, po czym powalono go na ziemię brzuchem do podłoża. Według ustaleń sądu w tej pozycji mężczyzna nie wykonywał gwałtownych ruchów nogami, był spokojny. Mimo to policjanci przytrzymywali mu nogi i klatkę piersiową. - Swoim zachowaniem i odruchami pokrzywdzony wskazywał, że ma problemy z oddychaniem, prosił o zwolnienie chwytów, miał charczący głos, z ust leciała mu ślina bądź piana - powiedział sędzia.

Redakcja poleca

Śmierć po interwencji funkcjonariuszy

Z dowodów, które zebrano wynika, że obrażenia ciała wynikające z interwencji oraz sam sposób przeprowadzenia akcji reanimacyjnej nie miały wpływu na śmierć 36-latka. Według ustaleń zmarł on przez „asfiksję restrykcyjną”. To ostra niewydolność krążeniowo-oddechowej, która występuje w sposób nagły u osoby w stanie pobudzenia ruchowego i towarzyszy temu utrudnienie oddychania przez przymusowe unieruchomienie. Tomasz K. miał we krwi środki psychotropowe. Zdaniem sądu oskarżeni przekroczyli swoje uprawnienia, ponieważ zastosowali nieadekwatne środki przymusu bezpośredniego z użyciem znacznej siły. Według sądu funkcjonariusze byli świadomi, że 36-latek zachowywał się dziwnie.

Sąd uznał, że gdyby policjanci ocenili właściwie sytuację i zareagowali na apele pokrzywdzonego, to nie spowodowałoby to u niego zgonu. Jeden z obrońców oskarżonych zapowiedział mediom, że będzie złożona apelacja od wyroku. Zdaniem mec. Stanisława Estreicha sprawa ma dużo szerszy zasięg. - Jest to kwestia odpowiedzi na pytanie, czy możemy się czuć bezpieczni w naszym mieście i kraju oraz czy interwencja policjantów musi się kończyć ławą oskarżonych. I podstawowa przyczyna – czy funkcjonariusz, który nie jest szkolony, może wiedzieć, że wystąpiło zjawisko „asfiksji restrykcyjnej” - stwierdził adwokat. 

Według prawnika, funkcjonariusze działali w interesie publicznym, „byśmy po ulicach mogli chodzić spokojnie”. Podczas procesu oskarżeni przyjęli stanowisko, że zarzuty śledczych są bezpodstawne i niezasadne. Według nich zastosowane środki były odpowiednie do sytuacji oraz zgodne z uprawnieniami, które im nadano. Obaj mężczyźni ubolewali nad zdarzeniem i współczuli rodzinie zmarłego. Wyrok jest nieprawomocny. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET