Sąd wydał wyrok ws. biskupa Jeża. Pierwszy taki przypadek w Polsce
Biskup tarnowski Andrzej Jeż winnym niepowiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji - uznał Sąd Rejonowy w Tarnowie i wymierzył mu karę dwóch lat ograniczenia wolności poprzez potrącenie wynagrodzenia. Wyrok jest nieprawomocny.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były zarzuty wobec biskupa Andrzeja Jeża.
- Dlaczego prokuratura domagała się wyroku w zawieszeniu.
- Jakie przepisy zmieniły się w Polsce od 2017 roku.
- Co tłumaczył biskup jako powód zwłoki w zgłoszeniach.
Biskup tarnowski Andrzej Jeż usłyszał wyrok
Prokuratura domagała się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenia 20 tys. zł grzywny. Oskarżyła hierarchę o niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu kapłanów. Obrońcy oskarżonego wnosili o uniewinnienie. Decyzję sąd ogłosił w czwartek po trwającym osiem miesięcy procesie.
Był to pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Ordynariusz w trakcie postępowania nie przyznał się do zarzutów i składał wyjaśnienia, tłumacząc zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw.
Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. obowiązek społeczny, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie jest to występek, za który grozi do trzech lat więzienia.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET