Cała Polska mówiła o tej ulicy. Remont wznowiony, ale rolnik zapowiada walkę
To była jedna z najgłośniejszych lokalnych historii ostatnich miesięcy. Droga w Gliwicach została zaorana przez rolnika, a sprawa obiegła całą Polskę. Teraz prace na ul. Rybackiej znów ruszyły, ale konflikt o własność gruntu wciąż nie został rozwiązany.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były przyczyny opóźnienia prac na ul. Rybackiej.
- Dlaczego rolnik zaorał świeżo wyremontowaną drogę.
- Co mówi miasto o własności gruntu na ul. Rybackiej.
- Jakie są dalsze plany remontu ul. Rybackiej.
Gliwice. Ruszyły prace na ul. Rybackiej. Remont zaoranej drogi dobiegnie końca?
W połowie sierpnia tego roku w polskich mediach zrobiło się głośno o położonej w peryferyjnej dzielnicy Gliwic Ostropie ul. Rybackiej. Świeżo wyremontowana droga została bowiem zaorana przez rolnika, który twierdził, że powstała na należącym do niego terenie.
Mieszkańcy ul. Rybackiej na drogę czekają od lat, a po incydencie z jej zaoraniem miasto zapowiadało, że remont zostanie przeprowadzony tak szybko, jak to możliwe. W praktyce na rozpoczęcie prac trzeba było poczekać ponad dwa miesiące. Jadwiga Jagiełło-Stiborska z ZDM w Gliwicach tłumaczy, że opóźnienie wynika z konieczności przeprowadzenia szeregu postępowań.
- Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał decyzję, zgodnie z którą wykonawca mógł wrócić na plac budowy - dodaje. Zapewnia też, że ZDM działał w granicach pasa drogowego, a teren, na którym realizowane były prace, należy do miasta.
W środę wykonawca rozpoczął prace od frezowania. - W czwartek pogoda uniemożliwiła nam kontynuację prac. Oczekujemy na poprawę pogody. Jak tylko będzie to możliwe, asfalt zostanie położony i miejmy nadzieję, że będzie to szczęśliwy finał tego remontu - mówi Jadwiga Jagiełło-Stiborska.
„Będę walczył, bo kto by nie walczył o swoje"
Inne spojrzenie na sprawę prezentuje rolnik, który zaorał drogę, Józef Magiera. Stoi on na stanowisku, że część działki, na której leży droga, należy do niego. - Oni nie mają żadnego aktu notarialnego, nie przedstawili żadnych dokumentów czy wyroku sądu - twierdzi.
Zapowiada, że będzie dochodził swoich praw. - Oczekuję, że przedstawią jakiś akt własności, a oni tego nie mają, to jest samowola budowlana. Będę dalej walczył, bo kto by nie walczył o swoje - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET