Co stało się pod Częstochową? Świadek zobaczył tajemniczy rozbłysk
Niemal trzy godziny trwała nocna akcja służb pod Częstochową. Policjanci i strażacy sprawdzali zgłoszenia dotyczące nieznanej maszyny, która miała się rozbić w okolicznych lasach. Zaczęło się od informacji od świadka, który zobaczył dziwny rozbłysk świateł nad drzewami.
Częstochowa. Dziwny rozbłysk świateł nad lasem. Służby w akcji
Służby z okolic Częstochowy zostały w niedzielny wieczór postawione na równe nogi po tym, jak około godziny 22:00 mieszkaniec Wręczycy Wielkiej (woj. śląskie) zgłosił, że zobaczył niepokojące zjawisko nad lasem.
Mężczyzna w zgłoszeniu przekazał, że ze swojego balkonu widział światła, które uznał za oświetlenie pozycyjne samolotu. Gdy jednak obiekt zniknął za linią drzew, świadek miał zauważyć mocny rozbłysk.
Trzygodzinne poszukiwania. W akcji drony, śmigłowiec i kamery termowizyjne
Strażacy z OSP w Mostowie przekazali, że pojawiło się podejrzenie, że mogło dość do katastrofy lotniczej - do akcji ruszyły więc służby. Patrole policji i strażacy przeszukiwali lasy pod Częstochową w poszukiwaniu rzekomo rozbitej maszyny.
"Działania straży polegały na sprawdzeniu przy użyciu pojazdów typu quad i samochodów bojowych terenów leśnych. Następnie przy wykorzystaniu dronów oraz śmigłowca 8. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krakowie działającej w ramach zadań Służby Poszukiwania i Ratownictwa Lotniczego ASAR sprawdzono tereny pomiędzy wytypowanymi miejscowościami z wykorzystaniem kamer termowizyjnych" - podało OSP w Mostowie.
Akcja trwała przez niemal trzy godziny i zakończyła się około 01:00. Służbom ostatecznie nie udało się ustalić, co było źródłem tajemniczego rozbłysku światła, który zobaczył świadek. Uznano, że było to fałszywe zgłoszenie w dobrej wierze.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET