Dlaczego nurkował bez łączności? Ekspert o tragicznej śmierci w trakcie poszukiwań Borysa
Żaden nurek zawodowy wykonujący pracę pod wodą nie mógłby zejść do zbiornika Lepusz bez działającej łączności – mówi Radiu ZET Kierownik Prac Podwodnych I Klasy komandor podporucznik rezerwy Bartosz Rutkowski. Komentuje ustalenia reportera Miłosza Gocłowskiego dotyczące tragicznej śmierci płetwonurka Bartosza Błyskala w trakcie poszukiwań Grzegorza Borysa podejrzanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna.
Do tej tragedii doszło 1 listopada. Jak dowiedział się reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski, strażak płetwonurek Bartosz Błyskal, który zszedł pod wodę w zbiorniku Lepusz w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, a następnie stracił przytomność i zmarł, mógł wzywać pomoc, jedynie szarpiąc za tak zwaną kablolinę. Z naszych ustaleń wynika, że centrala łączności podwodnej wykorzystywana w takich sytuacjach była zepsuta i od kilku tygodni znajdowała się w naprawie.
W takiej sytuacji, bez łączności nurkowie zawodowi nie mogliby pracować – wyjaśnia w rozmowie z Radiem ZET komandor podporucznik rezerwy Bartosz Rutkowski.
Bartosz Błyskal zginął w trakcie poszukiwań Grzegorza Borysa. Ekspert komentuje ustalenia Radia ZET
– W nurkowaniu zawodowym, nawet jak zbiornik jest krystalicznie czysty, nie ma możliwości zejść pod wodę, by wykonywać pracę, bez działającej łączności. Straż pożarna ma inne przepisy, może po tym wypadku je zmieni – komentuje ekspert, kierownik prac podwodnych.
Zasady dotyczące pracy nurków cywilnych w trudnych warunkach są bardzo restrykcyjne. Określa je ustawa z 17 października 2003 roku o wykonywaniu prac podwodnych. Płetwonurkowie służący w straży pożarnej nie podlegają jej przepisom. Ich dotyczy rozporządzenie MSWiA z 25 maja 2004 roku, zgodnie z którym:
„W przypadku prowadzenia prac podwodnych w przestrzeniach zamkniętych oraz na akwenach, na których występuje kra lodowa, w celu zapewnienia bezpieczeństwa nurków wymaga się dodatkowych przedsięwzięć, uwzględniających pragmatykę służbową, w szczególności:
1) zastosowania sprzętu do autoasekuracji, oświetlenia i łączności;
2) zastosowania dwóch niezależnych źródeł mieszaniny oddechowej;
3) wykonywania prac przez nurków posiadających dodatkowe przeszkolenie w tym zakresie”.
Jak tłumaczył w rozmowie z reporterem Radia ZET rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, brygadier Jacek Jakóbczyk, nadzwyczajne środki bezpieczeństwa określone w rozporządzeniu MSWiA, dotyczące „prowadzenia prac podwodnych w przestrzeniach zamkniętych”, z uwagi na warunki, w jakich prowadzono poszukiwania Borysa, nie musiały być zachowane.
Zdaniem Rutkowskiego należy nie tylko uaktualnić przepisy dotyczące bezpieczeństwa nurków strażaków, ale też doposażyć ich w sprzęt odpowiedni do zadań. Jak dodaje, tylko w prowadzonym przez niego ośrodku nurkowania na stanie są trzy centrale łączności podwodnej.
Źródło: Radio ZET
- Tramwaj ciągnął za sobą pasażera. Mężczyzna nie żyje. Jest śledztwo
- Andrzej Perepeczko nie żyje. "Człowiek o renesansowym życiorysie"
- Ksiądz odwołany w trybie nagłym z parafii. Chodzi o "przestępstwa na szkodę małoletnich"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET