"Dlatego zbierałam te zwłoki". Szefowa toruńskiej fundacji zabiera głos
Szefowa Fundacji "Toruńska Kocia Straż" zabrała głos w sprawie odebrania jej zwierząt przez Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt. Przypomnijmy, że w jej siedzibie znaleziono 36 martwych kotów i 1 psa. "Nikt przecież nie zabił ich celowo" - napisała w mediach społecznościowych. Dodała, że "zwierzaki miały wszystko, co potrzebne". Fundacja nie tylko nie zawiesza działalności, ale też zachęca do wpłat na dalsze funkcjonowanie.
Ta sprawa w ostatnich dniach wstrząsnęła Toruniem. Fundacja "Toruńska Kocia Straż" wynajmowała niewielki pawilon przy u. Gagarina. To właśnie tam, po niepokojących sygnałach od mieszkańców, usiłowali dostać się przedstawiciele Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt. W poniedziałek 18 marca policja odmówiła pomocy w odebraniu zwierząt, powołując się na opinię powiatowej lekarz weterynarii, która nie zauważyła w budynku nic niepokojącego. Do środka udało się dostać dopiero we wtorek, po wydaniu przez prezydenta Michała Zaleskiego decyzji o odbiorze. Joanna, właścicielka fundacji, zabarykadowała się od wewnątrz - drzwi musieli wyważać strażacy.
- Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem, na taką skalę. W pomieszczeniu, w którym spała pani Joanna, była pościel, zabawki dziecięce. Kilka metrów dalej pierwsze zwłoki kota, odchody pokryte białym nalotem pleśni. I więcej martwych zwierząt: jeden duży kot, a reszta była tak ułożona, że nie byłem w stanie ich nawet zliczyć - mówił wtedy prezes TTOPZ Piotr Korpal, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".
Wewnątrz znaleziono łącznie 37 martwych zwierząt, 36 kotów i 1 psa. Te, które żyły - 12 kotów i 9 psów - przetransportowano do schroniska. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie, dlatego szefowa fundacji nie została zatrzymana. Szczegóły dramatu zwierząt, jaki rozgrywał się w niewielkim pawilonie, opisywaliśmy jeszcze w zeszłym tygodniu.
Szefowa fundacji zabiera głos. "Nikt przecież nie zabił ich celowo"
Media społecznościowe Fundacji "Toruńska Kocia Straż" - dotychczas bardzo aktywne - zamilkły na kilka dni. Dopiero w sobotę pojawił się wpis z wyjaśnieniami. Podpisała się pod nim szefowa fundacji. Dołączyła też zdjęcie z pawilonu przy ul. Gagarina, na którym wnętrze wygląda na dużo bardziej uporządkowane niż na nagraniach z interwencji TTOPZ. Jak przekonuje, zdjęcie zostało zrobione kilka dni temu. "Skromnie, ale zwierzaki miały wszystko co potrzebne" - czytamy we wpisie.
Szefowa fundacji przekonuje, że pawilon był miejscem tymczasowym, na który czynsz opłacała "ze swoich, bo z fundacyjnych nie starczało". Skomentowała też znalezienie w budynku martwych zwierząt.
"A co do martwych zwierzaków, nikt przecież nie zabił ich celowo. Odeszły głównie na panleukopenię, o której tak często wam pisaliśmy. Na cmentarzu na ul. Kociewskiej mamy 3 swoje groby. Ale przy większej liczbie zwierzaków to za drogi biznes. Każdego trzeba chować osobno. A utylizacja zwłok, jak śmiecia, mnie nie interesuje. Dlatego »zbierałam« te zwłoki i chciałam pochować na cmentarzu, który stworzymy na własnej, zakupionej pod azyl ziemi" - czytamy w mediach społecznościowych "Toruńskiej Kociej Straży".
Fundacja zbiera pieniądze na dalszą działalność. Prosi o wpłaty
W sieci rzeczywiście trwała zbiórka na zakup nowego budynku dla fundacji. Po wydarzeniach z ubiegłego tygodnia została jednak zablokowana przez portal zrzutka.pl. Fundacja dalej jednak zbiera pieniądze. W kolejnych wpisach w mediach społecznościowych zachęca do wpłat poprzez BLIK. Prośby o takie wsparcie pojawiły się od soboty w czterech kolejnych wpisach, informujących m.in. o możliwości adopcji zwierząt za pośrednictwem fundacji.
Decyzję o odebraniu jej zwierząt prezeska fundacji komentuje tak: "Powiatowy lekarz weterynarii nie stwierdził, by zwierzęta znajdowały się w bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia. A prezydent wydał oświadczenie o odbiorze zwierzaków, nawet ich nie widząc… Korpal (prezes TTOPZ - red.) podobnie. Zwierząt nie widział, ale już stwierdził, że są do odbioru". W komentarzach pod wpisem zapowiada, że będzie starała się odzyskać odebrane w czasie interwencji zwierzęta.
Odpowiedź na ten wpis pojawiła się niedługo potem w mediach społecznościowych TTOPZ. Piotr Korpal wyjaśnia w nim, że nie wie, kiedy zrobione zostało zdjęcie pokazane przez "Toruńską Kocią Straż". Opisuje natomiast to, co sam zastał na miejscu podczas interwencji.
"Na klatce pod sufitem była paczka z zaciekającym rogiem. W środku znalazłem kilkanaście martwych zwierząt zapakowanych w worki. Lodówka, nie podłączona do prądu, była w trzecim pomieszczeniu. W niej było również kilkanaście ciał zwierząt. Podłoga korytarza i pomieszczenia nr 3 była śliska od moczu i kału. Gdzieniegdzie leżały na podłodze rozłożone podkłady higieniczne z odchodami. Ogólnie było brudno, mokro i ciemno, ponieważ wszystkie okna były pozasłaniane. O zapachu nie będę wspominał, bo nie jesteście w stanie sobie go wyobrazić" - opisał Korpal w mediach społecznościowych TTOPZ.
Dodał, że całą interwencję nagrał, a stan, w jakim znajdowały się pomieszczenia, zarejestrował na nagraniu. Jego fragment dołączył do wpisu.
Internauci komentują. "Pomagać trzeba umieć"
Wpis "Toruńskiej Kociej Straży" oburzył część internautów. Znalazło się pod nim wiele komentarzy, w większości krytycznych. Wiele osób dopytywało, co dzieje się ze zwierzętami, które kiedyś przekazali fundacji.
"Kolekcjonowanie zwłok normalne nie jest, a chowanie zwierząt we własnym ogródku jest niezgodne z prawem, więc tak czy siak słabo to wygląda. No i nie wiem, czy leżące zwłoki padłych na panleukopenię zwierząt to nie jest wylęgarnia zarazy dla tych jeszcze żyjących" - napisała jedna z internautek.
"Usuwa pani merytoryczne komentarze i próbuje udawać, że nic się nie stało. Nie ma co zostawiać tu komentarzy, bo tworzy sobie tu pani swój własny świat, świat człowieka mocno zaburzonego. Zero refleksji. Pomagać trzeba umieć, i trzeba mieć do tego zaplecze (również finansowe)" - czytamy w kolejnym komentarzu.
Źródło: Radio ZET / Facebook / "Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET