„Dziś już nikt tak nie gra”. Na czym polega fenomen Mai Chwalińskiej? Ekspert nie ma złudzeń
Po sukcesie na French Open w Paryżu Maja Chwalińska stała się sensacją w świecie tenisa. Teraz czeka ją walka o Wimbledon i starcie z dużo silniejszymi rywalkami. - Jej życie zmieni się diametralnie - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dziennikarz sportowy Adam Romer. Jednocześnie ocenia szanse Polki na zdobycie dzikiej karty i awansu do turnieju głównego w Londynie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Maja Chwalińska awansowała w rankingu WTA po sukcesie na French Open.
- Dlaczego styl gry Chwalińskiej wyróżnia ją na tle innych tenisistek.
- Jakie szanse ma Maja Chwalińska na otrzymanie dzikiej karty na Wimbledon.
- Co o sukcesie Polki mówi Adam Romer.
Maja Chwalińska zszokowała tenisowy świat, przechodząc od eliminacji do samego finału wielkoszlemowego turnieju French Open. Dzięki sukcesowi w Paryżu 24-latka z Dąbrowy Górniczej awansowała ze 114. na 21. miejsce światowego rankingu WTA. W ciągu niespełna trzech tygodni wygrała dziewięć spotkań z rzędu, pokonując m.in. mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, byłą trzecią rakietę świata Marię Sakkari, czy pogromczynię Aryny Sabalenki Dianę Sznajder. Dopiero w wielkim finale przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.
- Jej życie zmieni się diametralnie - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dziennikarz sportowy i redaktor naczelny magazynu Tenisklub Adam Romer. Jak dodaje, Polkę czekają teraz zupełnie inne turnieje niż do tej pory. Przypomnijmy, że Chwalińska grała głównie turnieje niższej rangi, choć uczestniczyła także w eliminacjach do turniejów wielkoszlemowych, z czego udało jej się przejść do drabinki głównej podczas Wimbledonu 2022. - Teraz będzie mogła grać w każdym turnieju, w którym tylko zechce - mówi Romer.
Co dalej czeka Maję Chwalińską? „Będzie rywalizowała z najlepszymi”
Oprócz większych możliwości i lepszych nagród pieniężnych Maję Chwalińską czekają także starcia z zupełnie innymi rywalkami. - Już od pierwszej rundy będzie rywalizowała z najlepszymi - mówi rozmówca RadioZET.pl, podkreślając, że czołowe tenisistki będą analizować grę Chwalińskiej. - Przestaje być anonimową zawodniczką, a jej styl nie będzie już takim zaskoczeniem jak na French Open - dodaje.
Podczas turnieju wielkoszlemowego w Paryżu obserwatorzy i eksperci zachwycali się tenisem Chwalińskiej, który mocno wyróżniał się na tle innych zawodniczek. - Jej styl gry jest zupełnie inny niż to, co prezentuje większość czołowych tenisistek. To taki vintage tenis. Dziś nikt już tak nie gra - mówi ekspert, wyjaśniając, że inne zawodniczki grają mocno i płasko, podczas gdy Maja często decyduje się na lekkie, krótkie uderzenia lub wysokie piłki. - Jej dużym atutem są także leworęczne rotacje - dodaje.
Ekspert zwraca także uwagę na spryt i inteligencję Polki na korcie, którymi nadrabia mniejszą siłę fizyczną. - Jest niezwykle inteligentną zawodniczką. Podobnie jak Agnieszka Radwańska gra każdą piłkę tak, by stworzyć jak najwięcej problemów swojej rywalce, dobierając różnego rodzaju rotacje, tempo uderzenia i kierunek - tłumaczy rozmówca RadioZET.pl.
Czy Chwalińska otrzyma dziką kartę? Ekspert ocenia możliwości awansu na Wimbledonie
Po dotarciu do samego finału Rolanda Garrosa Maja Chwalińska znalazła się w gronie największych faworytek do zyskania dzikiej karty na Wimbledon. Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju w Londynie bardzo wcześnie - bo jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek w Paryżu - zamknęli listy startowe. Polka znajdowała się wówczas poza czołową setką rankingu WTA, co oznacza, że podobnie jak we Francji będzie musiała grać w kwalifikacjach, by dostać się do drabinki głównej.
Jedyną szansą na ominięcie tej drogi jest otrzymanie od organizatorów tzw. dzikiej karty, o co zwrócił się do Brytyjczyków Polski Związek Tenisowy. Decyzja w tej sprawie ma zostać ogłoszona 17 czerwca. - W turnieju jest przyznawanych osiem dzikich kart. Wimbledon jako organizator sześć z nich oddaje LTA, czyli Brytyjskiej Federacji Tenisowej, która przyznaje je krajowym zawodnikom. Pozostałe dwie dzikie karty rozdysponowuje dyrektor turnieju (i to właśnie o nie walczy Polka - przyp. red.) - tłumaczy redaktor naczelny magazynu Tenisklub.
Jak zaznacza ekspert, kluczowe na tym etapie jest to, z kim Maja będzie rywalizować o dziką kartę. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że z prośbą o jej przyznanie zwróciła się do dyrektora turnieju Venus Williams, która jako wielokrotna zwyciężczyni Wimbledonu z pewnością ją otrzyma. Pozostaje pytanie, do kogo trafi druga i ostatnia dzika karta? Chociaż wielu ekspertów stawia na to, że przypadnie ona Chwalińskiej, inni obawiają się, że z prośbą wystąpi także legendarna Serena Williams, z którą Polka nie ma szans w rywalizacji o przepustkę. Adam Romer zapytany o to, jak ocenia szanse Chwalińskiej na dziką kartę, odpowiada: - Szanse ma, ale podchodziłbym do tego z pewnym dystansem, ponieważ nie będzie o to łatwo.
Podczas paryskiego turnieju komentatorzy zwracali uwagę, że Maja świetnie sobie radzi na mączce ceglanej. Wielu obawia się, że zmiana nawierzchni może nie sprzyjać grze Polki, jednak rozmówca RadioZET.pl jest odmiennego zdania. - Grając cztery lata temu na Wimbledonie, Chwalińska pokazała, że trawy się nie boi - mówi Adam Romer. Ekspert podkreśla także, że chociaż wielu już nie wierzyło w sukces Polki, ciężką pracą i wytrwałością pokazała, że się mylili. - Trzeba być niezwykle wytrwałym, by mimo tylu przeciwności losu, jakich doświadczyła Maja, dostać się do światowej czołówki tenisa. No i jej się to udało - podsumowuje rozmówca RadioZET.pl
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET