Elbląg. Fałszywy alarm w jednostce wojskowej. Są zarzuty dla dwóch mężczyzn
Dwaj mężczyźni - ojciec i syn - usłyszeli zarzuty w związku z wywołaniem w poniedziałek fałszywego alarmu na terenie jednostki wojskowej w Elblągu. Jak dowiaduje się Radio ZET, 31-letni Radosław H. umieścił w skrytce depozytowej zabawkę, po czym zamknął ją i wyrzucił klucz. Jego ojciec zabrał go sprzed jednostki, za co usłyszał zarzut, do którego się nie przyznał.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy doszło do incydentu.
- Co tak naprawdę się wydarzyło.
- Jakie zarzuty usłyszało dwóch mężczyzn.
- Jak sprawca tłumaczył wybryk.
Elbląg. Zarzuty za fałszywy alarm na terenie jednostki wojskowej
Do incydentu doszło w poniedziałek około godziny 15:00 w Elblągu. To był dzień, w którym w Skarżysku-Kamiennej doszło do sabotażu, co wzmożyło czujność polskich służb. Żandarmeria Wojskowa relacjonowała, że w elbląskiej jednostce wojskowej doszło do fałszywego alarmu.
- Podjęte działania wyeliminowały zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. Błyskawiczna reakcja służb oraz realizacja czynności dochodzeniowo-śledczych i operacyjno-rozpoznawczych doprowadziły do zatrzymania dwóch mężczyzn obywatelstwa polskiego podejrzanych o wywołanie fałszywego alarmu - relacjonowała ŻW. Dziś wiemy już, co dokładnie się wydarzyło.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski przekazał Radiu ZET, że 31-letni Radosław H. wszedł na teren biura przepustek jednej z jednostek wojskowych w Elblągu. - Umieścił w skrytce depozytowej znajdującej się na biurze przepustek przedmiot przypominający kostkę, zamknął ją na klucz, który wrzucił do studzienki kanalizacyjnej, oddalając się w kierunku pojazdu kierowanego przez Marka H., którym wspólnie odjechali - relacjonuje prokurator Brodowski.
Sprawca twierdził, że to był żart
Przedmiot był zabawką, a sprawca tłumaczył się, że zrobił to dla żartu, ale incydent postawił na nogi całą jednostkę. Dlatego śledczy z Działu do spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe zdecydowali się postawić zarzuty obu mężczyznom.
- Radosławowi H. oraz Markowi H. przedstawiono zarzut tego, że w dniu 31 sierpnia 2026 r. na terenie jednostki wojskowej w Elblągu, działając wspólnie i w porozumieniu, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, stworzyli sytuację mającą wywołać przekonanie istnienia zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób lub mienia w znacznych rozmiarach - mówi Radiu ZET prokurator Daniel Brodowski. Radosław H. przyznał się do winy, nie zrobił tego jego 54-letni ojciec, który tłumaczył, że nie miał pojęcia co zrobił jego syn i jedynie przyjechał odebrać go spod jednostki wojskowej.
Wobec podejrzanych prokurator zastosował dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. - Podejrzani to osoby cywilne, niezwiązane z jednostką wojskową, na terenie której doszło do zdarzenia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż zdarzenie było najprawdopodobniej wybrykiem chuligańskim - dodaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET