Finał sprawy Grzegorza Ł. Mężczyzna wjechał w tłum ludzi. "Wylatywali w powietrze"
Sprawa wypadku na placu Rodła w Szczecina z 1 marca 2024 roku została umorzona. Sąd Apelacyjny w Szczecinie odrzucił w środę zażalenie pełnomocnika trzech osób pokrzywdzonych w wypadku na placu Rodła. Znana jest też przyszłość Grzegorza Ł., który wjechał w tłum 21 osób.
- Do tragicznego wypadku na placu Rodła w Szczecinie doszło 1 marca 2024 roku
- W zdarzeniu ucierpiało 21 osób, jedna kobieta zmarła po kilkunastu tygodniach w wyniku odniesionych obrażeń
- Sąd zadecydował o przyszłości 33-letniego Grzegorza Ł.
Sprawa wypadku na placu Rodła w Szczecinie ostatecznie umorzona
Sąd Okręgowy w Szczecinie w marcu umorzył postępowanie z powodu niepoczytalności sprawcy Grzegorza Ł. Wnioskowała o to prokuratura. Grzegorz Ł. ponad rok spędził w areszcie. Został poddany obserwacji psychiatrycznej, zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną. Decyzją sądu ma być przymusowo leczony w zamkniętym zakładzie.
Adwokat Grzymisław Koć-Woźniak, reprezentujący troje pokrzywdzonych w wypadku, chciał zaskarżyć decyzję o umorzeniu postępowania. Sąd Okręgowy odmówił jednak rozpatrzenia zażalenia, argumentując, że pełnomocnik pokrzywdzonych nie jest stroną postępowania. W środę Sąd Apelacyjny w Szczecinie podjął ostateczną decyzję w sprawie. - Sąd Apelacyjny zajmował się kwestią formalną, czy przysługuje zażalenie. I utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie Sądu Okręgowego, co oznacza, że godzi się z argumentacją SO – przekazał PAP rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Szczecinie sędzia Robert Bury. - Ta decyzja jest uzasadniona wprost przepisem art. 354 pkt. 1 Kodeksu Postępowania Karnego – dodał.
Artykuł KPK w punkcie 1 mówi, że "w wypadku wniosku prokuratora o umorzenie postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy i o zastosowanie środków zabezpieczających stosuje się odpowiednio przepisy niniejszego rozdziału z następującymi zmianami: 1) nie stosuje się przepisów o oskarżycielu posiłkowym". Sędzia Bury podkreślił, że sąd musi kierować się zasadą legalizmu. Grzymisław Koć-Woźniak w rozmowie z PAP przyznał, że inne rozstrzygnięcie SA byłyby precedensem. - Uzasadniając zażalenie, powołałem się na dyrektywę unijną z 2012 roku, że pokrzywdzony może zaskarżyć każdą decyzją, która skutkuje zaniechaniem ścigania sprawcy. De facto tak stało się w tej sprawie – wyjaśnił Koć-Woźniak.
Tragedia w Szczecinie. Grzegorz Ł. wjechał w 21 osób
Do tragicznego wypadku doszło 1 marca 2024 na placu Rodła w Szczecinie. 33-letni Grzegorz Ł. wjechał samochodem, nie zwalniając, w tłum przechodniów. Następnie oddalił się w kierunku al. Wyzwolenia, gdzie zderzył się z innymi pojazdami. Ostatecznie w wypadku ucierpiało 21 osób, w tym najciężej dwie kobiety, których stan uznano za krytyczny. Jedna z nich zmarła po kilku miesiącach. Świadkowie wydarzenia opisywali drastyczne sceny wypadku. - To wyglądało tak, jakby kierowca pędzący od strony Bramy Portowej specjalnie skręcił na pasy, przejechał przez chodnik między jezdniami, tory tramwajowe i dalej przez drugą część przejścia dla pieszych. Potrąceni ludzie wylatywali w powietrze na kilka metrów – mówił jeden ze świadków zdarzenia "Gazecie Wyborczej".
Od samego początku najwięcej emocji wywoływały pogłoski o stanie psychicznym sprawcy. Okazało się, że Grzegorz Ł. leczył się w przeszłości psychiatrycznie. - Według nieoficjalnych informacji sprawca wypadku w Szczecinie miał po zatrzymaniu tłumaczyć śledczym, że wydawało mu się, że ktoś go goni i dlatego zaczął uciekać i wjechał w ludzi. Od 4 lat leczy się psychiatrycznie – tłumaczył reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski.
Sprawca usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa wielu osób, spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, ucieczki z miejsca wypadku oraz spowodowania obrażeń kwalifikowanych z art. 156 (ciężki uszczerbek na zdrowiu) oraz art. 157 kk (lekki i średni uszczerbek). Groziło mu dożywocie. Przebywając w areszcie, Grzegorz Ł. został przebadany przez psychiatrów i poddany kilkutygodniowej obserwacji. W śledztwie ustalono też, że już od 2016 r. zgłaszał się na konsultacje psychiatryczne. W tej sytuacji prokuratura zawnioskowała o umorzenie postępowania. Sąd przychylił się do tego wniosku i zastosował wobec Grzegorza Ł. środek zabezpieczający w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Źródło: Radio ZET/ PAP/ Gazeta Wyborcza