`

Gdy próbowały uciec, "pętla się zaciskała". Ktoś przywiązał w lesie psy stalową linką

PAP
2 min. czytania
07.11.2025 13:21
Obserwuj nas na Google

Makabrycznego odkrycia dokonali grzybiarze w lesie koło Puław: natrafili na dwa psy przywiązane do drzewa stalową linką. Jedno ze zwierząt nie żyło, uduszone przez "pętlę samozaciskową", która zaciskała się z każdą próbą uwolnienia się. Drugi pies zdołał uciec po uwolnieniu. Puławska policja potwierdza szokujące doniesienia i wraz z Fundacją "Do Zwierząt Po Ludzku" poszukuje sprawcy tego okrucieństwa.

Psy przywiązane do drzewa
fot. Facebook/Fundacja "Do Zwierząt Po Ludzku - Przyjazna Łapa"

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do odkrycia psów przywiązanych do drzewa.
  • Dlaczego stalowa linka stanowiła zagrożenie dla psów.
  • Co mówi policja i fundacja o poszukiwaniach sprawcy.
  • Jakie konsekwencje prawne grożą za znęcanie się nad zwierzętami.

Psy przywiązane do drzewa stalową linką. "Pętla się zaciskała"

Makabrycznego odkrycia dokonali w jednym z lasów koło Puław grzybiarze. Podczas spaceru po lesie zauważyli dwa psy przywiązane do drzewa stalową linką. Jedno zwierze już nie żyło, drugie uciekło tuż po uwolnieniu. Szokujące doniesienia potwierdziła w piątek tamtejsza policja. Mundurowi szukają sprawcy. 

Oficer prasowa puławskiej policji nadkom. Ewa Rejn-Kozak powiedziała PAP, że w czwartek grzybiarze zawiadomili służby o znalezieniu martwego psa w Trzciankach w gminie Janowiec. - Pies był przywiązany do drzewa, na szyi miał stalową linkę z pętlą samozaciskową. Jak próbował się oswobodzić, położyć czy uciec, to ta jeszcze bardziej się zaciskała - przekazała oficer prasowa. 

Policja szuka sprawcy. "Nie możemy pozwolić, by taka zbrodnia uszła bez kary"

Fundacja "Do Zwierząt Po Ludzku - Przyjazna Łapa" opublikowała zdjęcia zmaltretowanych zwierząt. To dwa dorosłe kundle jasnej maści. Najpewniej z jednego miotu. Policja liczy, że komuś uda się rozpoznać zwierzęta, co doprowadzi funkcjonariuszy do sprawcy tego okrucieństwa. "Nie możemy pozwolić, żeby taka zbrodnia uszła bez kary" - czytamy w mediach społecznościowych fundacji. 

- To karygodny i wstrząsający czyn. Nawet jeśli ktoś chciał pozbyć się psów, mógł je po prostu wypuścić. Na pewno ktoś by je znalazł, zabezpieczył, powiadomił odpowiednie służby. Zawsze można zadzwonić do nas, do fundacji, by wspólnie pomóc znaleźć zwierzętom nowy dom - powiedziała prezes organizacji Agnieszka Wójcik. Za zabijanie i znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET