`

Żurek zareagował na słowa premiera. „Proszę zapytać o to Donalda Tuska"

2 min. czytania
25.08.2026 15:44
Obserwuj nas na Google

Są wątpliwości co do pobytu byłego wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział we wtorek, że będzie sprawdzał, „kto ma rację” w tej sprawie. Odniósł się również do słów Donalda Tuska.

Żurek
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wątpliwości dotyczą miejsca pobytu Romanowskiego.
  • Dlaczego Romanowski złożył wniosek o list żelazny.
  • Jakie działania podejmie prokuratura w sprawie Romanowskiego.

Romanowski jest w Naddniestrzu? Są wątpliwości

Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego ds. karnych sędzia Anna Ptaszek informowała w połowie sierpnia, że do sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma wynikało, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. Jest separatystycznym regionem Mołdawii, silnie związanym militarnie, politycznie i gospodarczo z Rosją. Prokuratura Krajowa informowała ponadto, iż Romanowski wskazał w piśmie konkretny adres na terenie Tyraspola, pod którym ma przebywać.

Kilka dni później premier Donald Tusk powiedział, że służby innych państw z regionu, z którymi współpracuje Polska, potwierdziły informacje, że poseł PiS „na 99 proc.” znajduje się w Tyraspolu. We wtorek dziennikarze zapytali w Sejmie szefa MS, czy zgodnie ze słowami premiera, Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu. – Proszę zapytać Donalda Tuska o to – uciął Żurek. Zaznaczył, że na tym etapie nie może udzielać informacji o czynnościach, jakie prowadzi w tej sprawie prokuratura.

Waldemar Żurek: Będę sprawdzał, kto ma rację

W ubiegłym tygodniu rzecznik Prokuratury Krajowej informował, że zdaniem prokuratora prowadzącego śledztwo dotychczas nie uprawdopodobniono, że Romanowski „faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu”, a „samo oświadczenie podejrzanego w tym zakresie jest niewystarczające”. Jak dodał, ze wstępnych ustaleń wynika, że b. wiceszef MS nie przekroczył granicy Mołdawii w ciągu ostatnich pięciu lat. 

Redakcja poleca

Szef MS był również pytany o te wątpliwości. – Będę sprawdzał, kto ma rację – powiedział Żurek. Podkreślił przy tym, że wniosek o list żelazny został mimo wszystko wysłany z Naddniestrza. Ocenił, że to „świadczy bardzo źle o panu Romanowskim bądź o jego pełnomocnikach, czy też osobach, które mu pomagały”. Żurek zaznaczył, że Naddniestrze, mimo iż leży na terenie Mołdawii, znajduje się obecnie pod wpływem „Moskwy i służb specjalnych Rosji”. – Więc ktoś, kto decyduje się na taki ruch, nie wiem do czego zmierza – przyznał szef MS.

Prokurator generalny przypomniał, że jako wiceminister sprawiedliwości Romanowski miał dostęp do „różnych informacji”, które wiążą się ze sprawowaniem tej funkcji. – Jeżeli taka osoba jest dzisiaj pod wpływem rosyjskich służb, to musimy zrobić wszystko, żeby zapobiec ewentualnym szkodom – podkreślił. Ocenił też, że „formacja polityczna, z której wywodzi się pan Romanowski, powinna wydać jasne i precyzyjne oświadczenie, że odcina się od takiej osoby i od takich działań”.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET