`

Sąd wydał wyrok w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie. "Nigdy nie usiadą już przy wigilijnym stole"

7 min. czytania
09.06.2026 13:16
Obserwuj nas na Google

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Dawida Mirkowskiego za winnego zabójstwa Macieja H. na warszawskim Nowym Świecie, do której doszło w maju 2022 roku. Oskarżony został skazany na 25 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny. - Ofiara mogłaby przeżyć jedynie, gdyby ran doznała na sali operacyjnej i po natychmiastowej reakcji lekarzy - uzasadniała surowy wyrok sędzia referent Anna Kuzaj.

Proces Dawida M. w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie
fot. MAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie.
  • Kto został uznany za winnego śmierci Macieja H. 
  • Co skłoniło sąd do wydania wyroku skazującego.

Dawid Mirkowski (sąd wydał zgodę na publikację jego pełnych danych osobowych) jest ostatnim z trzech mężczyzn oskarżonych w głośnej sprawie zabójstwa Macieja H. na Nowym Świecie w Warszawie. Wcześniej, w kwietniu 2024 roku, sąd skazał Łukasza G. i Sebastiana W. na siedem lat więzienia za udział w bójce i pobiciu.

Redakcja poleca

Tragedia na Nowym Świecie. Zginął młody mężczyzna

Do tragedii doszło z nocy 7 na 8 maja 2022 roku na ulicy Nowy Świat w Warszawie - to ścisłe centrum Warszawy. W weekendowy wieczór zaludnia się turystami i imprezowiczami. Maciej H., ofiara oskarżonego, spotkał się ze znajomymi na Nowym Świecie. Tak samo, jak Dawid Mirkowski, który spędzał wieczór z Łukaszem G. i Sebastianem W. Najpierw mężczyźni udali się do klubu na ulicy Świętokrzyskiej. Tam imprezowali i pili alkohol. W pewnym momencie zostali wyrzuceni przez obsługę klubu ze względu na niestosowne zachowanie. Po tej sytuacji młodzi mężczyźni przeszli na Nowy Świat i wstąpili do kolejnego lokalu, aby zamówić alkohol. Od tego momentu zaczął się ciąg zdarzeń prowadzący do tragedii.

Dawid Mirkowski wraz z kolegami wyszedł z baru i zaczął rzucać kostkami lodu z drinka w kobiety na ulicy, w tym w znajome Macieja H. Wówczas Maciej postanowił zwrócić uwagę Dawidowi, że źle się zachowuje. Wywiązała się sprzeczka, która przerodziła się w szarpaninę. W wyniku ciosów rękami i kopnięć Maciej przewrócił się na ziemię. Łukasz G. rozganiał gapiów, gdy Sebastian W. i Dawid Mirkowski okładali ofiarę pięściami. W pewnym momencie Mirkowski wyjął z kieszeni spodni narzędzie przypominające nóż i kilkukrotnie energicznie pchnął je w ciało Macieja H. Ten, mimo ciosów, pod wpływem adrenaliny, wstał z ziemi i z trudem wszedł do pobliskiego sklepu, prosząc o pomoc. Napastnicy najpierw śledzili Macieja H., ale gdy wszedł do sklepu, spokojnie oddalili się w kierunku ulicy Foksal. Następnie zamówili taksówkę i wrócili do swoich domów, nie pomagając pobitemu i ugodzonemu. Szczegóły tego zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu. 

Maciej H. otrzymał pierwszą pomoc od obsługi sklepu. Wezwano również służby ratunkowe. Mimo tego mężczyzna zmarł kilka godzin później w szpitalu. Maciej H. miał sześć ran kłutych, dwie z nich na plecach. - Te rany były kluczowe. Uszkodzony został miąższ płuc - mówiła sędzia referent Anna Kuzaj. 

Mężczyzna miał również rany na udach i przedramieniu. Wystąpił masywny krwotok zewnętrzny i wewnętrzny, który doprowadził do zgonu Macieja H. Z opinii biegłego medycyny sądowej wynikało, że ofiara miała nikłe szanse na przeżycie ataku. - Biegły stwierdził, że pokrzywdzony mógłby przeżyć jedynie, gdyby takich ran doznał na sali operacyjnej i po natychmiastowej reakcji lekarzy. To oczywiście czysto hipotetyczna sytuacja. W tej, która wydarzyła się na Nowym Świecie, ofiara nie miała szans na przeżycie - mówiła sędzia Kuzaj.

Śmierć na Nowym Świecie. Kluczowe nagrania z monitoringu

Sąd podkreślił, że śledczy zebrali obszerny materiał dowodowy: zeznania świadków, opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej, psychiatrii sądowej czy informatyki. Kluczowe okazały się jednak zapisy monitoringu z ulicy Nowy Świat. To one przesądziły o przypisaniu winy za śmierć Macieja H. Dawidowi Mirkowskiemu.

- Na nagraniach z monitoringu widać moment wyciągnięcia przez oskarżonego narzędzia zbrodni i dokonania kilku energicznych ruchów w ciało leżącego Macieja H. - W związku z tym sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego - uzasadniała sędzia. 

Natomiast zeznania wszystkich świadków były wiarygodne, oprócz tych składanych przez uprzednio skazanych w sprawie, kolegów Dawida Mirkowskiego. Sąd zaznaczył jednak, że prawdą jest, iż żaden ze świadków nie zeznał, aby widział nóż w rękach Dawida Mirkowskiego. - Wszyscy jednak widzieli skutek w postaci zgonu pokrzywdzonego - argumentowała sędzia.

Dawid Mirkowski nie przyznawał się do użycia noża, jaki i zabójstwa Macieja H. Przyznał jedynie, że brał udział w pobiciu mężczyzny. Zdaniem sądu jego wyjaśnienia były sprzeczne z materiałem dowodowym, a w szczególności z tym, co zarejestrowały kamery. Należy je traktować jako linię obrony oskarżonego do uniknięcia lub umniejszenia swojej winy. Sąd uznał, że mężczyzna zabójstwa dokonał umyślnie i z zamiarem bezpośrednim.

- Dawid Mirkowski zadał sześć ciosów w przedramię, grzbiet i kończyny dolne ofiary. Nie ulega wątpliwości, że oskarżony miał wiedzę, co do skutków, jakie mogą wystąpić po zadaniu ciosów takim narzędziem w newralgiczne części ciała człowieka - podkreślała sędzia. Mirkowski w przeszłości był zawodnikiem mieszanych sztuk walki. Reprezentował m.in. warszawski klub boksu tajskiego. Stoczył co najmniej kilkanaście walk.

Sąd: "Oskarżony zabił człowieka bez przyczyny"

Zdaniem sądu oskarżony nie planował zbrodni. Zamiar zabójstwa narodził się w czasie sprzeczki z Maciejem H. - Jednak dla każdego przeciętnego człowieka wiadome jest, że zadawanie ciosów takim narzędziem może spowodować śmierć człowieka - mówiła sędzia Kuzaj.

Wymierzając karę, sąd uwzględnił stopień społeczny szkodliwości czynu, okoliczności jego popełnienia, rodzaj narzędzia zbrodni, motywację sprawcy, a także zachowanie przed i po zdarzeniu. Sędziowie orzekający w tej sprawie wzięli również okoliczności łagodzące i obciążające sprawcę. - Życie ludzkie to dobro najwyżej chronione prawem. Oskarżony zabił człowieka bez przyczyny, tylko dlatego, że zwrócił mu uwagę odnośnie niestosownego zachowania wobec kobiet. Następnie oddalił się z miejsca zdarzenia, nie udzielił pomocy i uciekł z kraju - przypomniała sędzia.

Sąd nie przyjął wyjaśnień oskarżonego, który twierdził, że czuł się zagrożony. - Wszystko działo się w miejscu publicznym, gdzie było dużo ludzi. W takich warunkach oskarżony nie mógł czuć się zagrożony i bać się o własne bezpieczeństwo - stwierdziła sędzia. I dodała: - Maciej H. był młodym, zdrowym i wykształconym człowiekiem. Prowadził aktywne życie zawodowe, miał rodzinę, marzenia i plany. W jednej chwili zostało to wszystko zakończone - mówiła sędzia.

Według sądu tragiczna i nagła śmierć Macieja spowodowała ciężką traumę w życiu jego najbliższych. Nie wiadomo czy rodzina będzie w stanie z niej podnieść. - Nigdy nie usiądą przy stole wigilijnym, nie usłyszą głosu czy śmiechu Macieja - podkreśliła sędzia Kuzaj.

Jako okoliczność łagodzącą sąd uznał, że Dawid Mirkowski działał nagle bez wcześniejszego planu. Późniejsza postawa oskarżonego nie była jednak okolicznością łagodzącą. Dawid Mirkowski nie przyznał się do popełnienia czynu, ale nie to było najważniejsze. - To jest prawo oskarżonego. Natomiast sąd zwrócił uwagę, że w trakcie składania wyjaśnień oskarżony był skoncentrowany wyłącznie na sobie. Nie okazywał empatii wobec pokrzywdzonego. Ma to odzwierciedlenie w opinii psychiatrycznej. Biegli rozpoznali u niego osobowość dyssocjalną. Charakteryzuje się ona podejmowaniem działań ryzykownych, sprzecznych z normami prawnymi. Ta okoliczność była obciążająca i warunkowała wymierzenie kary długoletniego pozbawienia wolności - tłumaczyła sędzia.

Dawid Mirkowski otrzymał tzw. karę eliminacyjną. Sąd wyjaśnił, że rodzaj przestępstwa, a także cele prewencyjne kary powodują, że trzeba oskarżonego wyeliminować ze społeczeństwa na 25 lat. Ma to na celu odizolowanie go od społeczeństwa i zapobieżenie ponownemu przestępstwu wobec zdrowia i życia ludzkiego. - Oskarżony nie będzie jednak trwale wyeliminowany. Po odbyciu kary będzie mógł wrócić do życia społecznego - powiedziała sędzia.

Za zabójstwo Macieja H. Dawid Mirkowski spędzi 25 lat w więzieniu. Wyrok jest nieprawomocny. - Zamach na życie ludzkie nie pozostanie bez reakcji wymiaru sprawiedliwości. Dlatego ta kara jest adekwatna - argumentowała sędzia Kuzaj.

Sąd nakazał Dawidowi Mirkowskiemu zadośćuczynić rodzinie Macieja H. Matka mężczyzny ma otrzymać 50 tysięcy złotych, a dwójka rodzeństwa po 25 tysięcy złotych. W ocenie sądu kwoty nie są wygórowane. - Nigdy żadne pieniądze nie są w stanie zadać zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, ale może przynajmniej zrekompensują ból - powiedziała sędzia.

Śmierć na Nowym Świecie. Skazani byli dobrze znani policji

Dawid Mirkowski nie był wcześniej nigdy karany. Przed obliczem wymiaru sprawiedliwości stanął dopiero w 2025 roku. Wcześniej ukrywał się przed organami ścigania w Turcji. Uciekł do niej, wykorzystując dowód osobisty swojego brata. W marcu 2023 r. został zatrzymany i od tego czasu przebywał w tureckim areszcie. Polskie władze zawnioskowały o ekstradycję, na którą zgodził się turecki sąd. Ostateczną decyzję podjął prezydent Turcji, który wydał Dawida Mirkowskiego polskiej prokuraturze.

Redakcja poleca

W grudniu 2024 roku, podejrzany w sprawie zbrodni na Nowym Świecie mężczyzna został przywieziony do Polski. Prokuratura postawiła Mirkowskiemu zarzut zabójstwa. We wtorek, 9 czerwca, przed warszawskim Sądem Okręgowym usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo.

Do pobicia 29-latka (mieszkańca woj. kujawsko-pomorskiego) doszło nad ranem 8 maja 2022 r. na Nowym Świecie w Warszawie. Mimo udzielonej pomocy medycznej i wysiłku lekarzy mężczyzna zmarł. Zatrzymani w tej sprawie  Łukasz G. i Sebastian W. 24 kwietnia 2024 roku zostali uznani za winnych udziału w bójce i pobiciu. Usłyszeli wyrok siedmiu lat więzienia. Na podstawie tego samego wyroku skazany został również Radosław W. oskarżony za utrudnianie postępowania i udzielenie pomocy jednemu z podejrzanych poprzez ukrywanie go. 

28-letni Łukasz G. już wcześniej był znany organom ścigania jako współpodejrzany o podpalenie klubu przy ul. Foksal. Na początku lutego 2021 r. został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na trzy i pół roku więzienia. 6 maja 2022 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie zmniejszył mu wymiar kary do trzech lat więzienia. Dwa dni po uprawomocnieniu się wyroku Łukasz G. wspólnie z Dawidem M. i Sebastianem W. brali udział w zabójstwie na Nowym Świecie. 23-letni W. również był znany stołecznym organom ścigania. W połowie sierpnia 2017 r. brał udział w pobiciu kierowcy autobusu na pętli autobusowej przy ul. Ossowskiego na warszawskim Targówku.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET