Ratownik medyczny zmarł podczas dyżuru. "Poszedł na chwilę odpocząć"
Tragedia podczas nocnego dyżuru na SOR-ze w Gorzowie Wielkopolskim. Nagle zmarł tam ratownik medyczny. Współpracownicy 40-latka są wstrząśnięci.
Do zgonu 40-letniego ratownika medycznego doszło w nocy ze środy na czwartek. Pełnił wtedy rolę kierownika zmiany. Nic nie zapowiadało tragedii.
Gorzów Wlkp. Ratownik medyczny zmarł podczas dyżuru
- Jesteśmy wstrząśnięci. Cała załoga SOR, ale także cała nasza szpitalna rodzina - mówiła w rozmowie z portalem Rynek Zdrowia rzeczniczka prasowa Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Aleksandra Szymańska.
Jak dodała, około 3 nad ranem ratownik "poszedł na chwilę odpocząć". Gdy koledzy poszli sprawdzić, dlaczego nie wraca, okazało się, że mężczyzna już nie żył.
- To ogromna tragedia. Nie jesteśmy w stanie pogodzić się ze śmiercią... Żadną. Podczas służby, bo tak należy nazywać pracę na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, zmarł ratownik. To ogromna strata dla całego środowiska medycznego, dla całego regionu, dla pacjentów, dla rodziny - poinformował Robert Surowiec, wiceprezes szpitala wojewódzkiego w Gorzowie, cytowany przez portal gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl.
Łukasz Markowski pracował na SOR Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie, a także w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w tym mieście oraz w Nowym Szpitalu w Kostrzynie nad Odrą. Cenionego medyka pożegnano również na stronie tej ostatniej placówki. "Łukasz był oddanym, doświadczonym ratownikiem, niezwykle wrażliwym na potrzeby drugiego człowieka, zawsze wyróżniał się wysokimi umiejętnościami zawodowymi. Jego odejście to wielka strata dla ratownictwa medycznego. Pogrążony w smutku zarząd wraz z pracownikami składają najszczersze kondolencje rodzinie i przyjaciołom" - czytamy.
Prokurator zlecił sekcję zwłok. Zawiadomiono prokuratora i inspekcję pracy, a rodzinę 40-latka objęto opieką psychologa.
Łukasz Markowski dał się poznać też jako zawodnik drużyny piłkarskiej z Kostrzyna nad Odrą, skąd pochodził. "Zdecydowanie za szybko i niespodziewanie odszedł od nas, ale w sercach wszystkich, którzy go poznali, na pewno pozostanie na zawsze!" - przekazali koledzy zmarłego.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET