Horror w Chełmie. Pobici i spaleni na stosie z mebli. „Nie ma większego udręczenia”

3 min. czytania
08.05.2026 20:10
Obserwuj nas na Google

Prokuratura chce dożywocia dla oskarżonych o zabicie dwóch mężczyzn w mieszkaniu przy ul. Narutowicza w Chełmie. Najpierw mieli ich pobić, a później podpalić na stosie utworzonym z tekstyliów i mebli. Wyrok zapadnie 13 maja.

Policja
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER (zdj. ilustr.)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie okoliczności towarzyszyły atakowi na dwie ofiary.
  • Dlaczego prokuratura domaga się dożywocia dla oskarżonych.
  • Które dowody obciążają Tomasza B. w sprawie podpalenia.

Pobili i podpalili dwóch mężczyzn

W piątek Sąd Okręgowy w Lublinie zamknął przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe. Na ławie oskarżonych zasiedli Tomasz B., Krzysztof B. i Piotr B. Prokuratura Rejonowa w Chełmie dla całej trójki domagała się dożywocia. Zdaniem śledczych w sprawie nie ma okoliczności łagodzących, a wyjaśnienia złożone przez podejrzanych to jedynie linia obrony. - Nikt nic nie widział, a dwie osoby nie żyją - zaznaczył prok. Przemysław Szaniawski.

Prokurator podkreślił, że wszyscy oskarżeni byli wcześniej wielokrotnie karani. Zabójstwa natomiast dokonali ze szczególnym okrucieństwem i z premedytacją, gdy pokrzywdzeni po pobiciu stracili możliwości obrony. - Najczarniejsze karty ludzkości to były te, kiedy kary śmierci wykonywało się w ten sposób, że ludzi się paliło - powiedział prokurator.

Redakcja poleca

Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów

Ofiary umierały w cierpieniu. Jeden z mężczyzn zmarł po upływie doby na oddziale oparzeniowym, a drugi na miejscu zdarzenia, oddychając jeszcze w chwili pożaru. - Nie ma chyba większego udręczenia pokrzywdzonego niż zabijanie na raty - dodał Szaniawski. Zaznaczył przy tym, że nie da się dokładnie ustalić, w którym momencie nastąpił u oskarżonych zamiar zabójstwa. - Natomiast nie mam wątpliwości, że ten zamiar był w momencie, kiedy pokrzywdzeni byli bici do nieprzytomności, układani w stos i podpalani - wyjaśnił prokurator.

Oskarżeni nie przyznali się w piątek do zarzutów, poza Piotrem B., który przyznał się jedynie do pobicia i przeprosił rodziny ofiar. Krzysztof B. twierdził, że w chwili przestępstwa był w odwiedzinach u partnerki w szpitalu. Jego brat Tomasz B. zaprzeczył, że dokonał przestępstwa, a oskarżenia nazwał pomówieniami. Obrońcy oskarżonych wnieśli o ich uniewinnienie. Wyrok ma zapaść 13 maja. 

Horror w Chełmie

Do zdarzenia doszło w marcu 2025 roku. W akcie oskarżenia znalazły się ustalenia, zgodnie z którymi Tomasz B. podczas picia alkoholu z nieustalonego dotąd powodu zaatakował dwóch mężczyzn w wieku 42 i 66 lat. Dołączyli do niego pozostali oskarżeni. Mieli bić swoje ofiary pięściami i kopać po całym ciele. Tomasz B. miał być najbardziej agresywny. Jedna z ofiar miała zostać przez niego uderzona krzesłem w tułów. Moment uderzenia został uwieczniony na nagraniu z prywatnego monitoringu obejmującego kamienicę przy ul. Narutowicza w Chełmie. Według relacji jednego ze świadków zdarzenia „było widać, że oni nad sobą nie panują; ten Tomasz B. dostał jakiejś białej gorączki”.

Pobici mężczyźni stracili przytomność. Oskarżeni zabrali znalezione w mieszkaniu materiały tekstylne oraz meble i ułożyli te rzeczy oraz pokrzywdzonych na stos, który następnie Tomasz B. podpalił. Po zajęciu pomieszczenia przez ogień oskarżeni wyszli z mieszkania. 66-letni pokrzywdzony zmarł następnego dnia w szpitalu w wyniku wstrząsu oparzeniowego. Stwierdzono u niego rozległe oparzenia czwartego stopnia, a także m.in. tłuczone rany głowy i twarzy, krwiaki. U młodszego z mężczyzn sprawcy spowodowali zwęglenie niemal całej powierzchni ciała z dużymi ubytkami tkanek. Stwierdzono też duże ilości sadzy w drogach oddechowych, wskazujące na życie i oddychanie pokrzywdzonego w momencie pożaru.

Źródło: Radio ZET / PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET