"Janusz zginął w wypadku". Wstrząsająca relacja matki. Wspomina ostatnią rozmowę

3 min. czytania
13.02.2024 17:19
Obserwuj nas na Google

20 lat temu Janusz Kulig zginął na przejeździe kolejowym w Rzezawie pod Bochnią. Tragiczna śmierć kierowcy rajdowego była wstrząsem dla bliskich, przyjaciół i jego licznych kibiców. Po latach o rodzinnej tragedii i ostatnich wspólnych chwilach w rozmowie z Wirtualną Polską opowiedziały matka i siostra, Helena Kulig i Ewa Bachula.

Janusz Kulig
fot. ADAM GOLEC/ROMAN JOCHER/Agencja Wyborcza.pl

Janusz Kulig zginął 13 lutego 2004 r. na przejeździe kolejowym w Rzezawie, 30 km od Łapanowa, jego rodzinnej miejscowości. Samochód Janusza Kuliga, fiat Stilo, zderzył się z pociągiem pospiesznym, jadącym z Zielonej Góry do Przemyśla. Za spowodowanie wypadku skazana została dróżniczka, która nie opuściła rogatek i nie uruchomiła sygnalizacji świetlnej.

"Moja pamięć funkcjonuje coraz gorzej, ale Janusza nie zapomnę nigdy. Gdzie pan nie spojrzy, mam jego zdjęcia. Bardzo mi go brakuje. Nie ma dla rodzica nic gorszego od straty dziecka" - mówi Helena Kulig w rozmowie z serwisem "Sportowe Fakty" Wirtualnej Polski. Siostra Ewa Bachula dodaje: "Gdybym mogła cofnąć czas, częściej mówiłabym bratu, jak bardzo się cieszę z jego bliskości. Za rzadko okazywaliśmy sobie uczucia".

Redakcja poleca

Janusz Kulig nie żyje od 20 lat. "Powiedz tacie, żeby nie jechał za szybko"

Gdy Janusza Kuliga wyciągnięto z samochodu, jeszcze żył. Niedługo potem zmarł z powodu odniesionych obrażeń. Bliscy bardzo boleśnie odczuli jego nagłe odejście.

Matka tak wspomina ten dzień: "Wracaliśmy z mężem z sanatorium. Pamiętam ostatnią rozmowę telefoniczną z Januszem. Zwykła wymiana zdań. Na końcu syn rzucił: «powiedz tacie, żeby nie jechał za szybko». Zatrzymaliśmy się w Toruniu u siostry. Tam dostałam telefon od Dariusza Burkata, że Janusz zginął w wypadku. Szok. Od razu pojechaliśmy do Krakowa. Nie wiem, jak w tym amoku daliśmy radę dotrzeć do domu. Praktycznie w ogóle nie rozmawialiśmy. Całą drogę płakałam".

Ewa Bachula, siostra Janusza Kuliga, była w domu, kiedy na podwórko podjechały trzy radiowozy. Wiadomość przekazał znajomy policjant z Łapanowa. "Złapałam za telefon i wybrałam numer Janusza. Był sygnał, ale nikt nie odebrał". To ona pojechała do prosektorium rozpoznać ciało brata. "Szczegóły zostawię dla siebie. Myślałam, że dosłownie pęknie mi serce" - mówi w rozmowie z "WP Sportowe Fakty". Jej mąż o wypadku szwagra dowiedział się z radia. Odwoził syna na narty i wtedy usłyszał tragiczną informację.

20. rocznica śmierci Janusza Kuliga. Mistrz Polski spoczął w Łapanowie

Janusz Kulig urodził się w 19 października 1969 roku. Był trzykrotnym mistrzem Polski w rajdach samochodowych (1997, 2000, 2001), w 2002 r. zajął drugie miejsce w mistrzostwach Europy. Siedemnaście razy zwyciężył w rajdach eliminacyjnych mistrzostw Polski, wystartował w jedenastu eliminacjach mistrzostw świata. W chwili śmierci miał 34 lata. Zostawił córkę i żonę Agnieszkę, która była wtedy z drugą córką w ciąży.

Kulig został pochowany 18 lutego 2004 roku na cmentarzu parafialnym w Łapanowie. Jego pogrzeb zgromadził nie tylko bliskich i przyjaciół, ale też tłumy kibiców i miłośników sportów motorowych z całej Polski.

Okoliczne gminy pamiętają o Januszu Kuligu. Co roku w Wieliczce odbywa się Rajd Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza. W Gdowie powstało rondo im. Janusza Kuliga, w 2008 roku w Walimiu odsłonięty został pomnik pamięci Kuliga i Bublewicza.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET/wp.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET