`

Jeleń nadział się na płot w Poznaniu. Zwierzę umierało w męczarniach. "Jak można?"

2 min. czytania
07.12.2023 11:06
Obserwuj nas na Google

Jeleń nadział się na ostry fragment ogrodzenia w Poznaniu. Zwierzę przeżyło i próbowało się uwolnić, jednak bezskutecznie. Strażacy oraz strażnicy miejscy byli bezradni, a weterynarz dojechał dopiero po ponad godzinie cierpienia jelenia. "Jak można dopuszczać do takich cierpień umierającego zwierzęcia, które w cywilizowanym dużym mieście, powinno zaznać ulgi po 15 minutach?" - pytał internauta, który nagłośnił to zdarzenie.

Jeleń nadział się na płot
fot. Facebook/Inicjatywa i Niformalna Grupa Winogrady

Wszystko wydarzyło się w środę 6 grudnia chwilę przed godziną 20 na ulicy Pasieka w Poznaniu. Sprawę w internecie opisał anonimowy uczestnik grupy Winogrady. "Moja mama, jadąc ulicą Pasieka, zobaczyła olbrzymiego, przewieszonego przez płot, próbującego się uwolnić jelenia. Natychmiast zadzwoniła pod numer 112" - napisał internauta. Po kilku minutach od zgłoszenia na miejscu pojawiła się straż pożarna oraz straż miejska.

"Strażacy stwierdzili, że nie są w stanie uwolnić zwierzęcia i razem ze strażą miejską zgłosili to dalej na centralę" - dodał grupowicz. Jeleń cały czas żył i bezskutecznie próbował uwolnić się ze śmiertelnej pułapki. Każdy ruch powodował, że coraz mocniej nabijał się na wystające fragmenty ogrodzenia. Przez ponad godzinę zwierzę cierpiało i czekało na uśpienie. Około godz. 21 na miejsce przyjechał weterynarz z Rokietnicy.

Redakcja poleca

Jeleń przez godzinę umierał na płocie. "Co za znieczulica"

"W obliczu tak potwornych cierpień, dlaczego procedury postępowania służb nie uwzględniają natychmiastowej pomocy weterynaryjnej np. z pobliskich klinik weterynaryjnych" - dopytywał autor wpisu. W komentarzach pod postem jedna z internautek odpowiedziała, że "żeby uśpić jelenia, trzeba mieć zupełnie inny zestaw narzędzi i dawek farmaceutyków niż te dostępne w gabinetach".

Do zdarzenia doszło w dzielnicy Winogrady

Pod wpisem pojawiło się dużo komentarzy internautów, którzy wskazywali na znieczulicę oraz brak szybkich działań. "O Boże, biedny zwierzak... Jaki stres i cierpienie... Jak można tak długo załatwiać tak ważną sprawę?" - skomentowała jedna z kobiet.

Źródło: Radio ZET/Facebook

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET