Ruszył proces Jerzego Stuhra. Znanemu aktorowi grozi kara więzienia
Niecałą godzinę trwał proces aktora Jerzego Stuhra oskarżonego o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. O godz. 12 sąd w Krakowie ogłosi wyrok w tej sprawie. 17 października Stuhr spowodował kolizję w centrum Krakowa.
Jerzy Stuhr w połowie października potrącił na al. Mickiewicza w Krakowie 44-letniego motocyklistę. Jechał dalej, bo - jak tłumaczył potem na miejscu policji - nie zauważył kolizji. Kiedy został zatrzymany, badanie wykazało, że ma 0,7 promila alkoholu w organizmie.
Pierwsza rozprawa odbyła się w środę i trwała niecałą godzinę. Obrona wnosiła o wyłączenie jawności rozprawy z uwagi na ważny interes oskarżonego, ale wycofała wniosek z uwagi na to, że Stuhr nie stawił się na rozprawę.
Jerzy Stuhr stanie przed sądem w Krakowie
- Sąd odczytał jego wyjaśnienia, w których przyznał się do winy i wyraził skruchę - relacjonował reporter Radia ZET Przemysław Taranek. - Obrońca Jerzego S. złożył wniosek o skazanie aktora na karę 12 tysięcy złotych grzywny, trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i wpłatę pięciu tysięcy złotych na Fundusz Pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem. Na taka karę nie zgodził się prokurator, jak mówił, nie odpowiada ona społecznej szkodliwości czynu. Oskarżyciel domaga się 45 tysięcy złotych grzywny i 24 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pokrzywdzonych - przekazał nasz reporter. O godz. 12 sąd ma ogłosić wyrok.
Akt oskarżenia przeciwko Stuhrowi wpłynął do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy pod koniec grudnia. Prokuratura w listopadzie postawiła aktorowi zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Stuhr został przesłuchany w charakterze podejrzanego i złożył wyjaśnienia.
- Przede wszystkim przyznał się do tego, że prowadził pojazd, będąc pod wpływem alkoholu. Wynikało to z faktu, że był wcześniej umówiony z pewną osobą, która przypomniała mu o tym spotkaniu nagle, on zapomniał o tym spotkaniu, w związku z tym, czując się dobrze po kilku godzinach od spożycia alkoholu, wsiadł do samochodu i jechał na to spotkanie - przekazał wówczas podczas konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.
Prokurator wyjaśnił również, dlaczego Stuhrowi nie postawiono zarzutu spowodowania wypadku. - Zasięgnęliśmy opinii biegłych lekarzy, którzy stwierdzili, że obrażenia, których doznał kierujący motocyklem, nie naruszyły czynności narządów ciała i nie doprowadziły do rozstroju zdrowia trwającego powyżej siedmiu dni. W takiej sytuacji nie można mówić o spowodowaniu wypadku drogowego - powiedział Hnatko, cytowany przez portal Gazeta.pl.
Gdy sprawa z kolizją wyszła na jaw, aktor opublikował przeprosiny. "Bardzo żałuję i przepraszam, że wczoraj podjąłem tę najgorszą w moim życiu decyzję o prowadzeniu samochodu. Deklaruję pełną współpracę z organami powołanymi do wyjaśnienia wczorajszego incydentu. Jednocześnie chciałem zapewnić, że wbrew doniesieniom medialnym, nie zbiegłem z miejsca zdarzenia, lecz zatrzymałem się na życzenie jego uczestnika (motocyklisty - red.) i razem oczekiwaliśmy na przyjazd policji" - napisał Stuhr w opublikowanym dzień później oświadczeniu. Za prowadzenie po pijanemu Jerzemu Stuhrowi grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
RadioZET.pl/Gazeta.pl/PAP - Beata Kołodziej
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET