Jeszcze niedawno trafiałyby na śmietnik. Dziś mieszkańcy o nie walczą
Jeszcze niedawno trafiałyby na śmietnik, dziś wywołują lawinę telefonów. Krakowska meblarnia MPO przeżywa prawdziwe oblężenie, a meble pamiętające czasy PRL-u zyskują drugie życie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak działa krakowska meblarnia i kto nią zarządza.
- Dlaczego meble z PRL-u znów są cenione.
- Które meble trafiają do meblarni i dlaczego się je odświeża.
- Co dzieje się z meblami po ich odebraniu z meblarni.
Kraków. Czym jest meblarnia i jak z niej skorzystać?
Krakowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania uruchomiło drugą już meblarnię, czyli miejsce, w którym zostawić można niepotrzebne szafy, łóżka, komody czy stoły. Osoby potrzebujące lub którym zwyczajnie podoba się dany element wyposażenia wnętrza, mogą je za darmo odebrać. Wcześniej jednak muszą przejść przez ręce pana Jana, stolarza, który dokonuje niezbędnych napraw.
- Nie robimy tu nic wielkiego, to są małe renowacje. Wymiana zamków, zawiasów czy naprawa tyłów, bo one często odchodzą. Jak trafią do nas meble, z których nie da się już nic zrobić, to je wyrzucamy, to idzie na przemiał po prostu - mówi w rozmowie z Radiem ZET.
Dodaje, że meble, które trafiają do meblarni MPO w Krakowie to stare egzemplarze, ma to jednak swoje zalety. - One często pamiętają jeszcze czasy PRL-u, to są meblościanki, komody, krzesła. To są stare, ale naprawdę dobre meble. Zupełnie inne niż te dzisiejsze, bo często to jest lite drewno. To, co możemy kupić dzisiaj na pewno jest nowoczesne, ale jeśli chodzi o wytrzymałość, to na pewno słabsze - ocenia stolarz.
Telefony się urywają. Wraca moda na meble z PRL-u
W dzisiejszych domach i mieszkaniach królują nowoczesne meble, jednak egzemplarze z meblarni to nie lada gratka, zwłaszcza że moda na elementy wystroju sprzed lat wraca. To jeden z elementów, który najpewniej przyczynił się do ogromnego sukcesu krakowskiej meblarni.
- Początkowo nie mogliśmy znaleźć sposobu, żeby przekazać te meble mieszkańcom, ale ostatnio, wraz z uruchomieniem drugiego punktu, coś ruszyło. Zasada działania jest prosta, bo każdy może tu przyjść i zabrać to, co mu się podoba - mówi Radiu ZET rzecznik krakowskiego MPO Piotr Odorczuk.
- To jest swego rodzaju wymiana między ludźmi, w której my jesteśmy tylko pośrednikami. A chętnych jest coraz więcej. Jak tylko na naszym profilu w mediach społecznościowych pokażemy zdjęcia, to zaczynają się telefony z pytaniami, czy to jeszcze jest dostępne, czy można to zarezerwować - dodaje.
Podkreśla, że MPO nie wnika w to, co później stanie się z danym meblem. - Jeśli ktoś ma ochotę takie meble na własną rękę odremontować, odmalować, dać im zupełnie nowe życie, a potem odsprzedać, to już nie jest nasza sprawa. Można z nimi robić, co się chcę - wyjaśnia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET