Joanna zwróciła się bezpośrednio do policjantów. Chce wiedzieć tylko jedno
- Chciałabym ich zapytać, czy mają żonę, czy mają siostrę, czy mają matkę i nie jest im wstyd - w takich słowach pani Joanna, która przeżyła skandaliczną interwencję zwróciła się do policjantów, którzy ją przeprowadzili. Jak stwierdziła w rozmowie z Wirtualną Polską, postanowiła sprawę nagłośnić, żeby poprawić sytuację kobiet w Polsce.
Reportaż dotyczący sprawy pani Joanny, która przeżyła istny koszmar w jednym z krakowskich szpitali wstrząsnął całym krajem. Trzy miesiące temu policja podjęła wobec kobiety interwencję, która zdaniem wielu, była przekroczeniem wszelkich granic.
Skandaliczna akcja w szpitalu. "Kompletnie mnie złamała"
Wszystko zaczęło się od bardzo trudnej decyzji o zażyciu tabletki poronnej, ponieważ ciąża zagrażała zdrowiu kobiety. Pani Joanna powiedziała o wszystkim lekarce, a w trakcie badania w szpitalu zjawiła się policja. - Ta interwencja mnie kompletnie złamała. Zniszczyła mnie - powiedziała Joanna.
Kobieta opowiadała o tym, jak kazano jej się rozebrać, robić przysiady i kaszleć. - Nie zdjęłam majtek, ponieważ wciąż jeszcze krwawiłam i było to dla mnie zbyt upokarzające, poniżające - relacjonowała. Dowiedzieliśmy się też, że zarekwirowano jej telefon i laptop.
Joanna z Krakowa zwraca się do policjantów
W czwartek pani Joanna gościła w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, gdzie zwróciła się bezpośrednio do policjantów, którzy podjęli interwencję. - Ja bym chciała ich zapytać, czy mają żonę, czy mają siostrę, czy mają matkę i czy nie jest im wstyd - powiedziała.
Jednocześnie kobieta wyraziła nadzieję, że nagłośnienie tego, co ją spotkało poprawi sytuację kobiet w Polsce. - Żebyśmy wreszcie mogły mówić o aborcji otwarcie. Przecież to się dzieje. Wydaje mi się, że większość kobiet zna choć jedną osobę, która ma za sobą doświadczenie aborcji - stwierdziła.
Kobieta podziękowała też za płynące do niej głosy wsparcia. Jak sama stwierdziła, "jest ich mnóstwo". - Bardzo mnie to wzmacnia i utwierdza w przekonaniu, że postępuję słusznie. Wczoraj wieczorem miałam chwilę, żeby odetchnąć. Przeczytałam wszystkie wiadomości i rozpłakałam się ze wzruszenia. Naprawdę wam wszystkim bardzo dziękuję. Bez tego wsparcia byłoby mi bardzo ciężko, ale teraz czuję, że mam dużo siły i się nie boję - powiedziała.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET