"Karabin prawie jak te używane w wojsku". Nowe informacje po strzelaninie w Bystrzycy Kłodzkiej
Nowe informacje w sprawie strzelaniny w Bystrzycy Kłodzkiej. Prokuratura ujawnia, że Borys B. po kłótni z grupą agresywnych mężczyzn wrócił do domu, zostawił psa i zabrał karabin typu AR-15, z którego później oddał kilka strzałów. Śledczy postawili mu zarzut zabójstwa, uznając, że nie była to obrona konieczna, lecz działanie z zamiarem odebrania życia. Kluczowym dowodem mają być nagrania z monitoringu oraz analiza toru lotu pocisków 3D.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czego dowiedziała się prokuratura z rozmów ze świadkami.
- Jakie były okoliczności tragicznego zdarzenia w Bystrzycy Kłodzkiej.
- Z jakiej broni strzelał Borys B.
- Co skłoniło prokuraturę do postawienia zarzutów.
Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Nowe informacje prokuratury
Prokuratura zabrała głos w sprawie tragicznych wydarzeń z Bystrzycy Kłodzkiej. Przypomnijmy, że zginął tam 26-latek postrzelony przez Borysa B. - instruktora strzelectwa z pozwoleniem na broń. Pod sądem w Kłodzku, gdzie w poniedziałek odbywało się posiedzenie aresztowe, pojawili się bliscy i znajomi Borysa B., którzy twierdzili, że mężczyzna działał w obronie koniecznej, a ofiara to znany w mieście agresor, który miał się wcześniej dopuścić m.in. pobicia.
- W ostatni piątek w późnych godzinach wieczornych grupa trzech mężczyzn pod wpływem alkoholu awanturowała się na mieście w Bystrzycy Kłodzkiej. Zaczepiali różnych ludzi, była też jakaś sytuacja w sklepie, doszło chyba również do próby pobicia osób, które tam przebywały - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Mariusz Pindera.
Prokuratorzy usalili, że następne troje mężczyzn natknęło się na spacerowicza z psem. - To on jest teraz podejrzanym w sprawie. Doszło między nimi do kłótni i wymiany zdań. Borys B. poszedł do domu, oni w innym kierunku. W domu zostawił psa, a wziął ze sobą karabin automatyczny - powiedział Mariusz Pindera.
Padła seria strzałów. Ofiara zginęła na miejscu
Wyjaśnił, że po pewnym czasie znowu spotkał się ze wspomnianą grupą mężczyzn. - Doszło do kolejnej scysji. Podejrzany oddał najpierw strzał ostrzegawczy, a później serię, najpewniej pięciu, bo to będziemy wiedzieć dopiero po sekcji zwłok, strzałów w kierunku jednego z tych mężczyzn, co doprowadziło do jego śmierci na miejscu - dodał.
- Podejrzany wrócił następnie do domu i zadzwonił do znajomego policjanta, który z kolei powiadomił o wszystkim służby. Mężczyzna został zatrzymany na klatce schodowej w miejscu zamieszkania. Koledzy ofiary wrócili na miejsce i próbowali ją reanimować, bezskutecznie - powiedział.
Dodał, że śledczy zabezpieczyli nagrania z monitoringu oraz te, które pojawiły się w sieci. Przesłuchano też dwóch świadków - kolegów ofiary. - Na tej podstawie prokurator uznał, że w ym wypadku doszło do sytuacji, że mężczyzna działał w zamiarze zabójstwa i postawił mu zarzut przestępstwa z art. 148 §1 Kodeksu karnego - mówił.
"Karabin prawie jak te używane przez wojsko"
Wiadomo też, że broń z której strzelał Borys B. to karabin Fedarm AR-15 kal. 5,56 mm. - To był normalny karabin, prawie jak bojowy, którego używa wojsko. Może to była wersja bardziej cywilna, ale mógł strzelać seriami - dodał Mariusz Pindera. Podkreślił, że broń nie mogła być dobrze ukryta podczas przenoszenia, ponieważ ma duże gabaryty.
We wtorek przeprowadzona zostanie sekcja zwłok ofiary. Wówczas śledczy będą wiedzieć, ile pocisków trafiło w 26-latka i jakie obrażenia spowodowały. - Zamierzamy też odtworzyć tor lotu tych pocisków z pomocą wizualizacji 3D. To będzie miało oczywiście duże znaczenie z punktu widzenia oceny wiarygodności wyjaśnień podejrzanego - dodał rzecznik prokuratury.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET