W sieci zawrzało po nagraniu z Krakowa. Pierwsze ustalenia policji ws. 31-letniego Senegalczyka

2 min. czytania
13.04.2026 13:58
Obserwuj nas na Google

Kilka tygodni temu w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z mężczyzną, który nagabywał przechodniów na krakowskim Rynku Głównym, oferując im swoje towary. Film wywołał spore emocje wśród internautów i polityków, którzy zaczęli porównywać to z obrazkami z Francji. Handlarz został zatrzymany przez policję. Okazał się nim 31-letni obywatel Senegalu, który został ukarany, choć jeden z zarzutów nadal jest badany przez funkcjonariuszy.

Kara dla Senegalczyka, który nagabywał przechodniów
fot. Albin Marciniak/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjęła krakowska policja wobec mężczyzny z Senegalu.
  • Dlaczego funkcjonariusze sprawdzali legalność pobytu mężczyzny w Polsce.
  • Jakie jeszcze konsekwencje może ponieść mężczyzna.

Kraków. Kara dla Senegalczyka, który nagabywał przechodniów

Pod koniec marca nagranie z krakowskiego Rynku Głównego wywołało burzę w mediach społecznościowych i reakcję polityków. Czarnoskóry mężczyzna zaczepiający przechodniów i oferujący rozmaite towary stał się bohaterem nagrania, które było szeroko komentowane, również przez polityków, w tym Konrada Berkowicza. „To niestety nie Francja. To Kraków. Inżynier zaczepia ludzi i próbuje im wciskać kit" - pisał członek Konfederacji.

W następstwie tych zdarzeń krakowska policja poinformowała, że zatrzymany został 31-letni obywatel Senegalu. Wiadomo już, jaka kara spotkała „handlarza”, który został bohaterem mediów społecznościowych.

Redakcja poleca

- Mężczyzna został ukarany czterema mandatami w wysokości tysiąca złotych. W grę wchodziła ustawa o ochronie zabytków oraz nagabywanie - przekazał w rozmowie z RadioZET.pl mł. asp. Rafał Wawrzuta z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Pojawiły się również wątpliwości czy Senegalczyk przebywał w Polsce legalnie. Funkcjonariusze, po zweryfikowaniu jego tożsamości potwierdzili, że mężczyzna miał prawo pobytu w naszym kraju.

Śledztwo w toku

To jednak nie koniec problemów 31-latka, który, jeśli zarzuty się potwierdzą, może spodziewać się surowszej kary. Z tym jednak trzeba poczekać do zakończenia śledztwa w tej sprawie.

- W toku jest postępowania w sprawie naruszenia przez mężczyznę art. 305 Prawa własności przemysłowej, dotyczącego oznaczania towarów podrobionym znakiem towarowym. Funkcjonariusze ustalają, czy doszło tutaj do przestępstwa - dodał mł. asp. Rafał Wawrzuta.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET