"Niusia" i "Dziubuś" zginęli na S7. Słowa matki dwójki dzieci łamią serce
W piątkowym karambolu na drodze S7 niedaleko Gdańska zginęło czworo dzieci, z czego dwoje - 12-latek i 9-latka - było rodzeństwem. W sieci opublikowano łamiący serce nekrolog, podpisany przez ich matkę. We wzruszający sposób pożegnała ich także społeczność szkoły, do której chodzili.
Karambol na S7. Wzruszające pożegnanie dzieci, które zginęły w wypadku
Nie milkną echa karambolu, do którego doszło 18 października na drodze S7 w Borkowie pod Gdańskiem. Zginęło w nim czworo dzieci w wieku 7, 9, 10 i 12 lat, które wracały w większej grupie z piątkowego meczu Lechii Gdańsk z Legią Warszawa. 12-letni Tomek i 9-letnia Eliza byli rodzeństwem. W szpitalu, w ciężkim stanie uniemożliwiającym przesłuchanie, przebywa ich ojciec. Łącznie rannych w wypadku zostało kilkanaście osób.
Matka 12-latka i 9-latki zamieściła w internecie wzruszający nekrolog. "Z wielki żalem i złamanym sercem zawiadamiamy, że dnia 18.10.2024 r. w wyniku wypadku drogowego zginęli śmiercią tragiczną Tomasz lat 12, Eliza lat 9. Mój Kochany Syn «Dziubuś», Córka «Niusia», Siostrzeńcy, Wnuczęta i Prawnuczęta" - napisała pani Emilia z rodziną.
Z nekrologu możemy się także dowiedzieć, że pogrzeb Tomka i Elizy odbędzie się w piątek 25 października o godz. 11 w kościele pw. Błogosławionych 108 Męczenników Polskich w Malborku (woj. pomorskie). Wcześniej zaplanowano różaniec w intencji ofiar.
Nekrolog
Rodzeństwo zostało również pożegnane przez społeczność szkoły, do której uczęszczało. "Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Elizy i Tomka. Wciąż nie możemy się pogodzić z tak nagłym odejściem tych wspaniałych dzieci… Chociaż opuścili nas o wiele za wcześnie, było dla nas wielką przyjemnością móc na co dzień z Nimi obcować. Pamiętajmy, że «Żyjemy dopóty, dopóki żyje pamięć o nas»” - czytamy we wpisie na profilu Szkoły Podstawowej w Nowej Wsi Malborskiej.
Z kolei w szkole podstawowej w Straszynie niedaleko Pruszcza Gdańskiego uczczono pamięć 7- i 10-latka, którzy również zginęli w karambolu. W poniedziałek wyłączono dzwonki, a każda pierwsza lekcja zaczynała się minutą ciszy. Uczniowie zostali też objęci opieką psychologów.
- Okropna tragedia dla całej społeczności szkolnej. Dowiedzieliśmy się w piątek w nocy i właściwie od tamtej pory trudno zebrać myśli. [...] To dzień ciszy, spokoju, wyciszenia się, zatrzymania się. Wszystkich nauczycieli poprosiłam o przełożenie zaplanowanych w tym tygodniu sprawdzianów na przyszły tydzień - przekazała w rozmowie z serwisem dyrektorka placówki Renata Jelińska.
Mateusz M. nie przyznał się do winy. Ujawniono wyniki analizy telefonu
37-letni kierowca tira Mateusz M. usłyszał zarzuty spowodowania katastrofy drogowej na S7. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące, jednak sąd się na to nie zgodził. Śledczy uważają to za błąd, podkreślając, że istnieje zagrożenie, iż mężczyzna będzie chciał uciec z kraju. Podejrzany w trakcie przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Odpowiadał jedynie na pytania swoich obrońców.
Wiadomo też, że 37-latek w trakcie wypadku był trzeźwy, a w jego organizmie nie stwierdzono obecności substancji psychoaktywnych. Z zapisu tachografu wynika, że w chwili zderzenia z innymi pojazdami tir jechał 89 km/h. Na tym odcinku drogi dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h. W mediach społecznościowych spekulowano ponadto, że karambol mógł spowodować fakt, że kierowca ciężarówki w czasie jazdy korzystał z telefonu komórkowego. Prokuratura zleciła zbadanie tej sprawy. Jednak analiza telefonu podejrzanego wykazała, że nie był on używany w trakcie tego tragicznego zdarzenia.
Źródło: Radio ZET/Facebook/tvn24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET