`

Tajemnicza śmierć młodej lekarki. Magdę potrącił narzeczony. Nowe fakty

3 min. czytania
18.01.2024 15:48
Obserwuj nas na Google

Wraca sprawa śmierci młodej lekarki z Legionowa. 30-latka zginęła potrącona przez partnera około 500 metrów od domu. W sprawie jest wiele niewiadomych. Teraz dowiadujemy się, że przebieg zdarzenia mają odtworzyć kolejni specjaliści.

policja, karetka
fot. NewsLubuski/East News

Do tragedii doszło w nocy z 16 na 17 grudnia w 2022 roku. Magda była młodą lekarką, pracownicą Wojskowego Instytutu Medycznego w Legionowie i szpitala onkologicznego w Wieliszewie pod Warszawą. Razem z partnerem Krzysztofem wrócili tego dnia do mieszkania w Kątach Węgierskich. Wypili kilka drinków i około północy postanowili pojechać samochodem na pobliską górkę. 

W pewnym momencie pojazd ugrzązł w śniegu. Mężczyzna pobiegł po drugi samochód. Jego narzeczona została w środku lasu. Krzysztof, wracając, miał przejechać idącą poboczem 30-latkę. Taką wersję przedstawił w zeznaniach. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Legionowie.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Warszawy" na Facebooku

Tragedia w Kątach Węgierskich. Magda zginęła potrącona przez partnera. Nowe fakty

Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Badanie wykazało, że w organizmie 33-latka było prawie 1,3 promila alkoholu. Śledczy uznali, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym. "Poruszając się ulicą Bagienną, kierując samochodem volvo S60, znajdując się w stanie nietrzeźwości, niewłaściwie obserwował drogę, nie zachował należytej ostrożności i nie dostosował techniki i taktyki jazdy oraz prędkości do panujących warunków drogowych w wyniku czego kierowanym przez siebie pojazdem potrącił znajdującą się po lewej stronie drogi (w kierunku jazdy samochodu) Magdalenę" - podaje tvnwarszawa.pl.

Na początku listopada 2023 roku odbyła się pierwsza rozprawa. Akt oskarżenia oparto na opiniach biegłych rekonstrukcji wypadków i medycyny sądowej. Śledczym nie udało się dokładnie ustalić, jak szybko jechał mężczyzna. Za "realną" uznano prędkość 40 km/h. Zdaniem biegłego mężczyzna mógł nie zauważyć narzeczonej. "Obrażenia 30-latki (głowy czy wątroby) oraz uszkodzenia auta (jedynie zderzak) uprawdopodabniają, zdaniem biegłego, wersję, że kobieta leżała na drodze" - czytamy. Biegły medycyny sądowej nie stwierdził z kolei "obrażeń wskazujących na stoczoną przed śmiercią walkę lub aktywną obronę".

Redakcja poleca

Rodzina Magdy ma zastrzeżenia do wykonanych ekspertyz. Jej zdaniem pytania śledczych dotyczyły wypadku pieszego, a nie osoby leżącej na ziemi. Bliscy zmarłej poprosili o konsultację u innego specjalisty. Według jego prywatnej opinii, która nie jest dowodem w sprawie, przy 40 km/h partner 30-latki zdążyłby wyhamować. Ponadto, jak podkreślił specjalista, przy działających światłach drogowych Krzysztof powinien widzieć partnerkę z odległości około 100 metrów, a przy światłach mijania nawet z 50 metrów, kiedy możliwe było jeszcze wykonanie manewru obronnego.

Zdaniem matki zmarłej, Jolanty, zastanawiające jest, że śledczych interesuje sam wypadek, a nie to, co działo się wcześniej. Magda miała spędzić w lesie 2,5 godziny. - W jakich warunkach spędziła ten czas? Czy siedziała w terenówce? Na logikę powinna tam siedzieć, ale nie znaleziono przy niej kluczyków od terenówki. My ją znamy. Ona by strzeliła tymi drzwiami i na nikogo nie czekała. A tutaj została? Psa pilnować? Samochodu? Sama? W takich warunkach? Na jak długo? Biegły od ruchu drogowego sugerował się tylko zeznaniami oskarżonego. Przyjął prędkość, którą podawał oskarżony. Dlaczego nie zawarł swoich wniosków? - pytała w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Legionowie. Jak podaje portal, zgodnie z decyzją sędziego przygotowana zostanie kolejna opinia biegłych specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie.

Źródło: Radio ZET/tvnwarszawa.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET