Czy jesteśmy gotowi na koniec zmian czasu? Z tych konsekwencji nie zdajemy sobie sprawy
Czy jesteśmy gotowi na koniec zmian czasu? Większość z nas widzi w tym relikt przeszłości, ale czy rzeczywiście zdajemy sobie sprawę z konsekwencji? Zniesienie zmian czasu może wprowadzić zawirowania w wielu obszarach. Finalnie wcale możemy nie być tak bardzo zadowoleni, jak się nam zdaje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne argumenty przeciwko zmianom czasu w UE.
- Dlaczego Komisja Europejska rozważała zniesienie zmian czasu.
- Jakie konsekwencje ma wprowadzenie stałego czasu dla społeczeństwa.
- Co wskazuje Główny Urząd Miar na temat wpływu zmian czasu.
Kto nie chce zmian czasu?
Kolejna zmiana czasu z zimowego na letni już w nocy z 28 na 29 marca — tradycyjnie w ostatni weekend miesiąca. Nic nie wskazuje na to, by miała to być ostatnia zmiana czasu, choć temat rezygnacji z przestawiania zegarków pojawia się w publicznych debatach od dawna. Eksperci wskazują, dlaczego zmiany czasu przestały już być dla nas opłacalne i jakie są ukryte konsekwencje całego mechanizmu. Na przykład zdaniem neurobiolożki z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, Patrycji Ściślewskiej, przy zmianach czasu człowiek funkcjonuje jak w permanentnym jet lagu.
Sprawa trafiła także na tapet polityków. W 2018 roku Komisja Europejska podjęła działania w kierunku rewizji przepisów dotyczących zmian czasu w UE, m.in. poprzez konsultacje publiczne. Wyniki pokazały, że większość respondentów doświadcza negatywnych skutków zmian czasu i opowiada się za ich zniesieniem, a także że aż ok. 84 proc. odpowiedzi było za rezygnacją ze zmian czasu. Tę opinię uznano za silny argument za ponowną analizą obecnych zasad.
Eksperci przygotowali projekt dyrektywy, która miała znieść zmiany czasu w państwach członkowskich, wprowadzając jeden stały czas. Jednak ostatecznie nie wypracowano jednolitego stanowiska państw członkowskich ani dotyczącego zniesienia zmian czasu, ani wyboru konkretnej strefy czasowej. Zmiany czasu wciąż następują, spotykając się z dużą krytyką.
Koniec zmian czasu też ma swoje konsekwencje
Problem w tym, że choć większość z nas widzi negatywne konsekwencje zmian czasu, to jednak jednocześnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że również wprowadzenie stałego czasu bardzo mocno wpłynie na nasze codzienne życie. Obszerną analizę potencjalnych konsekwencji prezentuje na swojej stronie Główny Urząd Miar.
GUM podkreśla, że udostępnione materiały mają pomóc w świadomej ocenie konsekwencji zarówno regularnych zmian czasu, jak i ewentualnej rezygnacji z nich. Urząd zaznacza, że ocena efektów zależy od wielu czynników: społecznych, gospodarczych, geograficznych czy kulturowych — oraz od tego, jak różne grupy społeczne dostosowują swój rytm życia do naturalnego światła. Inaczej bowiem zareagują starsi, inaczej młodsi; inaczej zdrowi, inaczej chorzy itp.
Konsekwencje anulacji zmian czasu wg. GUM
W materiałach Głównego Urzędu Miar pokazano skutki zniesienia zmian czasu w poszczególnych obszarach funkcjonowania człowieka. Zjawisko dotyka bezpieczeństwa, zdrowia, organizacji pracy, edukacji, gospodarki, a nawet funkcjonowania systemów technicznych. Przesunięcie godzin aktywności względem naturalnego światła wpływa na warunki w ruchu drogowym — ciemne poranki lub szybciej zapadający zmrok mogą zwiększać ryzyko wypadków, zwłaszcza w godzinach szczytu. Z drugiej strony dłuższe, jasne popołudnia sprzyjają aktywności na zewnątrz i mogą ograniczać niektóre formy drobnej przestępczości. Z kolei w transporcie i logistyce synchronizacja rozkładów jazdy czy systemów międzynarodowych wymaga precyzyjnego dostosowania.
Silnie akcentowany jest również wpływ na zdrowie i rytm dobowy. Zaburzenie naturalnego cyklu snu i czuwania może prowadzić do przejściowego spadku koncentracji, gorszego samopoczucia czy trudności adaptacyjnych, szczególnie u dzieci, osób starszych i przewlekle chorych. W kontekście pracy znaczenie ma dostęp do światła dziennego — inne skutki odczuwają osoby pracujące na zewnątrz, inne zatrudnione w biurach.
Zmiana czasu ma też wymiar ekonomiczny i energetyczny (choć w tym zakresie ze względu na zmieniający się styl życia i pracy mówi się o malejącym znaczeniu zmian czasu - przyp. red.). Dopasowanie aktywności społecznej do światła naturalnego może wpływać na zużycie energii, funkcjonowanie handlu, turystyki czy gastronomii. Jednocześnie każda operacja przestawienia czasu to wyzwanie dla systemów informatycznych i urządzeń technicznych, które muszą działać synchronicznie i bezbłędnie.
Ciemne poranki i ciemne wieczory, czyli koniec zmian czasu w praktyce
Wiele z opisanych powyżej konsekwencji wprowadzenia jednego czasu przez cały rok można uznać za trudności przejściowe, inne miałyby charakter stały. Warto jednak spojrzeć po prostu na tę główną kwestię, mianowicie dostęp do światła dziennego, na którego brak tak bardzo narzekamy zimą. Socjolożka dr hab. Janina Kowalik w wypowiedzi dla TVP zwróciła uwagę na wybiórczy nieco sposób, w jaki traktujemy zmiany czasu. — Niezbyt przeszkadza fakt, kiedy na jesieni dostajemy tę premię w postaci jednej godziny spania dłużej, natomiast na wiosnę jest trudniej — zauważyła. Przy wiosennej zmianie czasu musimy wstawać wcześniej, ale dzięki temu potem dłużej korzystamy ze światła słonecznego.
Mało kto jednak myśli o tym, że gdybyśmy na przykład stosowali ten bardziej lubiany czas wiosenny przez cały rok, to tak naprawdę mielibyśmy więcej ciemnych poranków. "Stosowanie czasu letniego w Polsce przez cały rok powadziłoby do 3-miesięcznego dodatkowego okresu (od ok. 10 listopada do ok. 15 lutego) z dłuższymi ciemnymi porankami niż obecnie w dniu, kiedy słońce wschodzi najpóźniej (ok. 22 grudnia)" — czytamy w raporcie GUM.
A jak byłoby, gdyby obowiązywał tylko czas zimowy? "Całoroczne stosowanie czasu zimowego w Polsce prowadziłoby do sytuacji, gdy nawet najpóźniejszy zachód słońca (ok. 22 czerwca) byłby wcześniejszy od ok. 100 obecnych zachodów (w okresie od ok. 2 maja do 14 sierpnia) przy stosowaniu czasu letniego w okresie letnim" — czytamy.
Który czas byłby lepszy: letni czy zimowy?
Konsultacje, przeprowadzone w państwach członkowskich Unii Europejskiej pokazały, że trzy czwarte respondentów (74,2 proc.) chciałoby pozostawienia na stałe czasu letniego, podczas gdy za zimowym opowiadało się tylko 14,8 proc. ankietowanych. Neurobiolożka Patrycja Ściślewska wskazuje, że z biologicznego punktu widzenia najkorzystniej byłoby utrzymać na stałe czas zimowy. — W przypadku stałego czasu letniego zimą wschody słońca byłyby znacznie później, przez co wiele osób musiałoby wstawać i rozpoczynać pracę czy szkołę w ciemności. Nasz zegar biologiczny byłby wtedy trwale przesunięty względem naturalnego światła, a teoretycznie powinniśmy funkcjonować zgodnie z rytmem: gdy światło się pojawia, to człowiek się budzi; jak światło znika, to człowiek usypia — tłumaczy ekspertka UW.
Warto przypomnieć, że w Polsce był okres, kiedy stosowano czas zwykły (zimowy) przez cały rok, natomiast nigdy nie stosowano czasu letniego w okresie zimowym. Mimo to powrócono do zmian czasu. Inny przykład płynie z Wielkiej Brytanii. Tam w latach 1968-1971 w ramach eksperymentu okresowo zrezygnowano z wprowadzania czasu letniego dla porównania z okresem, kiedy czas letni był regularnie wprowadzany i odwoływany. Po uzyskaniu wstępnych wyników eksperymentu powrócono do regularnych zmian czasu.
To pokazuje, że brak zmian czasu ma swoje konsekwencje, które mogą być dla nas niekoniecznie łatwiejsze do zaakceptowania — w myśl powiedzenia, że "z deszczu pod rynnę". Choć nic nie wskazuje na to, by zmiany czasu anulowano w kolejnych latach, to jednak i tak warto zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy na to gotowi
Źródło: Radio ZET/Główny Urząd Miar/kielce.tvp.pl/zdrowie.dziennik.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET