Kontrowersje wokół likwidacji szkoły na Dolnym Śląsku. "Dzieci ucierpią najbardziej"
Szkoła im. Jana Brzechwy w Żarskiej Wsi (woj. dolnośląskie) ma zostać zlikwidowana. Zdaniem Piotra Machaja, wójta gminy Zgorzelec, wpływ na tę decyzję miały przede wszystkim czynniki demograficzne i spadek liczby urodzeń w gminie. Nie zgadzają się na to jednak rodzice, którzy stanowczo protestują przeciwko likwidacji placówki. - My - jako rodzice - nie damy zamknąć tak dobrej szkoły. Nasze dzieci czują się tam bezpiecznie - twierdzi pani Anna.
Szkoła ma zostać zlikwidowana przez "czynniki demograficzne"
W piątek Piotr Machaj, wójt gminy Zgorzelec, opublikował komunikat w sprawie planowanych zmian w sieci gminnych szkół. Mają wejść w życie od września 2025 roku. "Głównym czynnikiem determinującym zmianę jest demografia. Liczba urodzeń w gminie Zgorzelec - tak jak w całej Polsce - drastycznie spada [...]. Dlatego, aby w przyszłości nasze szkoły nie świeciły pustkami i mogły się rozwijać, należy dostosować bazę oświatową do znacznie niższej liczby urodzeń" - czytamy w zamieszczonym komunikacie. W opracowywaniu projektu zmian brano również pod uwagę przepisy obowiązującego prawa, które regulują strukturę szkół oraz koszty, które generuje oświata. W rezultacie wójt gminy oświadczył, że zmiany, które wejdą w życie, będą dotyczyły m.in. likwidacji Szkoły Podstawowej im. Jana Brzechwy w Żarskiej Wsi z dniem 31 sierpnia 2025 roku.
"Najważniejszym zadaniem dla organu prowadzącego przy likwidacji szkoły jest obowiązek zapewnienia kontynuacji nauki dla dzieci i uczniów. Obowiązek ten zrealizujemy, zapewniając kontynuację nauki dla uczniów klas I-IV w Szkole Podstawowej im. Osadników Wojskowych w Trójcy, a dla dzieci z oddziałów przedszkolnych w szkole w Łagowie wraz z zapewnieniem dowozów" - zapewnił wójt gminy Zgorzelec. Tyle tylko, że dyrekcja szkoły oraz nauczyciele są zdania, że w Żarskiej Wsi niżu demograficznego nie widać, a szkoła tętni życiem. - W ciągu ostatnich 5 lat od 91 dzieciaków mamy 114. Trzy oddziały przedszkolne. Nie widać tutaj, żeby szkoła była jakimś tworem więdnącym - stwierdziła Bożena Pawełek, dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Jana Brzechwy w Żarskiej Wsi, cytowana przez TVP3 Wrocław. Co ciekawe, możliwością likwidacji placówki są również zaskoczeni radni gminy Zgorzelec. O takich planach mieli się bowiem dowiedzieć od nauczycieli.
"To dzieci ucierpią najbardziej"
Planowana likwidacja szkoły w Żarskiej Wsi wywołała sporo kontrowersji. Protestują m.in. rodzice dzieci, które uczęszczają do tej placówki. "Panie wójcie, czy wziął pan pod uwagę zdrowie psychiczne dzieci, które chce pan wyrzucić z ukochanej i bezpiecznej dla nich placówki?" - napisała pod wpisem wójta pani Iwona. Z kolei pani Marzena zwróciła również uwagę na to, że do placówki uczęszczają również dzieci z pobliskiego rodzinnego Domu Dziecka. "Już na starcie są bardzo pokrzywdzone przez życie i zabiera im się możliwość rozwoju w mniejszej szkole, w której odnajdują rodzinną atmosferę i życzliwość" - stwierdziła. "To dzieci ucierpią najbardziej. To ich dobro powinno być najważniejsze! Można podawać dane demograficzne, skutki finansowe, ale jak to się ma do niszczenia czegoś, co funkcjonuje bardzo dobrze?" - skomentowała pani Jolanta.
Rodzice utworzyli również komitet protestacyjny, którego zadaniem jest obrona szkoły. We wtorek uczestnicy pikiety w obronie podstawówki domagali się od wójta ustąpienia ze stanowiska. - Byłam na wczorajszym proteście z synem, bo wspieram ludzi, którzy walczą o to, by nie zamknęli tej szkoły. Moje dzieci do niej uczęszczały i byłam bardzo zadowolona. Nauczyciele rozumieją potrzeby dzieci, podchodzą do każdego ucznia indywidualnie i z chęcią pomocy. Naprawdę jestem całym sercem z tymi ludźmi i stoję murem z nimi, aby szkoła nie została zamknięta - powiedziała portalowi RadioZET.pl pani Anna. Na Facebooku powstała nawet specjalna grupa "STOP Likwidacji Szkoły w Żarskiej Wsi". Obecnie ma ponad 760 członków.
"Szkoła w Żarskiej Wsi to nie tylko oceny"
Skontaktowała się z nami również pani Iwona, która w szkole podstawowej w Żarskiej Wsi pracowała jako psycholog. W rozmowie z portalem RadioZET.pl opowiedziała o konsekwencjach zamknięcia tej szkoły dla uczniów - także tych niepełnosprawnych. - Okres edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej ma ogromne znaczenie w procesie całościowego i wszechstronnego rozwoju dziecka. To nie tylko czas nabywania umiejętności edukacyjnych, ale także kształtowania kompetencji społecznych i emocjonalnych. To, jakie modele reagowania na niepowodzenia, a także jakie sposoby ich przezwyciężania dzieci wypracują sobie w tym okresie, stanie się podstawą do realizowania podobnych wzorców zachowania w przyszłości. Dlatego tak istotne jest to, aby umożliwić dziecku prawidłowy rozwój w miejscu dla nich bezpiecznym, gdzie czują się zaakceptowane, lubiane i bezpieczne - powiedziała nam pani Iwona.
- Dziecko, które w czasie edukacji szkolnej zmaga się z trudnościami edukacyjnymi wynikającymi z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, jest szczególnie narażone na niesiony przez nie bagaż emocjonalny. Uczniowie z trudnościami i niepełnosprawnościami, osiągający słabsze wyniki są mniej odporni na występujące zmiany i konsekwencje z tym związane. Potrzebują do prawidłowego rozwoju stabilnego i niezmiennego środowiska, pełnego zrozumienia, zaufania i akceptacji. W nowym środowisku mogą czuć się niepewnie, uważać się za gorszych lub mniej wartościowych niż ich rówieśnicy. Konsekwencją tego może być występowanie u dzieci poczucia samotności i wyobcowania, zagubienia i niemożności odnalezienia swojego miejsca w nowym środowisku, lęku, koszmarów sennych czy depresji. Szkoła w Żarskiej Wsi to nie tylko oceny uczniów, ale także wspieranie wszystkich dzieci, także tych doświadczających trudności edukacyjnych i tworzenie im takich warunków rozwoju, w których ich potencjał będzie mógł rozkwitnąć w pełnej krasie - dodała pani Iwona.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET