Koszmar w pociągu z Wrocławia do Warszawy. Podróż trwała 14 godzin. "Byli wykończeni"
Ponad 14 godzin - tyle trwała podróż pociągiem z Wrocławia do Warszawy. Zwykle jest to średnio ok. 4/5 godzin. Powodem opóźnienia były trudne warunki atmosferyczne. - Jeden z panów próbował znaleźć obsługę i dowiedzieć się, jak to jest możliwe, że od kilku godzin nie jesteśmy w stanie uzyskać dosłownie żadnych informacji - relacjonowała podróż jedna z pasażerek w rozmowie z redakcję Kontaktu 24.
- O podróży pociągiem "Śnieżka" z Wrocławia do Warszawy opowiedziała pani Roksana, pasażerka
- Przejazd trwał 14 godzin. Z relacji pani Roksany wynika, że panował chaos i trudno było uzyskać od drużyny konduktorskiej informacje
- Do sprawy odniósł się również rzecznik PKP Intercity
Pociągiem z Wrocławia do Warszawy w 14 godzin
O przykrej podróży pociągiem "Śnieżka" z Wrocławia do Warszawy poinformowała redakcję Kontaktu 24 pani Roksana, pasażerka. Trasę rozpoczęła w stolicy Dolnego Śląska planowo o godzinie 18:20. Do stacji Warszawa Centralna dotarli po 9:00. - Na początku, gdy stanęliśmy w Koluszkach, ludzie byli raczej spokojni. Po około trzech godzinach postoju zjawili się konduktorzy, którzy rozdali wodę i batoniki, a następnie zniknęli i przez kolejne godziny nie było można ich znaleźć, aby dowiedzieć się czegokolwiek na temat postoju i przewidywanego czasu odjazdu - relacjonowała kobieta.
Pasażerowie przestali również słyszeć jakiekolwiek komunikaty z głośników. Według pani Roksany nie było żadnych informacji. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. - Po jakimś czasie część osób zaczęła się denerwować, co było zrozumiałe. Jeden z panów próbował znaleźć obsługę i dowiedzieć się, jak to jest możliwe, że od kilku godzin nie jesteśmy w stanie uzyskać dosłownie żadnych informacji - opowiedziała pasażerka. Podróżni mieli również obserwować inne pociągi jadące po torach obok, jednak nie dostali dyspozycji czy propozycji, że można się przesiąść.
- Z czasem wszyscy byli już wykończeni i większość osób po prostu zasnęła na siedząco, ale im bliżej rana, tym w pociągu zaczął robić się coraz większy gwar, a atmosfera stawała się bardzo gęsta. Pojawiali się też nowi pasażerowie, prawdopodobnie próbujący dostać się tym pociągiem do pracy - dodała pani Roksana, cytowana przez tvn24.pl.
Rzecznik prasowy PKP Intercity wyjaśnia
Redakcja TVN24 z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciła się do rzecznika prasowego PKP Intercity. Maciej Dutkiewicz w przesłanej odpowiedzi zapewnił jednak, że pasażerowie mogli liczyć na pomoc obsługi pociągu. - Sprawdziłem przebieg podróży pociągu IC Śnieżka. Pociąg oczekiwał na przejazd na trasie Łódź - Warszawa, która była nieprzejezdna ze względu na zamarznięcie sieci trakcyjnej. W pewnym momencie, nad ranem, po jej udrożnieniu ruch był prowadzony jednotorowo, co potwierdza obserwację pasażerki - oznajmił Dutkiewicz.
- W miarę możliwości, gdy były wolne miejsca i pozwalała na to sytuacja ruchowa, po uzgodnieniu z zarządcą sieci kolejowej PKP Polskimi Liniami Kolejowymi, organizowaliśmy przesiadki pasażerów do innych pociągów. Drużyna konduktorska opiekowała się podróżnymi i informowała o aktualnej sytuacji. Sprawdziłem także, ze drużyna konduktorska przemieszczała się po składzie - dodał rzecznik. Ponadto dla ośmiorga pasażerów obsługa zorganizowała przejazd taksówkami na lotnisko w Warszawie.
Źródło: Radio ZET/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET